Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Babcia miała rację - ile by się czasu domowi nie poświęciło, on i tak zawsze zażąda więcej i więcej. Nie da rady zrobić wszystkiego tak, żeby było całe, bez wyjątku czyste, pachnące, nie lepkie, poukładane, wyprane, pomalowane, zakonserwowane, wymienione na nieuszkodzone i jeszcze na dodatek całe i ładne.
Zajmę się zatem czym innym.
Mnie nikt tak nie mówił, dlatego czasami mnie gryzie sumienie, że zamiast ogarniać dom, wolę robić coś innego, np. plątać nici - to akurat często słyszałam od taty "Plączesz te nici i plączesz..." Ciąg dalszy niewypowiedziany, ale wiszący w powietrzu "...zamiast się uczyć". Mimo plątania nici, edukację skończyłam z wyróżnieniem, mój dom też nie zarósł gruzem, ba! Nawet między sesjami plątania nici dałam radę wychować dwójkę dzieci. Teraz tylko spacer z psem odrywa mnie od przyjemności dziergania. Natury nie da się oszukać.
OdpowiedzUsuń