czwartek, 9 czerwca 2016

Aktualności

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Przed chwilą zadzwoniła koleżanka, która pojechała do Galerii U po nasze obrazy z wystawy. Mój Rudzik znikł. Ktoś się nie ł i zaj...ł. Pan Mąz wściekł się strasznie, nawet coś mówił, że już nigdy nie dam im nic na wystawę. Po Rudziku została fotka i miejsce na ścianie do zapełnienia jakimś innym obrazkiem.

Sójki jednak nie całkiem wyginęły. Dwa maluchy się utopiły, ale trzy inne dzielnie fruwają po ogródku, a starzy ich pilnują. Ptasie jedzenie mimo lata jest bardzo pożądane i kule tłuszczowe znikają. Co je będę do jesieni trzymać, jeszcze się zepsują. Urzęduje na nich stadko mazurków, sikorki i sójki właśnie.

Kretka po ekstrakcji zęba odzyskała humor. Bawi się, cieszy życiem, biega za piłeczkami i nie prosi o środki przeciwbólowe. Może to ją ząb tak bolał a nie stawy?

Bluszcz się w psogródku rozrasta. Znów codziennie leję pod każdą roślinę wartą uwagi 1,5 litra wody do sterczącej z ziemi butelki bez dna. Nie ma innego sposobu na nawadnianie umiarkowanym kosztem, niestety trzeba się nadźwigać i trwa to bardzo długo. Niby dnie w lecie dłuższe, ale roboty znacznie więcej niż zimą. Nie wystarcza czasu i na rysowanie i na dzierganie, więc poczytuję książki. Też kiedyś trzeba.
Na balkonie zrobiłam ogród angielski w doniczkach. Nie ma monokultury, jest kolorowo i się pnie. Niespodziankę zrobiła mi róża z marketu. Kosztowała 4,50, była zapakowana w foliowy worek i miała być żółtą miniaturką. Ma teraz ze 70 cm wzrostu, przepiękne białe kwiaty, ciemne, dobrze wybarwione liście i gapimy się na nią całymi dniami. Różowa miniaturka okazała się faktycznie mini. Ma cienkie kwiatki w majtkowym kolorze, jakiegoś pasożyta i chyba za kilka dni pójdzie na śmietnik. To co posadziłam w ogródku rośnie, owszem, ale jeszcze nie wiadomo czy zakwitnie i jak.

16 komentarzy:

  1. Ciesze się ze Fretce lepiej. Wiesz, masz racje z zębem, od ropnego zęba mogą nawet stawy bolec. Pamietam roczne nieudolne leczenie mojego ropniaka, dopiero po jego ekstrakcji zauważyłam ze zdziwieniem ze moje stawy sie uspokoiły

    OdpowiedzUsuń
  2. Sójki i Kretka - super wiadomości! :-)
    Rudzik pięknym był, to wiadomo, komuś się spodobał aż za bardzo. Szkoda wielka :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ups, przepraszam szanowna Psice, przechrzcilam ja mimowolnie na zwierze futerkowe :-) co jednak nie zmienia faktu ze ciesze sie, ze Kretka ma sie lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło słyszeć i o Kretce i o sójkach. Pokazałabyś swój zielony balkon? Jestem skazana na zieleń wyłącznie na balkonie i z ogromną przyjemnością podglądam rozwiązania u innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dużych doniczek a w każdej co innego :-) Pokażę jak się bardziej rozkwieci.

      Usuń
  5. Witam.Czytając Pani dowcipne wpisy ,nie mogę oprzeć się wrażeniu,że obcuję z bohaterką "Zapalniczki" J.Chmielewskej.Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem tą panią, nie czytałam Zapalniczki. Nie przepadam za Chmielewską poza Lesiem i Romansem Wszechczasów.

      Usuń
    2. Lesia uwielbiam,lubię tez Boczne drogi i czesto wracam do kilkutomowej autobiografii J.Chmielewskiej.

      Usuń
  6. Ciekawe, czy Kretce poprawily sie wyniki krwi, jak juz to zródlo ropne usuniete? Dobrze, ze jej dobrze :))
    No cóz, jestes wzieta malarka, ot co! Ale nerwujacy w taki wlasnie sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez dwa miesiące mam nie podawać Movalisu i zobaczymy czy ten enzym trzustkowy spadnie. Na razie nie prosi o przeciwbólowe, możliwe że to ten ząb tak jej dał popalić.

      Usuń
  7. a to kulturalne kradzieje, niezłą sztukę zaiwanili,
    jak teraz Rudzika na ścianie swym gościom pokazać -
    i nie przyznać się, że nie opłacony, nie podarowany,
    nie wylicytowany na jakiejś aukcji charytatywnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu kradziony - bo nie tuczy

      Usuń
  8. Psience lepiej - to i lepiej
    nam to czytającym - po cóż
    cierpienia dodawać, jak można
    go ująć choćby u stomatologa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana Gackowa, dawno mnie tu nie było, miałam w życiu takie zawirowania, że wszystko na pewien czas mi zobojętniało, ale właśnie przypomniała mi o Tobie terierkowata suczka, którą wziął znajomy pijaczek,wypisz - wymaluj Kretka,i którą teraz jeszcze dodatkowo się zajmuję, jakbym nie miała dość własnych zwierzaków (2 suczki i sześć kotów). Jeśli chodzi o Kretki ząbek, to tak, mógł to być bolący ząb, a nie stawy. Moja mama miała kotkę, która przez 8 lat była dzikawa, nieprzystępna i nieprzytulna, aż do czasu, kiedy, zaalarmowana zapachem z jej pyszczka, zrobiłam porządki z jej zębami. Kot zamienił się w przytulankę z chwilą, kiedy minęła narkoza. A jeśli chodzi o tę zdechławą różę - miniaturkę - daj jej szansę, zetnij ją na ok. 5 cm, podlej Substralem do róż i może odżyje. pozdrawiam ciepło, alimcbean

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się ten rudzik podobał, ale to nie moja sprawka...

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.