niedziela, 9 lutego 2020

Opętanie

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Zobaczyłam go (klik) dawno temu na Ravelry. 
I z pamięci wyjść nie chciał. Wzór nie był do kupienia. Istniał tylko jako część książki wydanej przed laty, w wyczerpanym nakładzie i tylko po norwesku. 
Ta wyczerpana książka po norwesku kosztowała krocie. Nie kupiłam. Wtedy nie kupiłam. 
Ale teraz wydano książkę powtórnie po angielsku i kupiłam.
I zrozumiałam, czemu recenzje na amazonie były takie dziwnie. Bo zachwyt przeważał. Cudne wzory, coś pięknego, cud, miód i orzeszki. Zdjęcia piękne, modele świetne. A w tle narzekania: no są schematy, są ale jak z nich dziergać? Nie da się.
Narzekały Amerykanki. One chcą mieć każdy rządek opisany dokładniutko, policzony, rozpisany i ma się zgadzać. A jak trzeba ruszyć głową i użyć czterech działań arytmetycznych to bieda.
Książka doleciała, oniemiałam od zawartości, pogratulowałam sobie, że już niejaką wprawę w dzierganiu żakardu zdobyłam i robiąc dalej żakiet wzorem Alice Starmore z też wyczerpanego wydania Tudor Roses zaczęłam myśleć nad tym haftowanym i pasowanym szaleńczym kubraczkiem.
Wełna na niego zdecydowanie leży w tapczanie i czeka. Ale ten wzorek z książki to on się do roboty faktycznie nie nadaje. Po pierwsze za mały żeby swobodnie z niego dziergać i jakoś niewyraźnie wydrukowany. Po drugie w opisie jest to fatalne zdanie: Drugą stronę zrobić symetrycznie.
Co proszę? Mam dziergając żakard odliczać oczka od końca? Żarty? 
No i trzecie ale: jest ten żakiet w trzech rozmiarach ale nie moich. Nie spędzę kilku miesięcy robiąc coś, co nigdy się na mnie nie dopnie, a i nie wiadomo czy ręce w to wejdą. Próbkę zrobiłam, uprałam, zmierzyłam. I wniosek mam tylko jeden. Muszę sobie ten wzór ponownie na piechotę narysować i gdzieniegdzie go nieco rozmnożyć. Bo tam gdzie on ma bardzo wciętą talię to ja jej nie mam.
Mogę to zrobić tylko ręcznie i na piechotę, analogowo. Ołówkiem, flamastrem i na kartce w kratkę.
Po nocach śnią mi się takie rzeczy jak  nabrać 305, ile paneli po 14 oczek się zmieści, jak zebrać na talię tylko 40 oczek a potem mieć 288 bo ani jednego mniej w biuście być nie może.
Dysleksja szaleje, czeskie błędy wyskakują co chwilę, cała arytmetyczna nieporadka jest widoczna jak na dłoni. Ale wygląda na to że kiedyś powstanie. I dobrze było studiować różne regionalne patenty dziewiarskie, tu się przydadzą.


Tu widać moje działania nad projektem stanika. No trzeba jakoś te cud wywijasy rozmnożyć bo głupio dziewięć dodanych na szerokość oczek pozostawić bez wzoru. Olówek, gumka, stary kalendarz na biurko w dużą kratkę i jedziemy z tym koksem. Jak już wszystko przeprojektuję, zrobię sobie żakiet na brzuchatą babę haftowany i kolorowy. Technikę haftu błyskawicznego na dzianinie już wypróbowałam na próbce. Da się.
Projektowanie to zajęcie zajmujące niestety całą głowę i bez przerwy. Jadamy zatem dziwne posiłki a psy patrzą z wyrzutem, choć spacerów nie zaniedbuję. 
I jeszcze zakwitły olchy i leszczyny i pierwszy raz w życiu obie te rośliny dały mi tak popalić, że mało nogami do przodu nie pojechałam. Gdyby nie salbutamol od Alicji, bardzo już stary to chyba bym się pewnej nocy udusiła zwyczajnie. Alergolog i rodzinny dali mi po nowym opakowaniu i zalecili się nie rozstawać z inhalatorem. 
Wracając do projektowanego żakietu to będzie to bardzo drogi projekt. Książka ponad 80 zł, powiększone dwukrotnie wydruki wzoru ponad 60 zł i tyleż guziki. Wełny nie liczę, leży od dawna i czeka.

