poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Upalnie i lalkowo

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Jaka jest pogoda każdy widzi. Gdy upały się zaczęły zgarnęliśmy Alicję z jej małej kawalerki w bloku, aby się na skwarkę nie usmażyła i siedzimy w domu narzekając na upał. Przed południem można nawet wytrzymać na północnym tarasie, a żaluzje i zasłony od południowej strony są na amen zaciągnięte. Mieszkanie zdecydowanie mniej się nagrzewa. Wieczorem, gdy słońce zagląda od zachodu zaciemniamy kuchnię. Psy nie chcą spacerować. Nie nalegam, biedaki nie noszą butów a asfalt nagrzany mógłby łapki poparzyć. Dziewczyny chyba pierwszy raz przyjęły kąpiel w wannie bez protestu. Leżą tylko i ziają.

Robię proste, letnie posiłki nadające się dla stadka cukrzyków i jakoś leci.
A ponieważ się siedzi w domu, to się bywa na allegro. I się wypatrzyło kolejną Madame Alexander. Właśnie do mnie przyleciała, zmieniła ciuchy, fryzurę i już jest moja.




Dostała ubranko od WeGirls i znacznie lepiej się czuje, niż w plastikowej amerykańskiej kiecce z wszytym czipem (po co lalce chip?)


Ma bardzo miły pyszczek i nos zadarty tak jak mój.


 Tu pozuje z dzikiem i z drugą Madame z serii Dear America, z tą, której montowałam głowę.



A tu całe moje stadko lalek do bawienia. Ubrać dziesiątkę to będzie wyzwanie. Od lewej Jacob (na kolanach trzyma oryginalną Heather Holly Hobbie Friends z lumpka), obok niego Liu, stoi duża, dobrze artykułowana Katie od Goetz, przed nią siedzi nowa Madame Alexander, stoi mała Helenka od Kaethe Kruse, przed nią w fotelu siedzi Nina od Moulin Roty, dalej bliźniaki o moldzie Elea od Kaethe Kruse i w końcu stoi "historyczna" madame Alexander i nagrodzona DOTY Laura od Sonji Hartmann. Uff... dziesiątka ciał chętnych do prezentowania mody. Ale jak mnie one cieszą.
Koniec pisania, wścibski okulista zaglądał mi w dno oczu, widzę marnie, mglisto i mam na nosie dwie pary ciemnych okularów. Dobrze, że mimo wścibstwa okulista nic nowego w tych dnach oczu nie zobaczył.

10 komentarzy:

  1. baaardzo lalkowo dzisiaj, fajnie!
    a Twoja nowa pyza - urocza!
    dobrze, że okulista nie zabronił Ci komputerować
    i dziergać - bo nie zabronił, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za prowadzić przez pięć godzin. Ale ja wcale nie prowadzę samochodu. Pan Mąż musi coś robić.

      Usuń
  2. ale ładną masz tą kolekcję,my też zasłonięci od słońca,okna zamknięta,wiatrak chodzi,piesisko pod wiatrakiek bo tak bidula sapie i widać ,ze jej taka pogoda nie służy,że razem z nami w domu przez dzień

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja ostatnio wlazłszy do secondhandu zoczyłam lalę z lokami, w wiktoriańskich ciuchach, z ceramicznymi kończynami i od razu mi przyszłaś na myśl ze swoją kolekcją :) Ładna była lala, tylko odpadały jej te kończyny (ciekawe, czy to się jakoś daje przymocować...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się daje nareperować przez uszycie nowego korpusu i wszycie tych kończyn. Tyle, że porcelankami się nie bawię. Wolę firmowy winyl.

      Usuń
  4. W ub roku założyliśmy w jednym pomieszczeniu czyli jadalni połączonej z kuchnią - klimę. Jest szansa by się schłodzić lekko. Stadko masz urocze, cieszę sie, że już trafiłaś swoj "przedział" lalkowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://tonyafarnam.blogspot.com/search/label/Barbie to ciekawa stronka z ciuszkami dla lalek.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Lalka cudna. Jej siostrzyczki zresztą też. Trochę im zazdroszczę, bo się nie pocą:)))

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.