piątek, 1 sierpnia 2014

Na nogach

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Takiej jazdy jak tego lata dawno ze sobą nie miałam. Kiedy Kretka zaczęła nie chodzić ze mną zaczęło się robić coraz gorzej. Od niewielkiego niezadowolenia i dyskomfortu się zaczęło, a skończyło na paskudnych stanach lękowych z napadami paniki i strachu przed bliżej niezidentyfikowanymi, acz na pewno okropnymi wydarzeniami czekającymi tuż za rogiem albo w najbliższej lub dalszej przyszłości. Pan Mąż o mało mnie nie udusił z frustracji, bo byłam w stanie jedynie zawiadamiać go co kilka chwil, że się boję. Jeszcze mi się zachciało wyłudzić od lekarza inny lek antydepresyjny niż ten, co latami grzecznie robił swoje.
Kara była straszliwa. Bijąc się w piersi pobiegłam na kolejną wizytę tak rozmamłana, że stary dobry znajomy biegiem znalazł się w apteczce. Trzeba było cztery tygodnie odpękać pocąc się z upału i strachu aż zaczął robić swoje, uporządkował synapsy i znów jest OK. Pozałatwiałam pilne sprawy urzędowe i żyję, nikt mnie nie obdarł ze skóry a przyszłość jawi się znacznie atrakcyjniej niż miesiąc temu. Uspokoiłam się do tego stopnia, że czytam ze zrozumieniem lektury bardziej wymagające niż kolejne kryminałki Kellermana. Na biurku piętrzą się wydobyte z biblioteki tomy Parnickiego, przypomniałam sobie o Huberacie, a w tyle głowy pomysły dziergalne na przyszły sezon kiełkują. Nawet próbki z różnych włoczek robię po ostatniej dziwacznej robótce.
Obezwładniający upał w dzień i w nocy powoduje, że łóżko trzeba przebierać w czystą pościel co tydzień. Po tygodniu robi się z pościeli - nawet codziennie wietrzonej - paskudny, wilgotny barłóg. Zatem przewlekam, piorę, ale to nie znaczy, że możemy się ułożyć bezkarnie w bieluśkich lnach i adamaszkach. Moje panienki znają rozkład dnia i wkraczając do sypialni zastajemy taki oto widok:


Dobrze, jeśli małe łapki nie naniosą w piernaty piasku, błota i szpilek ze świerka.

W lecie jeszcze bardziej niż zimą widać, że polscy mężczyźni są fatalnie ubrani. Powszechnie nam panujące gacie do kolan na sznurek w talii nadające się akurat na basen i podkoszulki z marnych dzianin (pewnie z koszyka w supermarkecie) bezlitośnie eksponują piwne brzuchy, krótkie, krzywe nogi i obfite męskie cycki. Jak jeszcze się do tego dołoży najtańsze obuwie sportowe obraz jest pełen.
I widzi się takie pary: dziewczyna śliczna, ubrana jak trzeba - bez fajerwerków ale z gustem i pomysłem, a obok niej burak, zwykły burak w gaciach. Będąc w Pułtusku dopadłam widok, od którego zakręciło mi się w głowie. Facet był naprawdę przystojny, zgrabny i zadbany. Poza tym co na zdjęciu:

Jak można tak przyodziać takie nogi???

Sąsiedzi przywykli, że co roku znikamy na wakacje pytają, czemu siedzimy w domu. A my sobie pojedziemy jak już większość wróci. Okazuje się, że straszne upały lepiej jednak przetrwać w chałupie. W pobliżu własnej łazienki, na własnym tarasie wśród kwiecia i chłodnego powiewu od północnej strony. W towarzystwie własnej wielkiej lodówki i licznych miejscowych knajp. A jak zaczyna padać, to pod ręką są wszystkie książki i zabawki jakie się lubi!

26 komentarzy:

  1. lato, wakacje ;-) pora idealna na klapeczki :-P czepiasz się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te klapeczki są i tak lepsze niż tandetne, plastikowe, wszechobecne, bazarowe adidaski z grzybkiem w środku, zazwyczaj w najfantastyczniejszych kolorach świata.

