czwartek, 15 czerwca 2017

Patent na rybacką brioszkę.

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Brioszki to takie bułki, dziś nie wiedzieć czemu nazywa się tak znany od stu lat albo i dłużej (na pewno dłużej) ścieg patentowy zwany też angielskim ściągaczem. Moim zdaniem to raczej rozciągacz niż ściągacz, ale mniejsza z tym.
Prawdziwy patent nigdy nie był u nas specjalnie popularny bo po pierwsze jest potwornie włóczkożerny a po drugie robi się go bardzo długo. W kraju wiecznego niedoboru to nie był ścieg pełen zalet. I naprawdę, naprawdę trudno jest w nim poprawić błędy o ile nie zrobi się tego natychmiast. W tym ściegu każdy rząd przerabia się dwa razy i  otrzymuje się dzianinę podwójnej grubości i oczywiście podwójnej ciepłoty. Jest świetna na szaliki bo dwustronna i puchata. Patent zrobiony drutami jakimi byśmy zwykle przerabiały jakąś włóczkę wychodzi za luźno. Na szalik jeszcze ujdzie, ale na czapkę już nie, zrobi się workowata siatka bez właściwości użytkowych jakie można uzyskać mniejszymi drutami. Czapka na moich zdjęciach wykonana jest na drutach 2,5 z Kauni od Aade Long w kolorze tęcza. Zostały mi resztki po sukience i kominie, trzeba było je wykorzystać. Czapki z patentu dostępne w sieciówkach zrobione luźno z akrylu nie mają nic wspólnego z wełnianym, porządnie zrobionym patentem.
Opisy wykonywania brioszki, które znajdziecie na You Tube są nie do ogarnięcia. Zajęło mi trochę czasu nim skumałam, że znam ten ścieg od zawsze. Amerykanki narzcające nitkę na drut i gadające coś bez opamiętania robią więcej zamętu niż wyjaśniają. No i przez to odwrotne trzymanie nitki nic nie widać co one na tych drutach wyprawiają.

Instrukcja mojej babci była prosta: zrób jeden rząd ściągaczem. W następnym rzędzie przerabiaj tylko prawe oczka, a lewe zdejmuj z narzutem. W następnym przerabiaj oczko z narzutem na prawo, lewe zdejmij z narzutem. Powtarzaj ten rząd aż ci się nitka skończy, albo zrobisz to co masz zrobić. No i nitka skończyła się bardzo prędko. Zrobienie tak dwumetrowego szalika było nie do wykonania z moimi zasobami. I nie cierpię tych gubiących się narzutów.

Całkiem niedawno trafiłam na opis wykonania tzw fishermen ribbing (ściągacza rybackiego). Ścieg wyglada identycznie, tyle że zamiast robić te narzuty i przekładać oczka bez przerabiania, wkłuwamy się o rząd niżej wykonując oczko. Pierwszy rząd to zwykły ściągacz, w drugim rzędzie oczka prawe przerabiamy wkłuwając się o rząd niżej a lewe normalnie. Jeżeli robimy rzecz na płasko to tak robimy wszystkie rzędy, jezeli zaś w okrążeniach, to kolejny rzad jest taki: prawe oczka przerabiamy zwyczajnie, a lewe wkłuwając się o rząd niżej. 

Najłatwiej robić w okrążeniach dwoma kolorami.Rząd z prawymi oczkami przerabianymi niżej jednym kolorem, rząd z lewymi przerabianymi o rząd niżej drugim. Tak właśnie robiłam moją czapkę. Przy zmianie kolorów nitek nie należy zaplatać, brać jak leci. Ta czapka miała mi przypomnieć jak się robi patent. Pokombinowałam również jak zbierać oczka pochylając je na prawo i lewo. Widać że każda nie patentowa procedura jest o wiele ściślejsza niż sama brioszka





 Czapka przed upraniem i zblokowaniem.



Strona A 



Strona B, widać pomyłkę, nawet nie próbowałam tego rządka spruć i poprawiać, choć w dwóch kolorach to jest łatwiejsze.
Mówiąc między nami nie widzę sensu w dzierganiu brioszki we wzory. To zabawa dla bardzo znudzonych. Swetry tak zrobione mogą się świetnie sprawdzić na stoku narciarskim, w Himalajach i na morzu przy pracy rybaka. Do normalnego chodzenia są za ciepłe.

7 komentarzy:

  1. Swietne wytlumaczenie patentu, brawo babcia :))
    Czapa faktycznie optymalna na te kilka mroznych dni na poczatku marca- u nas przynajmniej, ale swietne kolorki.
    Przyznaje sie, ze nad Balatonem nie wykonalam ani rzadka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może marcowa to ona nie jest, czerwcowa też nie, ale w listopadzie to się przyda.

      Usuń
  2. Amerykanki potrafią przedstawić każdy myk jako super skomplikowany i wymagający naukowego podejścia... Może po to, żeby można było sobie potem pogratulować osiągnięć :D
    Bardzo w ogóle lubię Twój bezpośredni sposób nazywania rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, jestem do usług.

      Usuń
  3. A wczoraj przeglądam Pinteresta i widzę udostępniony piękny filmik: "How to pick up dropped stitches". Jak podnosić zgubione oczka przy pomocy szydełka. No w życiu bym na to nie wpadła :D :D gdyby mnie nie oświecono...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przecież jest łapanie oczek ;-). Jest masa bardzo użytecznych filmików i cieszę się z tego bardzo. Ale jest też wiele takich, co bardziej gmatwają niż wyjaśniają.

      Usuń
    2. no tak, dlatego się uśmiałam :) do zobaczenia, mam nadzieję, na Szarotkach!

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.