Aż bloga wstecz czytałam, żeby ustalić, kiedy zaczął się mój zjazd. Pierwsze o nim wzmianki znalazłam szóstego grudnia. Święta przyszły i minęły, minął Sylwester i Trzech Króli, a ja się z każdym dniem robiłam bardziej zmęczona, zmurszała, głupia i zapominalska. Na przełomie stycznia i lutego śmignęliśmy na tydzień do zupełnie bajkowej Lanckorony. Było przepięknie, tylko poza gapieniem się nie bardzo miałam siłę gdziekolwiek pójść. I pomimo drakońskich dawek leków przestałam do kompletu spać. Bezsenna noc to niemiłe zdarzenie. W pensjonacie, gdzie nie ma gdzie w nocy się schować przed bezsennością to koszmar. Ale i tak było przepięknie.
To na drzewach to szadź i lód. Jadąc z Warszawy widzieliśmy, gdzie pasma mgły zamarzły na drzewach. Las w Lanckoronie był koronkowo - lodowo biały. A obok tej bieli zdarzało się kilka zielonych świerków. Nie miałam siły i odwagi obejrzeć tych cudów w lesie. Po pierwsze czułam się jak studwudziestolatka, a po drugie ten lód z drzew spadał na ziemię. W ostrym mrozie drzewa obciążone tonami zamarzniętej wody łamały się, strach wchodzić w taki las. Dałam radę jedynie dotrzeć do Arki i to w raczkach na butach. Zeszłoroczne złamanie nogi nauczyło mnie moresu. pan Mąż też dostał raczki, choć początkowo nie chciał. Dostawszy używał.
Arka cudna jak zwykle
Siedząc przy piecu w salonie dłubałam sobie kolejny sweterek w serek z kupionej przed wiekami Mirelli od Włóczek Warmii w kolorze kobalt. Wełna jest tak śliczna, że powoli stawała się zapasem trumiennym i pora ją była przerobić. Zwłaszcza że coś świergocą wróble, że ten kolor wraca do łask.
Siedząc przy piecu w salonie dłubałam sobie kolejny sweterek w serek z kupionej przed wiekami Mirelli od Włóczek Warmii w kolorze kobalt. Wełna jest tak śliczna, że powoli stawała się zapasem trumiennym i pora ją była przerobić. Zwłaszcza że coś świergocą wróble, że ten kolor wraca do łask.
Wracaliśmy do domu we mgle i bardzo powoli. około 1/10 pojazdów widzianych z tyłu nie miało tylnych świateł. 1/10 innych kierowców, widzianych z przodu miała tylko jeden sprawny reflektor. dwuślady udają jednoślady. We mgle to naprawdę niebezpieczne.
A w domu jeszcze na cito wykonałam dla przyjaciółki rękawiczki z podwójnej Luny sfilcowane na kość, żeby naprawdę chroniły przed zimnem. Proponowałam to opornej babie nie wiem ile razy, ale "ona nie lubi rękawiczek". Dopiero jak fest przymroziło, to polubiła.
I skończyłam tego w serek na podstawie wzoru Idril, ale nie do końca. Darowałam sobie warkocze w talii dookoła człowieka. Wyszedł tak:
Kilka uwag do stylizacji: szerokie, miękkie, sztruksowe spodnie Pan Mąż kupił na Allegro sobie. To on kocha oranże, ja nie przepadam. On nosi spodnie w rozmiarze 32/34. Ja używam 34/32. I mu się pomyliło. Zyskałam niechciane porcięta, ale przynajmniej mam je z czym nosić. Ten kobalt w towarzystwie niebieskich dżinsów traci nieco dzikość, z oranżem daje czadu. Co do mojej figury, w firmie five sisters można sobie sprawić gorset w którym można oddychać i jeść i nie epatować brzuszyskiem. Na ostatnim zaś zdjęciu modelka Bajka prezentuje jedwabny szal, który to wszystko, łącznie z moimi paznokciami zbiera do kupy. Szal zachwycał mnie kiedyś jedynie surowcem, ale używany jest często bo umie godzić takie różne szalone kolory.
Co do starości to cofnęła się bardzo prędko po sprawdzeniu TSH i skorygowaniu dawki hormonu tarczycy. Już po pierwszej tabletce zasnęłam jak kamień na pełne 8 godzin.












Sweterek cudo☺️, Bajka też😄
OdpowiedzUsuńTa zima, z całą swoją urodą lodowych koronek, jednak dała się chyba wszystkim we znaki, a przy zachwianym TSH to juz w ogóle mogła człowieka przytłoczyć. Współczuję bezsenności, to masakra zwłaszcza poza domem. Cieszę się, że zarówno samopoczucie jak i spanie wróciło Ci do normy - wyspany człowiek to zadowolony człowiek ;)
OdpowiedzUsuńSweterek jest super! Bardzo fajny wzór i piękny kolor, taki nie płaski, te niuanse delikatnych fioletów i miejscowe rozjaśnienia są pełne uroku. Bardzo mi się podoba, a z wyrazistymi spodniami prezentuje się rewelacyjnie.
Szal to kolejne cudo, nie dziwię się, że jest noszony często-gęsto (jak widać przez Bajkę też ;) )
Pozdrawiam serdecznie :)
Jak dobrze, że wróciłaś do zdrowia i znowu sypiasz. Figurę masz super!
OdpowiedzUsuńTa figura to poniekąd skutek noszenia gorsetu. Jak chcę mieć figurę to nakładam gorset, jak chcę mieć wygodnie to go nie nakładam!😂
UsuńSweter świetny a razem ze spodniami - rewelacja! I kolor bardzo dla Ciebie. Pozdrawiam Magda R.
OdpowiedzUsuńŚwietnie wygląda ten oranż z kobaltem. Wzór sweterka też bardzo ciekawy, muszę zapisać w ulubionych, może w końcu przegonię niechcemisia i znów złapię za druty. Słusznie zrezygnowałaś z dziergania tych krótkich warkoczy wokół bioder, to raczej wersja dla patyczaków i azjatyckich trzcinek :-)
OdpowiedzUsuńEch życie. Ale dobrze, że jak się popieprzy, to też się polepszy.
OdpowiedzUsuńSweterek piękny, formą i kolor 😎
Zdążyłam przed przeczytaniem nabyć Bravecto. O tych drugich poguglowalam, o ile działają tak samo, cenowo byłby dobry interes.
Pozdrawiam serdecznie!
Działają tak samo, trują mniej. Właśnie podałam.
UsuńBędzie na drugi raz, chyba bez recepty są, w każdym razie można kupić na wolnym rynku?
UsuńU nas tylko w gabinecie. Dla cairna Bravecto nie jest opcją, one potrafią po nim padaczki dostać.
Usuń