piątek, 6 września 2013

Dogadać się z człowiekiem...

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Muszka miała, moim zdaniem dziwne obyczaje żywieniowe.
A to kreta kiedyś pożarła z futrem, a to łakomie patrzyła na żaby i padalce. Kocha spacery po kampusie SGGW, gdzie można obeżreć się do rozpuku resztkami ze studenckich balang, nie lubi ślicznej Dolinki Służewieckiej z jej sadami, sadzawkami i trawnikami, bo nie ma tam czego szukać jeśli o jedzenie chodzi.
Kiedy nadchodziła pora karmienia psimi bobkami, Muszka cała w lansadach, podskakując z podniecenia towarzyszyła mi do Wielkiego Worka Z Karmą, wyliczała każdą sypaną do miski garść bobków, cieszyła się dostając miskę i... nie jadła. Siadała przy misce i pilnowała. Kretka swoje wciągała nosem i była zawsze gotowa zjeść drugą miskę. Muszka czasem, przymuszona głodem, zjadała kilka chrupek i pilnowała.
Dobrze, że podkarmiam psy codziennie mięsem, bo bym ją zagłodziła na śmierć. I dobrze, że się pies o siebie sam starał.
Głupie ludzie nie rozumieją, a pies prawie trzy lata cierpliwie tłumaczył o co chodzi.
W końcu nalałam do tych suchych bobków wody. I bobki namiękły. I namięknięte zjadły się w jakieś 30 sekund.
I teraz bobki będą moczone a nie suche. Kretka prawie już nie ma zębów od ciągłego kopania, starszej pani też łatwiej będzie mokre jeść. Wczoraj w ramach eksperymentu namoczyłam te bobki w mleku. Były pyszne!
Pies tłumaczył jak umiał, a ja trzy lata nie rozumiałam o co chodzi. Pies jednak jest bardzo cierpliwy i nigdy nie traci nadziei. Gdyby Muszka była człowiekiem już dawno oddała by mnie w tej sytuacji do schroniska albo oskarżyła o głodzenie i maltretowanie.

Wszystkim, którzy w jakiejś sprawie nie mogą się dogadać ze swoim psem radzę spojrzeć na sprawę z jego perspektywy. Możliwe, że to pies ma powody, by zachowywać się tak a nie inaczej i to Wy się mylicie. 



13 komentarzy:

  1. Moja córka dodaje naturalnego jogurtu i wtedy też jest wielkie mlaskanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D - ja mojemu psu przez 2 ostatnie lata miksowałam jedzenie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. dodam, ze podobna sytuacja ma sie z kotami :)
    przepraszam za brak polskich znakow.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę Ci jednak powiedziec, że większośc znanych mi psów, będących na suchej karmie, wcina ja na sucho. Po zjedzeniu obficie popijając zimną wodą.
    U mnie karma nie przeszła, zarówno jeden jak i drugi /obecny/ bokser żygali równo. Czy to zjedzoną na sucho, czy też na mokro.

    Bardzo fajnie to opisałaś , jak zawsze. Troszkę mało ostatnio piszesz, niniejszym wnioskuję, a raczej proszę o więcej literatury okraszonej obficie zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę dawać suchą karmę, bo kamień na zębach tak nie narasta jak przy wilgotnej.
      Piszę mało, bo więcej myślę i czytam, ale te książki ostatnio to straszne rzęchy. Poza nietłumaczonymi niestety cudami z Amazona.

      Usuń
  5. Łyżka oliwy z oliwek też czyni cuda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ona naprawdę próbowała, z głodu próbowała. I nie dała rady. bardzo mi wstyd, że taka jestem oporna na perswazję. Po trzech latach tłumaczenia mi jak chłop krowie przy rowie ona mnie wciąż lubi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wiesz, psi so lepsze niż ludzie ;-) viadomo!

      Usuń
    2. A gdyby Cię nie lubiła jednak, to co by mogła zrobić? Pogryźć Cię? Poszukać innego domu? :) Chyba nie ma wyjścia, lubić musi.

      Pięknie napisałaś.

      Usuń
  7. U mnie koty tak wydziwiają - trzeba kombinować i coraz to coś innego do spróbowania podstawiać. Jeden ostatnio uwielbia gotowaną marchewkę i brokuły. A pies ślini się do kalarepy i śliwek, ale śliwki muszą być wypestkowane i obrane ze skórki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jedzenie podawane codziennie już się znudziło. Pewnie podczas karmienia powinnam wisieć głową w dół na żyrandolu i jodłować. Dziś już zmoczone bobki znów były niedobre. Moja poprzednia suka kochała marchewkę. Surową i obraną. Taka właśnie musiała leżeć w koszyku z marchewkami.

      Usuń
  8. Wbrew temu, co napisałaś, masz w sobie mnóstwo wyczucia. Mnie by chyba do głowy nie przyszło, żeby namoczyć suchą karmę. ;( BBM

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwne i smieszne, bo nie posiadajac nigd ywlasnego psa, moczenie suchej karmy jest dla mnie normalka, ale to tylko dlatego, bo tak robi Ina przy swoich pupilach. Ponoc jak psy jedza w gromadzie, trzeba im karme moczyc, bo wtedy szybko lykaja, nie slinia jej zujac, i podostawalyby kolek. Czy dwóch to juz gromada, tego nie umiem okreslic, za malo doswiadczenia z parka ;)
    Ale fajnie, ze sie w koncu dogadalyscie z Muszka co do jej wyobrazen kulinarnych :)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.