Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Przed chwilą zadzwoniła koleżanka, która pojechała do Galerii U po nasze obrazy z wystawy. Mój Rudzik znikł. Ktoś się nie ł i zaj...ł. Pan Mąz wściekł się strasznie, nawet coś mówił, że już nigdy nie dam im nic na wystawę. Po Rudziku została fotka i miejsce na ścianie do zapełnienia jakimś innym obrazkiem.
Sójki jednak nie całkiem wyginęły. Dwa maluchy się utopiły, ale trzy inne dzielnie fruwają po ogródku, a starzy ich pilnują. Ptasie jedzenie mimo lata jest bardzo pożądane i kule tłuszczowe znikają. Co je będę do jesieni trzymać, jeszcze się zepsują. Urzęduje na nich stadko mazurków, sikorki i sójki właśnie.
Kretka po ekstrakcji zęba odzyskała humor. Bawi się, cieszy życiem, biega za piłeczkami i nie prosi o środki przeciwbólowe. Może to ją ząb tak bolał a nie stawy?
Bluszcz się w psogródku rozrasta. Znów codziennie leję pod każdą roślinę wartą uwagi 1,5 litra wody do sterczącej z ziemi butelki bez dna. Nie ma innego sposobu na nawadnianie umiarkowanym kosztem, niestety trzeba się nadźwigać i trwa to bardzo długo. Niby dnie w lecie dłuższe, ale roboty znacznie więcej niż zimą. Nie wystarcza czasu i na rysowanie i na dzierganie, więc poczytuję książki. Też kiedyś trzeba.
Na balkonie zrobiłam ogród angielski w doniczkach. Nie ma monokultury, jest kolorowo i się pnie. Niespodziankę zrobiła mi róża z marketu. Kosztowała 4,50, była zapakowana w foliowy worek i miała być żółtą miniaturką. Ma teraz ze 70 cm wzrostu, przepiękne białe kwiaty, ciemne, dobrze wybarwione liście i gapimy się na nią całymi dniami. Różowa miniaturka okazała się faktycznie mini. Ma cienkie kwiatki w majtkowym kolorze, jakiegoś pasożyta i chyba za kilka dni pójdzie na śmietnik. To co posadziłam w ogródku rośnie, owszem, ale jeszcze nie wiadomo czy zakwitnie i jak.
Ciesze się ze Fretce lepiej. Wiesz, masz racje z zębem, od ropnego zęba mogą nawet stawy bolec. Pamietam roczne nieudolne leczenie mojego ropniaka, dopiero po jego ekstrakcji zauważyłam ze zdziwieniem ze moje stawy sie uspokoiły
OdpowiedzUsuńBaboruda, to jest Kretka nie Fretka...
UsuńSójki i Kretka - super wiadomości! :-)
OdpowiedzUsuńRudzik pięknym był, to wiadomo, komuś się spodobał aż za bardzo. Szkoda wielka :-(
♥
Ups, przepraszam szanowna Psice, przechrzcilam ja mimowolnie na zwierze futerkowe :-) co jednak nie zmienia faktu ze ciesze sie, ze Kretka ma sie lepiej :-)
OdpowiedzUsuńMiło słyszeć i o Kretce i o sójkach. Pokazałabyś swój zielony balkon? Jestem skazana na zieleń wyłącznie na balkonie i z ogromną przyjemnością podglądam rozwiązania u innych.
OdpowiedzUsuńDużo dużych doniczek a w każdej co innego :-) Pokażę jak się bardziej rozkwieci.
UsuńWitam.Czytając Pani dowcipne wpisy ,nie mogę oprzeć się wrażeniu,że obcuję z bohaterką "Zapalniczki" J.Chmielewskej.Pozdrawiam Ewa
OdpowiedzUsuńNie jestem tą panią, nie czytałam Zapalniczki. Nie przepadam za Chmielewską poza Lesiem i Romansem Wszechczasów.
UsuńLesia uwielbiam,lubię tez Boczne drogi i czesto wracam do kilkutomowej autobiografii J.Chmielewskiej.
UsuńCiekawe, czy Kretce poprawily sie wyniki krwi, jak juz to zródlo ropne usuniete? Dobrze, ze jej dobrze :))
OdpowiedzUsuńNo cóz, jestes wzieta malarka, ot co! Ale nerwujacy w taki wlasnie sposób.
Przez dwa miesiące mam nie podawać Movalisu i zobaczymy czy ten enzym trzustkowy spadnie. Na razie nie prosi o przeciwbólowe, możliwe że to ten ząb tak jej dał popalić.
Usuńa to kulturalne kradzieje, niezłą sztukę zaiwanili,
OdpowiedzUsuńjak teraz Rudzika na ścianie swym gościom pokazać -
i nie przyznać się, że nie opłacony, nie podarowany,
nie wylicytowany na jakiejś aukcji charytatywnej...
Po prostu kradziony - bo nie tuczy
UsuńPsience lepiej - to i lepiej
OdpowiedzUsuńnam to czytającym - po cóż
cierpienia dodawać, jak można
go ująć choćby u stomatologa :)
Kochana Gackowa, dawno mnie tu nie było, miałam w życiu takie zawirowania, że wszystko na pewien czas mi zobojętniało, ale właśnie przypomniała mi o Tobie terierkowata suczka, którą wziął znajomy pijaczek,wypisz - wymaluj Kretka,i którą teraz jeszcze dodatkowo się zajmuję, jakbym nie miała dość własnych zwierzaków (2 suczki i sześć kotów). Jeśli chodzi o Kretki ząbek, to tak, mógł to być bolący ząb, a nie stawy. Moja mama miała kotkę, która przez 8 lat była dzikawa, nieprzystępna i nieprzytulna, aż do czasu, kiedy, zaalarmowana zapachem z jej pyszczka, zrobiłam porządki z jej zębami. Kot zamienił się w przytulankę z chwilą, kiedy minęła narkoza. A jeśli chodzi o tę zdechławą różę - miniaturkę - daj jej szansę, zetnij ją na ok. 5 cm, podlej Substralem do róż i może odżyje. pozdrawiam ciepło, alimcbean
OdpowiedzUsuńBardzo mi się ten rudzik podobał, ale to nie moja sprawka...
OdpowiedzUsuń