środa, 14 maja 2014

Forrest Gump (ortezy dla psa)

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Ostatnie terminy przyszły na biedną Kretkę. Nie mają ludzie ani trochę współczucia dla cierpiących. Żarcia dają mniej niż kiedyś, bo trzeba stracić ze dwa kilo aby chorym łapom łatwiej było nosić stare cielsko. I jeszcze zrobili okowy! Jakieś paskudne, sztywne łupki na przednie łapki.
Pani doktor zaleciła neoprenowe ortezy usztywniające stawy skokowe. Przegooglałam ten temat i wyszło że  to bardzo cenne przedmioty: albo polskie za stówę od sztuki albo niemieckie za dwie stówy od sztuki. Po drugie nie mogłam za nic dojść jaki rozmiar tych ortez mam kupić dla Kretki. Sam przedmiot ponadto wyglądał podejrzanie prosto.
Człowiek ma ze względu na kciuk rękę bardziej skomplikowaną jeśli chodzi o kształt niż pies, ludzkich ortez na nadgarstki w domu jest dostatek i znam każdą doskonale. Nie jest to jakiś cud krawiectwa.


Neopren daje doskonałe przyleganie do kończyny, a kombinacja rzepów i fiszbin usztywnia całość.
Jeżeli udało mi się uszyć opięte dżinsy dla lalki to do licha coś na łapę też się uda. Najpierw zrobiłam formę. Metodą na folię aluminiową i taśmę malarską. Kretka nie była zachwycona, ale jest grzecznym pieskiem i dawała sobie oklejać kończyny bez protestu. Forma wyszła trochę bardziej skomplikowana niż prostokąt z internetowej strony. Neopren pochodzi z lumpeksu, z kosmetyczki Gillette.



Pozostało to skroić na lewą i prawą łapę, naszyć rzepy wszywając pod nie za jednym zamachem zapięcie i w kieszenie z rzepa wsunąć fiszbiny od damskich kreacji - plastikowe, aby nie rdzewiały. Cztery szwy zamiast czterech stów.
Kolorowe obszywki sobie darowałam, za to wyskubałam w neoprenie miejsce na poduszeczkę na psim nadgarstku i powstało to:




Pierwsze kroki w ortezach były dość nieszczęsne, trzeba się do usztywnień przyzwyczaić. Ale widok piłeczki skłonił Kretkę do normalnego biegu bez wydziwiania. Teraz trochę jak Forrest Gump wygląda. Na pocieszenie dostała wołowego peniska. Miejmy nadzieję, że peniski są niskokaloryczne!


15 komentarzy:

  1. No kto jak nie TY Gacku, wyczarowałby takie ortezy. Sądziłam, że już mnie w temacie szycia niczym raczej nie zaskczysz. Widać, że myliłam się i to jak bardzo.
    Kretka wygląda w ortezach dość nieszczęśliwie, ale skoro TY piszesz, że Kretka biega w nich, to ja TObie wierzę. Wspaniałe rozwiązanie jakże bolesnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona w tym biega, bo kocha biegać i da się ją oszukać, wystarczy piłeczkę rzucić i śmiga. Z chodzeniem jest na razie jakoś dziwnie. Ale trzeba dać jej chwilkę na przyzwyczajenie się.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Kretce będzie lżej. Zdumiała mnie za to pociecha: to takie frykasy są w sprzedaży????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma to coś wół za życia, to ma i po wizycie w rzeźni. Ludzie to zjedzą tylko w hamburgerze jako mielone i jako takiego kupować nie chcą. A nic się nie powinno w gospodarce marnować. I się nie marnuje. Psu wszystko jedno czy penis, czy ucho. Tyle, że penis droższy. I ostatnio pocięte sprzedają. Jakiś czas temu metrową suszoną dzidę można było w zwierzakowym sklepie kupić.

      Usuń
    2. W hamburgerze... nie dziwota, że w sklepach rzadko uświadczysz takie "rarytasy". Nie żebym jakoś przepadała za hamburgerami, ale chyba znielubię je do końca ;-)

      Usuń
  3. Penisek uratował sprawę ;) do końca nie umiałam sobie tych ortez na Kretce wyobrazić. Tak wiec mi się rozjaśniło. a jak chodzi, widać jakoś, ze pomagają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dać trochę czasu na wchłonięcie się zastrzyku ( jak nie pomoże to powtórzymy ze sterydem) i musi się przyzwyczaić do ruchu w tym ustrojstwie. Pies jest palcochodem, ruchu w nadgarstku za bardzo mu nie brak, tylko jak trzeba penisa do zgryzienie przytrzymać.

      Usuń
  4. czy już Ci mówiłam, że jesteś genialna?

    ucałuj Kreci pyszczek (Muszkowy też)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówiłaś, ale nie szkodzi. Przekuśtykała w tych ortezach całą Dolinkę. Nawet się wykąpała - nie przemiękły!

      Usuń
  5. Ale zdolniacha .....
    Bardzo fajnie to wygląda.Piesek jeszcze sobie pobiada ze swoją "pańcią".I fajnie,że zaoszczędzone pieniążki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę! Dla mnie jesteś geniuszem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. "czy już Ci mówiłam, że jesteś genialna?" wpisuję za "panistarsza" Zastanawiam sie czy jest cos czego nie robiłaś?, ale o to już pewnie pytałam.
      Jesteś nie tylko genialna, ale i cierpliwa. Mam nadzieję, że od tego kadzenia Cie nie zemdliło.. To jednak szczera prawda. Powodzenia. Wyściskaj proszę tą dzielną psinę. - Joana

      Usuń
  8. O rany jakie pomysłowe i staranne te ortezy!!!!! Podziw wielki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weterynarza zatkało. Zwłaszcza metoda robienia formy go zupełnie zaskoczyła. Zorientował się, że to bardzo łatwo zrobić na konkretnego pacjenta.
      Fiszbiny z żyłek wymieniłam na plastikowe listwy z marketu. Żyłki się wysuwały i wbijały w łapki.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.