Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Muszka miała, moim zdaniem dziwne obyczaje żywieniowe.
A to kreta kiedyś pożarła z futrem, a to łakomie patrzyła na żaby i padalce. Kocha spacery po kampusie SGGW, gdzie można obeżreć się do rozpuku resztkami ze studenckich balang, nie lubi ślicznej Dolinki Służewieckiej z jej sadami, sadzawkami i trawnikami, bo nie ma tam czego szukać jeśli o jedzenie chodzi.
Kiedy nadchodziła pora karmienia psimi bobkami, Muszka cała w lansadach, podskakując z podniecenia towarzyszyła mi do Wielkiego Worka Z Karmą, wyliczała każdą sypaną do miski garść bobków, cieszyła się dostając miskę i... nie jadła. Siadała przy misce i pilnowała. Kretka swoje wciągała nosem i była zawsze gotowa zjeść drugą miskę. Muszka czasem, przymuszona głodem, zjadała kilka chrupek i pilnowała.
Dobrze, że podkarmiam psy codziennie mięsem, bo bym ją zagłodziła na śmierć. I dobrze, że się pies o siebie sam starał.
Głupie ludzie nie rozumieją, a pies prawie trzy lata cierpliwie tłumaczył o co chodzi.
W końcu nalałam do tych suchych bobków wody. I bobki namiękły. I namięknięte zjadły się w jakieś 30 sekund.
I teraz bobki będą moczone a nie suche. Kretka prawie już nie ma zębów od ciągłego kopania, starszej pani też łatwiej będzie mokre jeść. Wczoraj w ramach eksperymentu namoczyłam te bobki w mleku. Były pyszne!
Pies tłumaczył jak umiał, a ja trzy lata nie rozumiałam o co chodzi.
Pies jednak jest bardzo cierpliwy i nigdy nie traci nadziei. Gdyby Muszka była człowiekiem już dawno oddała by mnie w tej sytuacji do schroniska albo oskarżyła o głodzenie i maltretowanie.
Wszystkim, którzy w jakiejś sprawie nie mogą się dogadać ze swoim psem radzę spojrzeć na sprawę z jego perspektywy. Możliwe, że to pies ma powody, by zachowywać się tak a nie inaczej i to Wy się mylicie.
Moja córka dodaje naturalnego jogurtu i wtedy też jest wielkie mlaskanie.
OdpowiedzUsuń:D - ja mojemu psu przez 2 ostatnie lata miksowałam jedzenie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
dodam, ze podobna sytuacja ma sie z kotami :)
OdpowiedzUsuńprzepraszam za brak polskich znakow.
Muszę Ci jednak powiedziec, że większośc znanych mi psów, będących na suchej karmie, wcina ja na sucho. Po zjedzeniu obficie popijając zimną wodą.
OdpowiedzUsuńU mnie karma nie przeszła, zarówno jeden jak i drugi /obecny/ bokser żygali równo. Czy to zjedzoną na sucho, czy też na mokro.
Bardzo fajnie to opisałaś , jak zawsze. Troszkę mało ostatnio piszesz, niniejszym wnioskuję, a raczej proszę o więcej literatury okraszonej obficie zdjęciami :)
Wolę dawać suchą karmę, bo kamień na zębach tak nie narasta jak przy wilgotnej.
UsuńPiszę mało, bo więcej myślę i czytam, ale te książki ostatnio to straszne rzęchy. Poza nietłumaczonymi niestety cudami z Amazona.
Łyżka oliwy z oliwek też czyni cuda ;-)
OdpowiedzUsuńOna naprawdę próbowała, z głodu próbowała. I nie dała rady. bardzo mi wstyd, że taka jestem oporna na perswazję. Po trzech latach tłumaczenia mi jak chłop krowie przy rowie ona mnie wciąż lubi!
OdpowiedzUsuńbo wiesz, psi so lepsze niż ludzie ;-) viadomo!
UsuńA gdyby Cię nie lubiła jednak, to co by mogła zrobić? Pogryźć Cię? Poszukać innego domu? :) Chyba nie ma wyjścia, lubić musi.
UsuńPięknie napisałaś.
U mnie koty tak wydziwiają - trzeba kombinować i coraz to coś innego do spróbowania podstawiać. Jeden ostatnio uwielbia gotowaną marchewkę i brokuły. A pies ślini się do kalarepy i śliwek, ale śliwki muszą być wypestkowane i obrane ze skórki!
OdpowiedzUsuńChyba jedzenie podawane codziennie już się znudziło. Pewnie podczas karmienia powinnam wisieć głową w dół na żyrandolu i jodłować. Dziś już zmoczone bobki znów były niedobre. Moja poprzednia suka kochała marchewkę. Surową i obraną. Taka właśnie musiała leżeć w koszyku z marchewkami.
UsuńWbrew temu, co napisałaś, masz w sobie mnóstwo wyczucia. Mnie by chyba do głowy nie przyszło, żeby namoczyć suchą karmę. ;( BBM
OdpowiedzUsuńDziwne i smieszne, bo nie posiadajac nigd ywlasnego psa, moczenie suchej karmy jest dla mnie normalka, ale to tylko dlatego, bo tak robi Ina przy swoich pupilach. Ponoc jak psy jedza w gromadzie, trzeba im karme moczyc, bo wtedy szybko lykaja, nie slinia jej zujac, i podostawalyby kolek. Czy dwóch to juz gromada, tego nie umiem okreslic, za malo doswiadczenia z parka ;)
OdpowiedzUsuńAle fajnie, ze sie w koncu dogadalyscie z Muszka co do jej wyobrazen kulinarnych :)