poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Dalej w piwnicy

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Bez siedzenia w piwnicy przyszło by zwariować. Bardzo się cieszę że jestem już poza wiekiem rozrodczym, że menopauza za mną i kolejna afera aborcyjna zupełnie mnie nie dotyczy. Młodym kobietom bardzo współczuję tego, co się wokół rozrodczości znowu wyprawia. Zaprawdę, kto młody i nie pro life powinien stad zmykać. Gdyby zostali tu jedynie mężczyźni i stare kobiety to prawodawstwo antyaborcyjne mogło by sobie być jak w Rumunii za Cszauszescu (wiem że źle to napisałam ale nawet nie będę sprawdzać pisowni nazwiska tego bydlaka).
Jeśli ktoś z tego powodu że tak a nie inaczej myślę nie będzie się do mnie odtąd odzywał to jakoś to zniosę. Ale zawsze możemy mówić o czymś innym nie trącając tematu na który zdanie mam niezmienne od zawsze. Mój brzuch, mój portfel i moja sprawa. Kto płaci za wszystko od wózeczka do studiów a często i dłużej, ten decyduje. O.
Siedząc w piwnicy i nie rozmawiając z mężem, który kończy pisać kolejną książkę i się nie odzywa robię na drutach oczywiście. I właśnie zrobiłam to:


Z jednego motka Luny ze sklepu Liloppi - litewskiej wełny o grubości 6/1, zrobiłam sobie przydługi sweter. Różni sprzedawcy różnie szacują długość tej włoczki, jedni zeznają że to 600 metrów na 100 gram, inni ze 500. Mój motek miał według mojej wagi 309 gramów i wyszedł jak widać całkiem okazały sweter w rozmiarze 46. Zostało aby to co leży obok swetra. Nie chciało mi się robić dalej, bo zostały badziewne kolory.


Luna blokuje się na beton - stal. I dobrze, bo jest to jedna nitka i gotowa dzianina się skręca. Skręt w blokowaniu można ujarzmić. Ponadto ta jedna niteczka mocno naolejona do przędzenia po upraniu bardzo puchnie. Na zdjęciu powyżej widać uprany i nieuprany koniec nitki w miejscu jej przerwania. Gotowy wyrób dwa razy prałam w Eucalanie i chyba jeszcze ze dwa razy by mu się to przydało. Zapach oleju jeszcze nie wywietrzał, woda brudna jak ze szmaty jakiejś spływała za każdym razem, ale dzianina zmiękła bardzo. W Eucalanie nie było widać śladu farbowania. Kolory śpiewają.
Co dalej? W koszu czeka na dokończenie kubrak z kwadratów robionych szydełkiem. jeszcze 17 kwadratów brak i mankietów. Powinno szybko pójść. 
Na parapetach wschodzi rozsada (tfu na psa urok, może coś z niej urośnie). 
Sójki budują gniazdo w okolicznym ogródku i widzę je co chwilę, jak zbierają z brzózek suche patyczki i pasą się w karmniku, bo nie jestem skąpa. Sikorki też zamieszkały w budce lęgowej. Psy siedzą na tarasie i pilnują, żeby ptaszarni nie denerwowały sąsiedzkie koty. Jedna z sójek przez chwilę nie miała ogona, ale już jej odrósł. Te koty to łowne są, niestety. Parę dni temu włóczył się po ogródku wielki, rudy Maincoon, bardzo przystojny. Ale jak zastartuje do sójek to kartoflem oberwie.
Kupka kryminałów i audiobooków czeka. Akwarela i oleje czekają. Tylko czemu w radio z rana przepytują psia go mać Rysia-Pysia? Fuj.

10 komentarzy:

  1. Wdzianko sliczne, a waga materii oszalamia - lubie takie lekutkie rzeczy, choc czasem, dziady jedne, nie leza dobrze - czego Tobie zupelnie nie zycze!!!!
    dlaczego w piwnicy siedzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzę w piwnicy mentalnie, na PiS patrzeć nie mogę ani go słuchać.

      Usuń
    2. protestuję jak mogę, viadomo ;-)

      a sweter po prostu obłędny!

      Usuń
  2. Mam to samo, nie słucham, nie oglądam, bo przyszłoby mi zwariować. Mam wrażenie, że to Cyrk Monthy Pytona. Pewnie żle napisałam, ale wiadomo o co chodzi. Co do tematu aborcji, to uważam, że to bardzo osobista sprawa, dotyczy wyłącznie kobiety i jej partnera, kochanka, męża czy kolegi.
    Piękny sweterek zrobiłaś, no ale dla mnie jesteś MISTRZYNIĄ dziergania i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekny ten sweter- ta tunika, moja zielona welenka czeka na skonczenie pimelliesy ;) juz niedlugo.

    W zadaszonym wejsciu, na poprzecznym belku, buduje sie u nas gniazdko. Rudziki. Jak beda za bardzo wydalac na schody, bedziemy wykladac gazety i tekture.

    Co do pro life, to po prostu, zyj i daj innym zyc, jak chca, takie proste i w sumie takie skomplikowane dla tej frakcji. Ale trafilas w sedno sprawy; kto placi, ten decyduje, takie proste, a tak im trudno to zrozumiec.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mi się nie chce włączac telewizora, coraz bardziej się boję co oni jeszcze wymyślą... Co do aborcji poglądy mam takie same jak Ty - mój brzuch moja sprawa. A zmuszanie do urodzenia dziecka kobietę zgwałconą to dopiero barbarzyństwo! Sweterek cudny, pięknie Ci w nim będzie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każde dziecko jest cudem ale nie zawsze jest tak cudownie. Kobieta powinna decydować czy chce urodzić chore dziecko czy dziecko z gwałtu. Te dylematy też już poza mną a córka urodziła 2 dzieci i chyba im już wystarczy ale gdyby co to na pewno nie usunie. Ptaszyny jakoś się wyniosły, bo w pobliżu burzyli Bierdonkę i hałas wielki. Mam nadzieję, że jak się uspokoi to w przyszłym roku coś się pojawi. W koty też miotam kartofle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, kobieta decyduje, czy urodzi dziecko. Kropka. Przy gwałcie środki wczesnoporonne powinny być darmowe i natychmiast. O innych sytuacjach nawet nie wspominam.

      Usuń
  6. Ceaucescu? Ta niebieska torba jest boska. I skarpetki też

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.