niedziela, 25 maja 2014

Wystawa w DK Stokłosy (W Galerii U)

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Galeria U to nie jest wielki szklany sklep podzielony na dużo ciemnych klatek dla sprzedawców handlujących ciuchami, tylko normalne sale wystawowe gdzie prezentuje się obrazy. Galeria U o której piszę mieści się w Domu Kultury Stokłosy przy ul. Lachmana 4 i właśnie w niej od wczoraj do 11 czerwca można obejrzeć plon całorocznej pracy trzech grup dorosłych radośnie malujących wszelakimi technikami pod okiem pani Barbary Bieleckiej-Woźniczko.
W większej sali wisi to, co namalowano farbami olejnymi, w mniejszej to co powstało w innych technikach, a co się nie zmieściło w salach wystawowych, a warte jest obejrzenia zostało pokazane na korytarzach i w pracowni w Domu Kultury. To bardzo dobre rozwiązanie, bo skoro trzydzieści osób malowało jedną martwą naturę to nie ma sensu pokazywać na ścianie galerii trzydziestu bardzo podobnych obrazków. A jednak w dniu wernisażu twórcy, ich rodziny i znajomi mieli co oglądać. Każdy uczestnik zajęć znalazł swoje prace na ścianach, nikt nie przeżył gorzkiego rozczarowania (o matko, powiesiła najgorszą rzecz jaką mi się udało spłodzić w tym roku!), bo prace do prezentacji publicznej były przez panią Bielecką-Woźniczko wybierane razem z zainteresowanymi.


O tu się właśnie wybiera obrazki na wystawę.


W małej sali wisi moja akwarela, z której jestem dumna. Nie jest to żadna kopia czyjegoś obrazu, a sfotografowana przeze mnie scena, która spodobała mi się, gdy ją zobaczyłam na bałtyckiej plaży. Piesek to Kretka ma się rozumieć, a dziecko jest obce, ale widać, że się razem bawią.


Oprócz kolorowych malowanek kilka razy w roku były lekcje rysunku z modelką.


Nie tylko mnie Uliczka Alfreda Sisleya wydała się godna skopiowania. Każda z kopiujących miała zdjęcie obrazu w innej tonacji. Ciekawam, jak ten Sisley naprawdę wygląda. Jak widać wernisaż był najprawdziwszy, z sokami, winem, pogryzkami i przemowami. Oraz kwiatami i zachwytami.


Pani Bielecka Woźniczko powiedziała kilka miłych słów o sensie malowania kolorowych obrazków - wierzcie mi, to ma sens.


I Ustawiłyśmy się do zbiorowej fotografii.


A potem były zajęcia w podgrupach...(pod moim pastelem z dyniami).


A w pracowni chętni mogli zobaczyć pozostałe pastele.

Jeśli ktoś z czytelników chce zobaczyć tę wystawę to jak wspomniałam ma czas do 11. czerwca. Wstęp wolny.

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że to za daleko :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki wernisaż to wspaniała rzecz. No i te obrazy bardzo mi sie podobają. A jaka frajda przy malowaniu!. My mamy wystawę rękodzieła (też w DK) w środę - Dzień Sąsiada", ale bez wielkiej "pompy". Są występy chóru, popisy baletowe.
    Kiedyś ponad pół wieku temu malowałam kartki okolicznościowe dorabiając sobie w ten sposób do stypendium. Ciekawe, czy teraz coś z mojego malowania by wyszło.
    Pozdrowienia - Joana

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna pasją i piękne efekty tej pasji. Gratuluję! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna sprawa taki wernisaż. Agata wyglądasz zjawiskowo. Wiem, co czułaś, bo dawno temu, kiedy chodziłam na zajęcia grupy ceramicznej do Centrum Kultury Zamek, też urządzono nam wernisaż. Gratuluję pięknych prac no i talentu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję. Świetny pomysł z tą wystawą, pewnie dostarczyła wszystkim niecodziennych wrażeń. Po tak udanej inauguracji na artystycznych salonach czekamy na wystawę indywidualną. Wszak chcieć znaczy móc. Pozdrawiam, Tessa

    PS Z taaakiej okazji musiałam się uaktywnić w komentarzach, bo choć czytam regularnie, to piszę nader rzadko. Gratuluję raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na pewno tam wpadnę! Bardzo jestem ciekawa wszystkich prac. Próbki budza moja zazdrość!

    OdpowiedzUsuń
  7. A najładniejszy element tej wystawy to Agata w pięknej sukni!

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.