Kretka ubrana, a Muszka ją Pan Bóg stworzył wędrują na poranny spacer.
I się zaczyna turlanie:
I chciałabym naturalnie wierzyć, że to objawy radości, ale rozsądek mi mówi, że pies albo pierze sobie futro w śniegu nie wierząc w moc czyszczącą szamponu dr Seidla i ciepłej wody, albo drapie się po plecach.
Tak czy inaczej pięknie się tarza.









Nie , ona po prostu robi "orzełka" na śniegu. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa widzę szczęśliwego psiaka tarzającego się z uśmiechniętą mordą i jednocześnie zapraszającego do harców :) Kretkę, która mając ubranko nie może się swobodnie tarzać, lub też nie ma na to ochoty. Mój bokser uwielbia śnieg, biega jak szalony z mordą pełną śniegu.
OdpowiedzUsuńTeż się nad tym zastanawiam :-) Ale wyglada tak radośnie, więc nawet jeśli to higiena, to bardzo przyjemna.
OdpowiedzUsuńŚniegoza dopada :), ale macie fajnie z tym śniegiem, u nas wiosna.
OdpowiedzUsuńAgatko - najserdeczniejsze życzenia lekko opóźnione z okazji imienin!!!!
Niechaj Ci się turlają w zdrowiu zwierzaki, czas wolny sam się tworzy, ludzie dokoła niech Ci będą przyjaźni. Zdrowie niech będzie nieustające!
Dziękuję!
UsuńNiestety już po śniegu i będzie błotoza i deszczoza.
Zaiste, tarza się pięknie :-)
OdpowiedzUsuńMoja też lubi tarzać się w śniegu albo w trawie. Psy to lubią :-)
Słodka, a jaka uśmiechnięta. I prawie taki sam "parówczak" jak moja Lila :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
m.
Parówczak? Ładne, ładne, ona tyje tylko w kręgosłupie, robią się jej kwadratowe boczki. Ale gruba nie jest, była gruba jak ją ze schronu wzięłam. Była strasznie gruba, miała byczy kark, wielgaśny tyłek i plecy jak szafa. No i o takim turlaniu mowy nie było, nie miała chyba wcale mięśnie do turlania. Teraz jest chudsza i sprawniejsza jak widać.
UsuńWspaniały widok, jak psy tarzają się albo biegają po śniegu- sama radość! :)) BBM
OdpowiedzUsuńOwszem, i ze spaceru czyste wracają. A dziś wrócą zabłocone, pada!
UsuńTo sie naszamponuje :D
UsuńZajrzysz do mnie?
Witam, Panią Gackową, swego czasu znalazłam na pani blogu sposób na usuwanie lalce kudłów... nie pamiętam jednak, który to był post :<
OdpowiedzUsuńMoże mi pani wysłać linka do posta, albo ten "przepis"?
Włosy zmoczyć, natrzeć na grubo odżywką do włosów, czesać i polewać bardzo gorącą wodą. Jeżeli to nie jest Barbie z lat sześćdziesiątych tylko taka współczesna, to wrzątek wprost z czajnika może być. I czesać cały czas, aż się włosy wyprostują. Jeśli są te włosy bardzo spilśnione to przedtem szczotką cierpliwie rozczesać, czasem trzeba kołtuny najgorsze wyciąć, ale zwykle daje się tego uniknąć.
Usuń