środa, 3 lutego 2016

Gotowa Zośka

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Szydełkowałam ją pilnie cały miesiąc i nie znudziłam się aż do ostatnich rzędów, które były naprawdę długie. Ale jest, jest cieplutka i z powodzeniem zakrywa całe łóżko.



Daje się dobrze blokować, więc na tym łóżku jeszcze trochę urośnie.



Robiąc ostatnie ściegi i zakańczając ostatnią nitkę wydawałam z siebie głośne fanfary paszczą. Chwilę potem Pan Mąż wlazł z Zośką na fotel dla zaprezentowania jej rozmiarów.


Wzór wykonywałam nawet dość dokładnie do momentu kiedy liczenie półsłupków zupełnie mi się znudziło. Z liczeniem i bez liczenia jest tak samo dużo pomyłek. A słupek w tę czy tamtą stronę... kto to będzie liczył w gotowym wyrobie?


I ludzie i zwierzęta wolą wełnę od poliakrylu oraz od poliestru, przynajmniej moi ludzie i moje zwierzęta.
I z tej mojej wielkiej miłości do wełny powstały poważne problemy i zatory w dziedzinie domowego przechowalnictwa. Trzy i pół olbrzymich szuflad po prostu pękało w szwach i nie dawało się domknąć. W jednej z tych szuflad leżą cenne włókna w ilości dostatecznej na całe wyroby bez żadnego kombinowania. Ta szuflada nie dostarczyła Zośce ani jednego kłębka. Ale pozostałe dwie owszem odchudziłam. Ja wiem, że są lepsze ode mnie mistrzynie kupowania i przetrzymywania włóczek. Znam te widoki piwnic wypchanych po sufit workam z kłębkami. Wiem o przestrzeniach pod łóżkiem, gdzie można jeszcze trochę upakować. Znam schowki pod parapetem obok kaloryfera i na pawlaczu oraz za bielizną pościelową. Od ośmiu lat bywam w nieodległym a dobrze zaopatrzonym lumpeksie regularnie po jakieś hapsy. I tak się przez te lata nazbierało surowca szlachetnego, kolorowego, który niestety jedynie leżał z rzadka oglądany. Miałam tyle rozumu, aby go w worki antymolowe pakować  Żadne mole nie przeżyją bez powietrza. Paranoja, wełna nawet nie oglądana bo w worku odpowietrzonym rozpychała się bez sensu w szufladach. Zośka zjadła 2160 gramów, czyli 43 standardowe motki i jakiś ogonek. Jest ciężka, ciepła i bardzo ładna!
Na dodatek aby radocha była jeszcze większa dostałam dziś paczkę z czymś do słuchania, do czytania, z przepiękną wełną na skarpetki (!) z czymś słodkim i z czymś potrzebnym. Dawczyni bardzo, bardzo dziękuję, z radości podśpiewuję sobie pod nosem i za chwilkę, jak tylko skończę to pisać zakręcę się na fotelu w obwarzanek i będę czytać! Ależ życie potrafi być piękne.
Jeśli kto ma z czego i ma ochotę zrobić sobie własną Zośkę to wzór jest darmowy, doskonale wyjaśniony, z filmikami, tutkami zdjęciami każdego rzędu na blogu Dedri Uys.
Na małą wersję robioną szydełkiem 3 trzeba ponad dwa kilometry włóczki. Moja zjadła około 4 kilometrów.

31 komentarzy:

  1. Jaki oryginalny pled Ci wyszedł.Jest piękny.Czas na jego wydzierganie też do pozazdroszczenia:) Jeszcze sobie popatrzę :):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i pięknie :) Ja się już kiedyś pozbyłam zalegających zapasów- też wyszedł całkiem konkretny pled. Zeżarł nawet najdrobniejsze resztki. Teraz robię taki z wełny kupionej celowo, a z tego, co zostanie, znów się coś pasiastego udłubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię tu spotkać :-).
      Pasiaki to nie dla mnie, będę teraz bardziej uważała z takimi zakupami bo nie mam więcej łóżek. A kocy jest już dość w domu. Własne ciało też całkiem nieźle obleczone w odzież. Pora trochę spasować.

