wtorek, 8 marca 2011

Zajęcia zanikające

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Posiadanie podręcznego ogródka dostępnego wprost z mieszkania i dwie suki jako lokatorki owocuje pod koniec zimy koniecznością sprzątnięcia ogródka nim ustąpią mrozy, bo jak to wszystko rozmarznie, to... błeee...
Włożyłam gumofilce, okręciłam się chustą i zebrałam ze trzy kilo bezwonnych na razie kup. Pewnie trzeba będzie jeszcze ten manewr powtórzyć, ale można wyjść bez lęku do ogródka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spamerom mówimy stanowcze NIE.