niedziela, 2 października 2016

Mowę mi odjęło!

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Stało się, odjęło mi mowę. Nie mam znaczy o czym bliźnich informować. Niby życie biegnie sobie jak biegło, dzieje się jak działo i niesie za sobą radości i potknięcia, ale jakoś nie mam siły tego komentować. Możliwe że to dlatego, że okoliczni bliźni nie okazują dla moich wynurzeń ani trochę zrozumienia. Pan Mąż mądrze ale jednak naucza, koleżanki wolą mówić o sobie. No to zamilkłam. Do milczenia można się przyzwyczaić. 
Pogoda piękna i sucha, podsypane przepiórzym gównem kwiaty na balkonie w końcu zakwitły; nawet ta bugenvila co ostatnie kilka lat miała tylko liście, a kobea dorasta aktualnie do drugiego piętra. Zatem po sezonie dosypię tego nawozu w stanie czystym do donic z piaszczystą, marketową, wyliniałą i chudą ziemią, poprawię brzozowymi liśćmi i niech fermentuje do wiosny. Kilka dżdżownic złapanych w ogródku powinno to przemielić w marcu i w maju będzie można sadzić. I może w końcu urośnie.
Bez przerwy robię jakieś skarpetki a ostatni przegląd szuflad ujawnił, że sama mam aby cztery pary wełniaków. Wszystkich ubrałam tylko nie siebie, teraz to się zmieni. Następnych kilka par zrobię samolubnie dla siebie. I następne swetry też. Zeszłoroczny UFOk ma skończony kadłub z plisami, teraz szybkie rękawy i będzie. 
Piękna Lopi Einband czeka na przerobienie jej na sweter z zimowego wydania Vogue Knitting z 2013 roku. Sweter czeka na wykonanie tak długo, że jestem pewna że mi się podoba. Tyle, że  wzór muszę przerobić na robiony od góry zamiast od dołu, ma durnowatą stójkę w której całkiem zginie mi szyja i rękawy za krótkie jak na tak ciepły surowiec.


No i trzeba zaprojektować swetrzysko od początku, od próbki, przez wyliczanki i rysowanki. Z dekoltem V.
Mam masę czytania, Ciekawe audiobooki, filmy do oglądania, Amazon bombarduje mnie naprawdę ciekawymi propozycjami książek do kupienia. I kiedy tu gadać i pisać?

IKEA jak co roku przysłała katalog. Zupełnie niepotrzebnie, skoro jest katalog internetowy. Przypomniało mi się za to jak w latach osiemdziesiątych ślęczałam nad kupionym w antykwariacie niemieckim egzemplarzem sprzed kilku lat i marzyłam o sofie Klippan i regałach z sosnowych desek. A wieść, że te meble robi się w Polsce ale nie dla Polaków wywoływała furię.
Ha.

6 komentarzy:

  1. A ja nie piszze bloga, bo mi mowe odejmowalo caly czas... tylko pamietaj - ze czyta sie ale niekoniecznie pisze komentarze . ja na przyklad juz tak mam...nige napisac pierdylion komentarzy pod jednym postem a potem cisza.... zazwyczaj zawraca glowe brak czasu spokojnego i gupia robota. chcialabym prawdziwa emeryture a nie moge jeszcze cos 5 lat....chyba po prostu bede mniej pracowac.

    p.s. sweter ciekawy bardzo...
    p.p.s tez mi sie ckni do robienia dla siebie, ale mi niejakie Krasnale wchodza w parade...jeszcze niedawno nanostruktury zajmowaly mi tak najwyzej dwa dni na sztuke sweterunia, teraz minimum 3-4 dni....a beda rosnac, gady jedne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, jakie Krasnale, jakie nanostruktury??? Wnuki masz?

      Usuń
    2. pakiet dwa w jednym ;), oba chlopaki. u synusia sie ulegly.
      zaraz rok skoncza. urodzili sie pare tyg. wczesniej, to nanostruktury byly na drutach, teraz chlopaki jak debczaki mlode :))

      Usuń
  2. a ja nie lubię paplać o sobie, jak ktoś nie pyta :)
    I lubię jak coś opowiadasz na szarotkach, to lepsze niż na blogu :) choć na piśmie inaczej to można ubrać w słowa i jest czas na namysł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Samolubnosc jest cecha, która nalezy czasami u siebie pielegnowac, bo jak tutaj mówimy, Everybody's Darling - Everybody's Depp ;)
    Bede ciekawie wygladac tego swetra u ciebie, bo wyglada ladnie, ale faktycznie, te rekawy to troche nie pasuja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd się przyznać, ale jestem dziewiarką samolubną. No co ja mogę, uwielbiam wyrabiać chusty z cienizny.Mam do obskoczenia czworo bobasów ( w sensie swoją dwójkę i dwie córy siostry), niby wszyscy czapki mają, chusty ... jak trzeba to sweterek. Niemniej, gdy tylko jestem wyrobiona dziergam dla siebie ( w tym roku .. po jednej czapce dla dzieci i 4 dla mamy ... zła mama).

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.