poniedziałek, 16 września 2013

Fryzura i wagary

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Słyszy się o alergiach na psa. 
Na cóż można być uczulonym w psie? Na ślinę - mój bratanek ucałowany serdecznie przez Kretkę robi się czerwony jak pomidor i dostaje pokrzywki - i na sierść. Z tym, że nie na same psie włosy jako takie, a nazwijmy rzecz uprzejmie na życie wewnętrzne tej sierści. Czyli na florę i faunę sierść zamieszkującą. Na roztocza, bakterie i takie tam inne żyjątka. Taka alergia objawia się kichaniem uczulonego. Tak właśnie reaguje na biedną Zazulkę przyjaciel mojej córki. Nastąpiła pozornie nierozwiązywalna dla tej trójki sytuacja. Kichający przyjaciel, Misia + Zazulka zadowolona z życia i radosna albo zdrowy przyjaciel, Misia i Zazulka z chorobą sierocą, zaniedbana i porzucona w samotności.
Pogłówkowałyśmy z pewną ekspertką od psów i za pomocą maszynki do strzyżenia usunęłyśmy z Zazulki większość kłaków, a z kłakami i roztocza. Następnie wykąpałyśmy Zazulkę w Manusanie, co pewnie wybiło kilka pokoleń roztoczy żyjących w pozostałym futerku.
Kichanie ponoć ustąpiło. Zazulka może mieszkać z Pańcią.
Z nowej fryzury Zazulka nie była zadowolona. Misia też nieszczególnie. Piesek stracił urok wyciora od fajki, marzł i się przeziębił. Muszę zatem przystąpić do produkcji sweterków.





Po kilku tygodniach sierść trochę odrosła i psiak jest milszy w dotyku, nie widać również piegowatej skóry. Procedurę trzeba będzie niestety powtarzać i tępić zazulkowe roztocza.

A ja właśnie wróciłam z tygodniowych wagarów. Byłam w mieście, gdzie tramwaje jeżdżą w szczycie co trzy minuty a w niedzielę najwyżej co osiem, w mieście gdzie ludzie są gospodarni, pogodni, ładni i muzykalni, ponadto chyba nie tyją i umieją się ubrać. Jedzenie jest tam zaskakujące a napoje znakomite. Naoglądałam się zabytków bardzo starych, starych i mniej starych, ale nadzwyczaj interesujących, naoglądałam się obrazów, rzeźb, lalek i innych śliczności. Dla ułatwienia dodam, że w tym mieście nie wiadomo na dworcu, z którego peronu odjedzie pociąg aż do ostatniej chwili i w hali dworca ludzie siedzą na walizkach wpatrując się w niebieską tablicę informacyjną, a jak się numer peronu wyświetli w końcu na tej tablicy to gnają tam na łeb na szyję z paczkami i torbami w łopocie. Czy oni tam te perony losują?

Rozwiązanie zagadki jak obrobię zdjęcia!

9 komentarzy:

  1. Z moich długoletnich obserwacji wynika, że to psy krótkowłose powodują alergię. Otóż znakomita większośc alergików ma uczulenie na tzw "puder" który u krótkowłosych psów jest ciągle łatwo dostępny. Wystarczy zauważyc, kiedy pies krótkowłosy otrze się o naszą nogę w czarnej nogawce, robi się biała. Córka znajomych miała potworną alergię na psa koleżanki, to był bokser, kiedy kupili sobie polskiego owczarka nizinnego, nie działo się nic. Moja synowa kiedy dotknie się do mojego boksera , natychmiast ma zaczerwienienie na skórze, druga synowa reaguje lejącym się z nosa wyciekem o konsystencji wody. Jakby ktoś kran odkręcił. Wydaje mi się, że ogolenie Zazulki nie było dobrym wyborem. Gdyby zbadac nasze włosy, to również znalazłoby się tam milion grzybów, bakterii i roztocza, ono jest wokół jak wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, ten puder to złuszczony naskórek. A tym naskórkiem żywią się roztocza. Uczulenie jest właśnie na ich odchody. Psiaka należy ponadto często i starannie szczotkować (na dworze, z daleka od uczuleniowca), tak jak czyści się konie. Manusan to płyn do mycia używany przez lekarzy vet przed operacjami - dokładnie czyści skórę zwierzaka nie powodując podrażnień.

    OdpowiedzUsuń
  3. sadząc z opisu dworca powiedziałbym, ze to miasto we Francji na P. niestety nie zgadzają mi się wcześniej podane kryteria ;)
    numer peronu podawany jest na ok. 10 minut przed odejściem pociągu, który w moim kierunku ma circa about pół kilometra długości a miejscówkę mam zawsze w jednym z pierwszych wagonów ;D
    co więcej nie ma czegoś takiego jak rozkład jazdy i stała cena biletu. wszystko zależy od dnia tygodnia, pory roku, fazy księżyca i układu gwiazd. te sama trasę można przejechać za 20 jak i za 150 euro :]
    alergie mnie nie dotyczą szczęśliwie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obstawiam Wiedeń albo Budapeszt bo Londyn chyba nie. Chociaż właśnie w Londynie tak samo traktują perony. Pamiętam dokładnie, że jak pierwszy raz przyjechałam do Londynu (wtedy jeszcze autokarem, o tanim lataniu nikt jeszcze nie słyszał) to właśnie na dworcu Victoria koniecznie chciałam wiedzieć, z którego perony mam pociąg a oni mi, że mam patrzeć na tablicę. Do tej pory nie wiem dlaczego tak mają i jednak wolę jak jest 'normalnie' czyli po Polsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, wygadalas sie ;) ale podobnie jest na Keleti pu :D
    Jesli chodzi o sweterki dla Zazulki, po sukienkach dla swinki raczej nic mnie juz nie zaskoczy ;)

    A czy sa jakies szampony na psie roztocza? Spytam Ine przy najblizszej okazji. Tak przy temacie, jestem szczesliwa, ze bezkomplikacyjnie moge obcowac ze wszelkimi zwierzatkami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygadałam się na Twoim zamkniętym blogu.
      Manusan bije ponoć mieszkańców psich kłaków nie zabijając psa!

      Usuń
    2. A co do uczuleń to mam tak samo, zwierzęta mi nie szkodzą wcale. Jedynie jakaś wredna rolnicza chemia. Niestety, nie sposób przewidzieć w czym siedzi. Raz w pomidorze, innym razem w nektarynce albo w śliwce. I wtedy tydzień zdrapywania z siebie skóry mam zapewniony. W wodzie z Piaśnicy też to jest. Albo nawóz, albo oprysk.

      Usuń
  6. Szczęśliwie na psa nie mam w domu uczuleniowców, bo na kota to i owszem. Ciekawe, dlaczego tak jest? W końcu i pies, i kot to futrzaki! ;) BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na kota to jest zwykle uczulenie na ślinę. Na kota brudasa nawet moje dziecko nie reaguje bardzo mocno, na kota czyściocha - straszliwie.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.