czwartek, 13 października 2016

Niebieski krokodyl

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Wakacje chyba były skuteczne, bo świetnie robi mi się na drutach. Słucham niemieckich audiobooków i śmigam  naprawdę jak na mnie błyskawicznie. Kolejne pary skarpetek już grzeją kolejne stopy, kolejka się skróciła, a ja wykorzystuję każdy momencik na dzierganie. Ot w metrze na przykład można sobie drutami pomachać.



Słuchanie audiobooków zupełnie wyczerpuje mój pęd do poznawania kolejnych fikcji literackich. Jak o lektury chodzi to tkwię w czymś co Niemcy nazywają Sachbuch. O komunikacji drzew sobie czytam, o życiu pszczół, o neurochirurgii, o kuchni francuskiej i włoskiej, ale fikcji literackiej poza ulubionymi autorami chwilowo mam dosyć.
Żeby sobie w metrze tak dziergać trzeba mieć torbę w której się cały warsztat (warsztacik?) zmieści. Ta torba którą widać na zdjęciu służy mi już bardzo długo i wyglada mocno niewytwornie. Poobcierana, wyciągnięta, nie da się już domyć i odplamić. Na psie spacery jeszcze posłuży, ale do ludzi zastąpi ją kobaltowy krokodyl. No naszło mnie na to nieistniejące zwierzę już dawno.  Będąc niedawno u koleżanki zwierzyłam się jej z tej zdrożnej chęci. Koleżanka pokazała mi swój pasek do zegarka z niebieskiego krokodyla. Całkiem niepotrzebnie pokazywała, bo sama go dostrzegłam jeszcze stojąc w drzwiach.  Znaczy takie chętki fruwają w powietrzu i teraz tak przez jakiś czas będzie. Pomysł w sobie hodowałam aż outlet przysłał ofertę do zaakceptowania i posiadłam kobaltowego krokodyla! Krokodyl jest tak wielki, że do metra palto na drutach robione da się zabrać.

Co do palt na drutach, napomknęłam że mi się szybko dzierga? Wykopałam zeszłorocznego UFOka z szuflady i go skończyłam. Zebrał pozytywne recenzje wśród dziergających koleżanek i malujących Ursynowianek. Zrobiłam go z trzech kolorów islandzkiej Lopi, bo zabrałam się za gromadzenie surowca podczas wyprzedaży. I z interesującego mnie koloru została aby resztka, 3 motki. No to uzupełniłam zamówienie czym tam mi podpasowało i z pomocą sąsiadki projektantki odzieży wykombinowałyśmy pasiastego stwora:
Pasiak akurat do sukienek się nadaje, pod paltkiem się mieści i grzeje jak piec choć waży niewiele. Skręca się również w jedną stronę, bo Lopi Einband to singiel i jako singiel skręcać się musi. Ale mi to nie przeszkadza.

12 komentarzy:

  1. ale ślicznie wyglądasz w tym metrze :)))
    fajnie zobaczyć pracownię Gackowej :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pracownia Domu Kultury Stokłosy na Lachmana 5.

      Usuń
    2. DK też fajny - a apetyt na kolorowego
      gada świetnie pojmuję, bo i ja się nie
      mogłam oprzeć malinowej gadzinie - też
      dość pakownej i cudownie śmierdzącej
      najprawdziwszą skórą...

      Usuń
  2. Ależ mi się podoba sweterek!!!! Świetne połączenie kolorów. Bardzo ładnie Ci w nim, tak "zimowo" :)Pozdrawiam i podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a kiedy metro takie luźne? chyba linia 2 około północy...:)
    BTW, ładnie wyglądasz w metrze i w swetrze, z drutami :) Ja też brałabym chętnie druty do ZTM, ale jeżdżę w tłoku :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nerki sie z pewnoscia uciesza, przy spacerowaniu ;)
    Zawsze podziwiam twoja odwage do kolorów. Ja w tym temacie jestem raczej zielona (doslownie tez), ale faktycznie nabylam ostatnio kurtke zimowa w kolorze jakby czerwonego wina. To juz postep ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny płaszczyk :) Ja sobie też zrobiłam dziergany płaszczyk tylko nie mam kiedy w nim chodzić, bo najpierw było za ciepło, a teraz jest za zimno ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny krokodyl! Wygląd torby świadczy o miłości do niej. Myślę że będzie tak kochana jak poprzedniczka. No cóż na wygląd trzeba sobie zasłużyć. Płaszcz pyszny; i w kolorach, i fasonie,zazdroszczę Ci go. Czy mogę prosić o kilka uwag na temat włóczki? Jak zachowuje się w noszeniu? Lubię włóczki sprężyste i podgryzające. Takiej szukam na spódnicę w pepitkę metodą double knitting. Zaczęłam alpaką, ale jest zbyt śliska i delikatna. Koleżanka projektantka to skarb! Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Lopi jest świetna. po praniu mięknie, ale zachowuje chrupkość i chwyt, moim zdaniem nie gryzie, ale mnie gryzienie nie przeszkadza. Lopi Einband jst cieniutka. No i ma masę dostępnych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś niesamowita. Chciałabym widzieć ta torbę krokodyla i wtłoczonym weń płaszczem i jeszcze par motków wełenki plus druciki. Sama radość. A ciężar gatunkowy tez byłby odpowiedni. Tylko Twoja postura jakoś mi do tego nie pasuje. Pozdrawiam serdecznie i już nie moge sie doczekać na dalsze ciekawostki. Joana

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.