piątek, 24 czerwca 2016

Brexit

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

No długo tak dobrze być nie mogło jak ostatnio. Obawiam się, że rozpad Unii nastąpi bardzo szybko, już dziś, ledwie opublikowano wyniki głosowania o Brexicie podobne pomysły ma Dania i Holandia.
Niestety pani Merkel nie jest Adenauerem, który wiedział, że państwa mogą żyć w pokoju jedynie mając wspólne interesy biznesowe, a zapobieganie wojnie to takie zorganizowanie przemysłu, by nikt sobie z wyprodukowaniem ciężkiej broni sam nie poradził.
Do pokoju między narodami nie przyczyniają się hordy poszukujące lepszego życia u bogatszego sąsiada, wyznawcy obcych religii masowo migrujący z Afryki, biurokracja, która urosła jak balon, by każdemu urzędnikowi dać zarobić i dać kompetencje. 
Na Kremlu wznoszą toasty. Trump stoi u bram. W części Europy już rządzi dzika prawica z faszystowskimi podtekstami przebrana dla niepoznaki za lewicę. Ostatni epigoni roku 1968 stracili wpływy i wahadło historii odwraca się w jak zwykle nieoczekiwanym kierunku. Młodzież wesoło bawi się przy disco polo, moda dziwna i brzydka, stosunki między pracodawcami a pracobiorcami coraz bardziej niewolnictwo przypominają. Zaufanie do instytucji państwowych i finansowych słusznie spada na łeb, każdy każdego chce ostrzyc do skóry. 
Nowe średniowiecze nadchodzi?
Co to będzie?

czwartek, 9 czerwca 2016

Aktualności

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Przed chwilą zadzwoniła koleżanka, która pojechała do Galerii U po nasze obrazy z wystawy. Mój Rudzik znikł. Ktoś się nie ł i zaj...ł. Pan Mąz wściekł się strasznie, nawet coś mówił, że już nigdy nie dam im nic na wystawę. Po Rudziku została fotka i miejsce na ścianie do zapełnienia jakimś innym obrazkiem.

Sójki jednak nie całkiem wyginęły. Dwa maluchy się utopiły, ale trzy inne dzielnie fruwają po ogródku, a starzy ich pilnują. Ptasie jedzenie mimo lata jest bardzo pożądane i kule tłuszczowe znikają. Co je będę do jesieni trzymać, jeszcze się zepsują. Urzęduje na nich stadko mazurków, sikorki i sójki właśnie.

Kretka po ekstrakcji zęba odzyskała humor. Bawi się, cieszy życiem, biega za piłeczkami i nie prosi o środki przeciwbólowe. Może to ją ząb tak bolał a nie stawy?

Bluszcz się w psogródku rozrasta. Znów codziennie leję pod każdą roślinę wartą uwagi 1,5 litra wody do sterczącej z ziemi butelki bez dna. Nie ma innego sposobu na nawadnianie umiarkowanym kosztem, niestety trzeba się nadźwigać i trwa to bardzo długo. Niby dnie w lecie dłuższe, ale roboty znacznie więcej niż zimą. Nie wystarcza czasu i na rysowanie i na dzierganie, więc poczytuję książki. Też kiedyś trzeba.
Na balkonie zrobiłam ogród angielski w doniczkach. Nie ma monokultury, jest kolorowo i się pnie. Niespodziankę zrobiła mi róża z marketu. Kosztowała 4,50, była zapakowana w foliowy worek i miała być żółtą miniaturką. Ma teraz ze 70 cm wzrostu, przepiękne białe kwiaty, ciemne, dobrze wybarwione liście i gapimy się na nią całymi dniami. Różowa miniaturka okazała się faktycznie mini. Ma cienkie kwiatki w majtkowym kolorze, jakiegoś pasożyta i chyba za kilka dni pójdzie na śmietnik. To co posadziłam w ogródku rośnie, owszem, ale jeszcze nie wiadomo czy zakwitnie i jak.