piątek, 23 listopada 2018

W domu i w zagrodzie

Od samijutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Frania skończyła trzy lata i sądząc po ogonie jej życie wkroczyło na nową, bezbolesną ścieżkę.



Na tym niezbyt wyraźnym zdjęciu Frania zajmuje się swoim urodzinowym prezentem, pieczonym rozbefem z kością. Niestety nieupieczonego mięsa z kością jeść nie chce. Nie weźmie również do paszczy kosmatej zabawki, futrzanego lisiego ogona, piłki tenisowej ani żadnych tekstylnych przedmiotów. Nie dotknie za nic zębem dłoni. Bardzo się swoją paszczą delikatnie ze światem obchodzi, aż dziwne.
No i nareszcie jest zupełnie bezbolesna. Chodzi znów na czterech nie bolących łapach, jeszcze trochę kica jak tempo marszu jest zbyt żwawe, ale codziennie pokonuje na 4 nogach dłuższe dystanse. Nie wiem, czy będzie skakać. Teraz prosi, żeby ją włożyć na fotel czy na kanapę. Niby to kłopotliwe, ale rehabilitantka mówi, że może to i lepiej. Skacząc bez stawów biodrowych można sobie różne ścięgna i troczki ponadrywać. W ciągu dwóch lat u mnie Frania miała 4 operacje z narkozą. Myślę że to jej zupełnie wystarczy. Na forum cairnów co i raz ktoś donosi o zerwanym więzadle krzyżowym i operacji. To już niech sobie nie skacze. Za to lubi węszyć.

Zimno się zrobiło i psie stadko u Misi trochę się trzęsie. Gutek, maciupki ratlerek porośnięty króciutkim meszkiem trząsł się bardziej niż inni. I nic na niego Misia nie dała rady kupić bo jest za mały. Wszystkie psie ubranka były za duże. W skarpetce pana z wyciętymi na łapki dziurkami Gutek wyglądał nieszczęśnie. Z resztki Dundagi powstał sweterek dla Gutka.



Robiony ryżem cieplutki sweterek! Misia pochwaliła się nim na FB. Zaraz się zgłosiło kilka ratlerkowych mamuś czy ich pieskom też bym nie zrobiła. Zrobiłam tej, która przesłała wymiary.


Sweterek poleciał na sam koniec kraju i już doleciał. Jestem ciekawa jak będzie z ratlerkiem w środku wyglądał.
Druty są w ciągłym ruchu, ale z opisywaniem wyrobów jakoś mi nie idzie. I kolejne skarpetki Tomkowi zrobiłam i kardigan Dirty Martini z lopi alafoss w przepięknym ciemnym błękicie. Tapczan pełen wełny woła mnie wciąż syrenim głosem, aż mi się ręce do tego trzęsą. Nogi marzną, glowa marznie, przeciąg po domu hula. Jakiś obłęd dziewiarski złapał mnie w pazury i trzyma. Im więcej przysyłają mi na maila reklam odzieży z poliakrylu i poliestru tym większy mam apetyt na wełnę, która dawniej rosła na jakimś baranie. Koleżanka blogowa Lucy obdarowała mnie ostatnio takimi cudnymi wełnami na skarpetki, że nie wiadomo, od której zacząć. Brakuje mi kilku par rąk aby to wszystko chociaż pomacać i pomiziać nie wspominając o przerobieniu na odzież!
Zostawmy tego Stasia. Żadne wyrzuty sumienia ani kompulsywne dzierganie go nie zmniejszą. Ma widać być duży.
Pan Mąż był na konferencji w sprawie antyterroryzmu. Jak zwykle zgarnął wszystkie gadgety. On kocha takie rzeczy i znosi do domu tuzinami. Tym razem przywiózł coś bardzo dziwnego, ani on, ani ja, ani Irek, ani Misia ani mądra Danka nie wiemy co to jest. Jedynie Frania wiedziała jak to wykorzystać, bo nie jest włochate ani surowe. Bawiła się tym ślicznie. Wie ktoś co to naprawdę jest?


7 komentarzy:

  1. Ucałowania dla Frani! ♥
    Gadżet może rozdziela kable? W życiu czegoś takiego nie widziałem :-P
    Kolega stwierdził, że musowo do nawinięcia garoty :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Gustaw przebija wszystko :D
    No cóz, zima bedzie dluga, wiec bedzie czasu na ten tapczan welny. A co ja zrobie, ze Regia cos nowego wymyslila? ;)
    Ciesze sie wiadomosciami od Frani. I fakt, lepiej niech nie skacze. Szczeniaki i tak nie powinny skakac, a po takim zabiegu, jak miala Frania, to i jak u ludzi, niby mozna uprawiac wiele sportów, ale inwazyjne raczej nie. A skakanie to juz jest cos.
    Mirka ma krótkie lapy i tez sie nie przecenia. Ona zreszta wie, co sie robi na komando: Pfoten drauf, dupa hoch. Tak wchodzi na lawke w kuchni na przyklad, czy do wysokiego lózka. Staje na tylnych lapach, zaparta o obiekt porzadania, i sie ja "podrzuca". Moze Franie tak przeszkolisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś do uporządkowania przewodu od ładowarki na przykład? Wtykasz jeden koniec w wycięcie, zawijasz przewód wokół przewężenia i wtykasz drugi koniec w drugie wycięcie. Tak mi się skojarzyło... ^^*~~
    Ratlerko-golfik przesłodki, powinnaś zrobić produkcję masową i sprzedawać, trend by się szybko rozprzestrzenił! *^o^*

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że to spinacz do kabli.

    OdpowiedzUsuń
  5. To coś służy nawinięciu nań słuchawek od telefonu/mp3, żeby w kieszeni nie przeewoluowały w węzeł gordyjski.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mika mnie wyprzedzila :) Tez mam takie gumowe cos na sluchaweczki do komorki :) Bardzo sie sprawdzaja.
    Sweterek cudny a a Gutek jeszcze cudniejszy, chwile sie zastanawialam, dlaczego trzyma sie czajnik na podlodze :))))
    Moj stas nadal olbrzymi, dlonie nie daja sie przekonac do dlubania :(

    OdpowiedzUsuń
  7. A może do robótek jakiś sposób przyda się ten gadżet? ;)
    Psie wdzianka są urocze.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.