      Usuń
    2. No wlasnie, I umyc je mozna codziennie wraz z nogami ;)

      Usuń
    3. Tyle, że są zdecydowanie z kogoś większego wzięte.

      Usuń
  2. Oj,uczucia po Twoim poście mam lekko mieszane.Polecam książkę Katariny Mazzeti pt. "Facet z grobu obok." Teresa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz mieszane uczucia, a jakie uczucia mam mieć ja?
      Ja się cieszę, że przetrwałam bez większych fajerwerków.
      Może psy w piernatach Cię zdenerwowały? Albo pan w klapkach?

      Usuń
  3. Powiem tak. W piękne letnie upały w Polsce najlepiej udać sie do deszczowej Chorwacji. Wiem co mówię bo dzis własnie wróciłam. Przyjemne 24 stopnie i deszczyk ;) Niczym nad Bałtykiem. WSZĘDZIE w Europie leje tylko tu war i skwar. Ot, zmiana klimatu ;)
    Zdrówka zyczę,
    Susan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś można oddychać, ale już jutro będzie znów makabrycznie: wściekle gorąco i wilgotno.

      Usuń
  4. Mhm przeczytałam, podumałam i..zgadzam sie w 100%. Paskudnie wygląda taki chłop na deptaku w miejscowości uzdrowiskowej, a w centrum dużego miasta to juz obrzydliwość. Ale ich partnerki zdają sie tego nie dostrzegać.Czego można wymagać, jeżeli druga połowa wagi półciężkiej w przykrótkiej mini w rozchłestanej bluzeczce do pasa o potężnych nogach i...chyba brak samokrytyki i lustra.
    Dużo dobrego humoru i zdrówka oraz pomysłów na nowe dziergadełka - Iza

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jeszcze długo, będzie się wychodziło, z buraczanego stylu typu : tirowiec relaksujący się. Jestem w stanie wybaczyć facetowi wszystko, z wyjątkiem kluczenia po sklepie w podkoszulku typu bokserka z gołymi plecami i ramionami suto upstrzonymi wypryskami z naciekem ropnym bleeeeeeeeeeeee. Często niestety takich spotykam. Niech się facet ubiera jak chce, byle był czysty i nie zalatywał na kilometr fetorem wręcz. Mnie taki nagły powiew smrodu potu i niemytego cielska wprawia w zawrót głowy. To samo dotyczy pań. Ludzie nakładają na siebie kilka dni z rzędu przepocone ubrania, na stary fetor dochodzi świeża nuta potu i mamy po prostu bombę smrodu. Nienawidzę tego, na równi z kreacjami pań po 50 tce , typu rybaczki do kolan opięte na tłustym zadzie i nogach pełnych pajączków i żylaków plus opuchnietych kostkach. Do tego mamy bluzkę która bez litości ujawnia wszystkie fałdy tłuszczu i wygląda to jakby ciasto każdym końcem wyłaziło z formy. Straszny widok, a przecież, to że się mocno rozbierzemy nie stanowi o tym, że będzie nam chłodniej. Osobiście jestem gruba i to mocno. Jednak nie wywalę grubych ramion , mam bluzki z rękawem 3/4 to samo spodnie długie lniane do kostek , notabene brzydkich. Myślę, że takie wyluzowanie się, bo gorąco, jest fatalną sprawą.
    Gacek cieszę się, że CI lepiej i wracasz do kondycji. U mnie to samo, jak przebiorę pościel, to bokser wyczynia dzikie harce na naszym wyrku :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luźna, lniana kiecka jest na upały najlepsza.
      Jest mi lepiej zdecydowanie. Dziękuję Aniu.
      (Faktycznie, ciężarowiec z trądzikiem na plecach - fuj! Czy to trzeba pokazywać światu???)