8 komentarzy:

  1. Ożesz ty, ile pracy!!! Podziwiam, bo ja bym skończyła na podziwianiu zdjęć w książce. Projekt jest faantastyczny i mimo, że mam matematyczny umysł i chyba trochę cierpliwości, to jednak by mnie przerósł. Bardzo jestem ciekawa efektu tej ciężkiej pracy.
    Pozdrawiam bardzo ciepło:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Współcz wielki, alergia to okropieństwo. Mnie dopiero brzoza dopadnie, ale za to z przytupem, jak i Ciebie ten tandem. Ugh! Ściskam!
    Wczoraj się na szarotkach wywnętrzyłem lirycznie, że podziwiam te wszystkie piękne i skomplikowane udziergi, ale jestem z natury leniwy i misieniechce już nawet próbować ;-) (zapewne choroba też ma tu swoje 3 grosze do dodania, ale 90% to zwykłe lenistwo!)
    Zatem szacun, trzymam kciuki i w ogóle! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzien dobry Gackowo i by nie owijac w (ba)welne zaepitetuje: Angeberin ;-) A tak szczerze - co za cudo! No i ile pracy zanim sie wezmie druty do reki... I tu mi sie patriarchat z Pimposhkowego tekstu w teczowych kolorach oraz kunsztownych wzorach ukazuje: sa kobiety, ktore cos tak matematycznego, artystycznego, praktycznego i cudownego potrafia zrobic (absolutnie sie do nich nie zaliczam niestety), a sa jeszcze te, ktore to wymyslily i wydziergaly przy swieczce w czasie nocy polarnej, potem pewnie kazda szanujaca sie panna musiala strugac cos na swoj posag, a pan sprzedawca (tu duzy skok czasowy) chodzi w garniturze na miare i recznie szytych butach, bo umie sprzedac kilka ferrari albo innych porsche. Mam nadzieje, ze Skandynawowie maja na te dziela jakies przyzwoite muzea. Jakby sie wszyscy takim dzierganiem zajeli, to pokojowej nagrody Nobla nie trzeba by bylo przydzielac.
    Dobrych wiatrow w robotkowe zagle i porzadnego deszczu na olchy i leszczyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawowie mają muzea i kontynuują te tradycje sprzedając za krocie takie wyroby. Piszą o nich ciekawskie Szkotki (Alice Starmore) i kanadyjki zainteresowane designem. Historia materialna działalności biednych kobiet - bo takie śliczne rzeczy zawsze powstawały z biedy, nigdy specjalnie historyków politycznych nie kręciła. Bogatym by się nie chciało tego miesiącami dziergać i bogaty mógł się ubrać w futro. Może ma to coś wspólnego z kalwinizmem, gdzie Boga chwali się pracą? Nie rozpędzaj się z tym pokojowym Noblem. Dzierganie uspokaja, ale nie aż tak.

      Usuń
  4. Oj opetalo Cie na serio, ale lubisz takie wyzwania.
    Jak dalej z alergia? Daje sie ogarnac tymi inhalacjami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leki jakoś to w końcu ogarnęły, ale dalej kaszlę jak szkapa.

      Usuń
  5. JESTEM W SZOKU - CUDNE TE WZORY
    i nic a nic się nie dziwię, że
    uparłaś się, by na siebie je
    przysposobić - trzymam kciuki ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy to będzie, wyroby dla bliźnich rozmnażają się przez pączkowanie. Znaczy to co powinnam bliźnim zrobić.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.