      Usuń
  3. Auć! Aż mi opadająca szczęka stuknęła o filiżankę, bo akurat herbatką się raczę! Kapa imponująca! Piękna, piękna, piękna! I naturalnie, ze najlepsze naturalne!
    Oj, chyba nadużywam wykrzykników. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie że najlepsze. Jedyne wytłumaczenie dla powszechnej dziś skłonności ku poliakrylom i poliestrom to że słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. A dla mnie ma starczyć i kropka.

      Usuń
  4. Kochana, padłam z zachwytu! prześliczna Zośka! :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze miałam w pamięci zrobione przez teściową takie nieładne ,szare kapy.Ale ta to CUDO !!! Sama chętnie bym coś takiego przytuliła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia robiła takie okropieństwa z kwadratów. Niektórzy się zachwycali, w latach 60-tych i 70-tych to było bardzo modne. Mnie aż trzęsie z obrzydzenia na ten widok. Ale ten wzór kazał się wykonać bez szemrania.

      Usuń
  6. Zośka śliczna, te kolory jak w obrazie....super

    OdpowiedzUsuń
  7. Zośka jest cudowna, nie mogę na nią patrzeć tak mi się podoba!!! aaaaa cudowna!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna. Od dawna się do niej uśmiecham.Dla mojej córeczki Zosi!
    Czy nada się na to bawełna? Jak Pani sądzi? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że się nada. Proszę obejrzeć nwykonania na Ravelry, ktoś to nawet z cieniutkiego kordonu zrobił. Większość tych narzut zrobiona jest z akrylu i z bawełny właśnie.

      Usuń
  9. Coś pięknego! Bajeczna kolorystyka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne dzieło, a kolorystyka o niebo lepsza niż wzór. Ideał narzuty. Tylko jak będzie z ewentualnym praniem?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem zachwycona, cóż więcej mogę napisać ? nie będę tutaj wypisywała wszystkich przymiotników, by opisać jak bardzo mi się to podoba, co zrobiłaś. Jest bardzo kolorowe, bardzo różnorodne, a jednocześnie bardzo stylowe, ma w sobie to COŚ, co czyni z tej narzuty pomimo różnorodnych wzorków i kolorów, przedmiot sztuki użytkowej. Posiada design i to jest niezaprzeczalne. Gratuluję kolejny już raz talentu i pracowitości.

    OdpowiedzUsuń
  12. wspaniała mięciutka mandala do tulenia ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo! Szczęka mi opadła na widok Zośki... zachwycające dzieło. Nie dość, że praktyczne, to jeszcze takie piękne... Napatrzeć się nie mogę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gackowo, chapeau bas!
    Podziwiam Twoją wytrwałość, cierpliwość, pracowitość, talent.
    Napatrzeć nie mogę się na tą - jak napisała Inka - mandalę.
    Przepiękna jest, taka pozytywna i kolorowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakby mnie ktoś w takie kolorowe, wełniane cudo zawinął ... to nie obraziłabym się za porwanie albo coś ... zmotywowałaś mnie właśnie do powrotu do szydełka ... zwłaszcza, że na drutach bardzo... bardzo nudny rękaw, no serio już trzy książki przeczytałam, żeby go nie robić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak! Pierwsze moje wrażenie - mandala. Zawsze mnie one urzekały, te sypane z piasku, ale Twoja zostanie z tobą. C U D O W N A!

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, no i namówiaś mnie na Zośkę... przejrzę domowy magazyn i też się wezmę do roboty:-))

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest cos pieknego! Zalajkowałam Cie na FB ale nie miałam pojęcia, że to cudo to Twoje dzieło! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  19. Rety, a cudo wyszło. Oj, cieszy ta kapa oczy. Kolorowa, nietuzinkowa, jednym słowem rewelacja.
    Może kiedyś i ja się zmobilizuję...
    Gratuluję i pozdrawiam serdecznie :-)
    Marille z http://marilles-crochet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. jeszcze nie widziałam tak pięknej narzuty, wzór, kolory .... oczarowały mnie na amen. po prostu wspaniała

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.