poniedziałek, 27 lipca 2015

Penitencjarnie

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Niedziela rano to bardzo przyjemny moment tygodnia. Budzę się z nosem między łopatkami Pana Męża albo z jego nosem na moim karku. Z radia słychać Zagadkową Niedzielę, ulubioną audycję obojga z nas, zwłaszcza jak ją Kasia Stoparczyk prowadzi, Muszka na pierwszy objaw naszej jakiej takiej przytomności wali ogonem w kołdrę aż się rozlega. To naprawdę uroczy fragment tygodnia póki Pan Mąż nie wyrwie z tego łóżka do kuchni robić kawy, bo on przecież musi zaraz tu i tam. Ale teraz są wakacje, wszystkie obrony obronione, wykładów nie ma, a to co jest, nie jest w niedzielę rano, zatem możemy sobie poleżeć z nosem między łopatkami albo na karku. W takiej porannej półprzytomności. I nagle w audycji dla dzieci, w której  - to prawda bywają rozmaite piosenki: i Armstrong, i George Ezra i wierszyki Brzechwy - słyszymy wesolutką melodyjkę i wezwanie, aby szybko udać się do więzienia. Zamarliśmy i  wystawiliśmy po prawym uchu spod kołdry. Do mnie dotarło tyle:
...bko więzienie....,   ....ymy na obiad tam..........., ....serek słodki porcja szarlotki, porcja szarlotki dla każdego z nas.
Pan Mąż niespokojnie się pokręcił pod kołdrą, wyrwał się z moich pazurów i ustawił się lewym uchem do radia. Ja zrobiłam to samo. Niestety, radio nastawione jest aby nas budzić, ale nie wyrywać z łóżka na równe nogi. Wiele więcej do mnie nie dotarło, do niego chyba też nie.
Przez całe picie kawy, śniadanie i czytanie wiadomości nie poruszaliśmy tematu dziwnych słów w bądź co bądź audycji dla dzieci. Dotyczącej zresztą tego dnia pieniędzy i oszczędzania.
Przy drugiej kawie zapytałam Pana Męża czy słyszał to co ja. A co słyszałaś? zapytał. A w Zagadkowej Niedzieli coś o Hopsasa więzienie czeka nas. Słyszałeś to? Tak, słyszałem, ale niedokładnie. Nowy hymn służby penitencjarnej?
Ustaliliśmy, że musiało nam się przesłyszeć i pora się udać do Geersa na bezpłatne badanie słuchu, ale jednak sprawdziłam trójkową playlistę i znalazłam to

https://youtu.be/gXhjYxzN_dQ

Na Geersa jeszcze za wcześnie.

PS Dalej nie umiem zamieścić filmiku z You Tube!

10 komentarzy:

  1. Umieszczanie filmu na bloggerze:
    1. Otwórz skrzynkę pocztową gmaila;
    2. Zaloguj się na swojego bloga;
    3. Wybierz filmik na You Tube;
    4. Pod filmikiem znajdź opcję "udostępnij" - takie dwie kreski podobne do "<", w rogu i na końcach mają kropeczkę/kuleczkę;
    5. Kliknij "udostępnij";
    6. Zjedź w dół na pomarańczowe bloggerowe B" - pojawi się napis: "udostępnij w serwisie Blogger. Strona otworzy się w nowym oknie;
    7. Zadzieje się to, co opisałam powyżej - możesz to później edytować (zmienić tytuł itp);
    8. Polecam się, jeśli coś pójdzie nie tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co skrzynka g.maila ? Sto lat jej nie otwiedrałam, bo po co, sama się w pocztowym otwiera.

      Usuń
  2. Na You Tube pod okienkiem z filmem masz opcję: Udostępnij. Klikasz i znowu: Umieść na stronie. I w posta wpisujesz skopiowany link. Powinien się w poście filmik wyświetlić. Przynajmniej ja tak robię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wtedy posta należy napisać po filmiku, zmienić tytuł i dopisać resztę tekstu, czyli zabieram siè za to z niewłaściwej strony. :-(

      Usuń
    2. E, nie, dlaczego? Filmik możesz wstawić w dowolne miejsce.

      Usuń
    3. O ile na bloxie filmiki dodawalam bez problemu i w okienlu, to ta metoda na blogerze niestety nie dziala :(

      Usuń
    4. Ewo, jak? Dalej nie umiem, choć próbuję.

      Usuń
    5. Metoda działa, na moim blogu przynajmniej (np. tu: http://zapiskizdrogimlecznej.blogspot.com/2015/03/i-po-wernisazu.html - przepraszam za autoreklamę, ale to akurat post pod ręką, gdzie jest załączony filmik).

      Musisz sprawdzić jeszcze, czy masz kliknięte okienko "Interpretuj wpisany kod HTML" w ustawieniach posta (gdy piszesz nowy post to masz te ustawienia po prawej stronie w Opcjach - patrz obrazek: https://picasaweb.google.com/113170444251969051653/29Lipca2015#6176984581867817138)

      Usuń
  3. zagadkowa niedziela jest moja najbardziej nieulubiona trójkową audycją :D
    irytuje mnie, więc w niedzielne poranki radio u nas milczy do 9 :)
    czasami się zapomnę .... i niedawno, zagadkowa niedziela leciała w tle, strzygłam uchem jak bohaterowie tego posta i słyszałam jak dzieciaki w piosence śpiewają "brudny byku, brudny byku"
    zbaraniałam i wytrzeszczając oczy ze zdziwienia, nasłuchiwałam zszokowana.
    Dopiero małżon mnie wyprowadził z błędu, oni śpiewali "trudny wybór, trudny wybór"
    ;D
    a niby słuch mam dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najokropniejsza jest piosenka o wisience , dzieciak cienko i smutno zawodzi: wisienko, moja wisienko. Ale zwykle można wytrzymać.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.