środa, 14 grudnia 2011

Chrapie

Ledwie zasypiam o strasznie późnej porze.
I wtedy Pan Mąż rozpycha się na łóżku, zabiera całą, ogromną kołdrę i zaczyna tak chrapać, jakby w łeb walił młot pneumatyczny. A ja się wybudzam nim zasnę i nieprzytomna w kulki posuwam następną godzinę.
Nie zgadza się mnie wypuścić do innego łóżka, a chrapie straszliwie.
Grozi mi śmierć z niewyspania. Śpię tylko jak on jest w Szczytnie. Czyli w noc z poniedziałku na wtorek. W przyszłym semestrze będzie to miało miejsce raz na dwa tygodnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spamerom mówimy stanowcze NIE.