      Usuń
  6. Nie zdenerwował mnie mężczyzna w klapkach,ani psy leżące w pościeli.Uczucia mieszane mam odnośnie zakupów bluzek w supermarketach.A co ,jeżeli kogoś nie stać na kupno bluzki z dobrej bawełny,czy lnianej kiecki? Ten fragment Twojego postu nie przypadł mi do gustu i tyle.Teresa .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie o siebie nie dbają. Nie chce się im pomyśleć, poszukać rzeczy w których wyglądali by schludnie i choć trochę godnie. Mam za sobą wiele lat biedy i wiem, że jak się chce, to można. Można było i za komuny i w kapitalistycznych warunkach. To jest wyłącznie sprawa niechlujstwa. Marketowy podkoszulek za 9.99 przetrwa znacznie krócej niż lumpeksowa Lacosta za 2 złote. Na bazarku można kupić i te potworne, plastikowe "sportowe" buty i tekstylne fajne trampki. Od kupującego zależy co wybierze.

      Usuń
    2. Jeszcze nigdy nie było tak, żeby w jednakowym stroju chodziło się i na basen, do pracy , z panną na spacer i do szkoły. A teraz owszem, tak właśnie wolno. Co jest niedorzecznością. I nie ma nic do rzeczy z biedą ani bogactwem. Tak jest wygodniej to się tak robi.

      Usuń
  7. I z tym się zgadzam,ale myślę że niektórzy wolą mieć byle jaką rzecz byle nową.Wiem ,bo sama znam takich.Pozdrawiam,Teresa.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie nie przeszkadza jak kto się ubiera, byleby nie śmierdział. Tego nienawidzę. Mówię oczywiście o sytuacjach nieformalnych, praca, uroczystości itd. to zupełnie inna para kaloszy. Ostatnio byłam w dużej państwowej spółce i osobiście obejrzałam modę plażową prezentowaną przez pracownice tejże spółki. Nieprofesjonalne i niesmaczne.Pozdrawiam Ania (anonimowo, bo zapomniałam jak się nazywam w google)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że smród jest gorszy do wytrzymania, bo oczy można zamknąć, ale oddychać nie można przestać.

      Usuń
  9. Gackowa, bo ty artystka jesteś!
    Masz gust i zmysł plastyczny, a wiesz jakie to kalectwo tego nie mieć?
    ;)
    Jestem w tej materii trochę uposledzona, dlatego lobię moje odludzie, bo nie musze sie konfrontować z dobrze branymi ;)

    Ale świat mody wychodzi mi naprzeciw ;D
    słyszałaś o normcorach?
    ten facet w klapkach ani chybi tez nim był ;DD

    http://www.elle.pl/moda/artykul/normalsi-posthipsterska-rewolucja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lecę się oświecić :-), strasznie mało wiem o hipsterach!

      Usuń
    2. O, od lat jestem normcorem, chyba ze towarzyszę Panu Mężowi w okolicznościach oficjalnych. Fajnie, że to się jakoś nazywa.

      Usuń
  10. Pisać można,ale po co umieszczać zdjęcia ładnych męskich nóg lub całkiem nieładnych i zaniedbanych stóp bez zgody ich właścicieli.Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było wiadomo, o czym się pisze. Teraz kultura obrazkowa panuje, bez obrazka nie ma informacji ;-)

      Usuń
    2. Konsultacja z prawnikiem : nogi nie stanowią wizerunku osoby, chyba że są tak charakterystyczne, że można kogoś po nich poznać. Poznajesz tego pana? Wiesz kto to jest? Ja nie wiem.

      Usuń
  11. Klapki rzeczywiście koszmarne. A co do wyjazdu to ja tez dopiero po upałach. Tradycyjnie jadę w góry na obserwowanie zmieniających się kolorów. Czego i innym życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech....długo by o tej modzie....panowie w gaciach od piżamy i panie w całorocznych rybaczkach z troczkami walają się w klapkach po mieście nie patrząc, która godzina i że do plaży daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie w gaciach są przeokropni. Panie niemal bez ubrania takoż. A ludzie całkiem goli wyglądają na ogół świetnie, albo co najmniej interesująco. :-)

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.