niedziela, 28 maja 2017

Szal, skarpety i dwupies

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Zrobiłam kolejny estoński szal, tym razem dla szwagierki. Dobra z niej dziewczyna, trochę fartu, który ponoć takie szale przynoszą przyda się jej bez dwóch zdań. Cielsko szala dało się wykonać bez żadnych przeszkód, wzór łatwy, niezbyt nudny, wyraźny. Z koronką brzegową nie było łatwo. Coś się strasznie w niej myliłam. robiłam, prułam, robiłam, prułam, właściwie nie wiadomo dlaczego. Ciągle się ilość narzutów nie zgadzała. Nie wiadomo czemu po krótszych stronach ząbków nie jest tyle samo, wzrok nie ten co dawniej. Wkłuwanie się w nabrane oczka to żadna frajda, następny zrobię z prowizorycznym początkiem, mniej kłopotu z wykończeniem i napinaniem. Ciągle najbardziej lubię moment napinania. Z mizernej dziurawej, wiotkiej szmatki robi się koronka jak trzeba.



Dziś jedziemy go przekazać. Obdarowana z tej okazji zaprosiła nas na obiad!
Zwykle mam na drutach jedną rzecz, robię aż zrobię i dopiero później zabieram się za druga robotę. Tym razem miałam symultanicznie trzy robótki. Na karbonzach robiły się kolejne sześciokąty dla koleżanki, a na drucie z żyłką powstały samochodowe skarpetki dla Pana Męża. Już gdy dawno temu zobaczył czerwoną jak strażacki samochód wełnę to mu oczy zabłysły, a ponieważ w samochodzie nie mogę czytać a mogę dziergać, to wełna pojechała z nami na majówkę. Jedna skarpetka i kawałek drugiej powstały w czasie jazdy. Wzór jest dwustronny i bardzo łatwy do zapamiętania: dwa rzędy ściągaczem 2x2, rządek prawych, rządek lewych. I wychodzi taka kratka:


Sześciokąty dla koleżanki właśnie wyschły. 

















Teraz zobaczyłam, że na tych zdjęciach są moje stopy, niech tak zostanie.

A co słychać u dwupsa? A znakomicie. Muszka chyba się ostatnio posunęła nieco, ale jak chodzi o szczęśliwość to jest szczęśliwa. Teraz ona jest starszakiem i dowodzi. Nikt na nią nie warczy, nie straszy i nie trampkuje. Młoda ma słuchać i już. Muszka nawet już żarcie z ręki weźmie! Trochę mniejszą ma ochotę na spacery, czasem trzeba ją wlec na smyczy, ale z radości kąpieli w smródce nigdy nie rezygnuje. Pilnuje własnej kości i nawet ją ogryza. gdziekolwiek się ruszę po domu, panienki są ze mną. Ze mną piszą tego posta, ze mną ścielą łóżka, odkurzają, robią na drutach , gotują, czytają. Są obecne zawsze, a przy tum zupełnie nieupierdliwe i nienachalne.


 O ile miejsce na to pozwala śpi się razem. W nocy razem z nami.
Jakimś cudem wcale nam nie przeszkadzają.


 Z ogródka robi się coraz bardziej psogródek. Frania kocha kopać. W twardej glinie kopać się nie da, kopać można tylko obok oczka, gdzie siedzą cebulki krokusów, cebulic, hiacyntów i przebiśniegów.Dobrze, że nigdy nie nastawiałam się na jakieś niezwykłe plony.


Zawsze razem! Chyba, że w parku pokaże się wiewiórka. Wtedy Frania pędzi za wiewiórką na łeb na szyję. Trzeba na to uważać, bo w pędzie Frania ulic i ruchu drogowego nie zauważa.

6 komentarzy:

  1. Czy duzym nietaktem bedzie zapytanie o włóczkę ?
    Ile metrow w 100g by wyszla taka piękna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O który przedmiot pytasz? Szal zrobiony jest z Haapsalu Shawl Yarn od Midary. Jest dostępna w sklepach internetowych, 100 gr to ponad 1400 metrów, starcza na szal z koronką brzegową. Skarpetki są ze standardowych 100 gr. motków wełny na skarpety, jeden motek na parkę. Dla pełnej wersji Heksagonów to trochę mało, dlatego moje mają krótsze cholewki niż wzór przewiduje.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuje za informacje o szalu ;) z wrażenia i niepewności nie jasno się wyraziłam
      Dziękuje ;)

      Usuń
  2. Ciekawia ta nowa konstelacja psiaków, Muszka odzyla, a ze teraz ona ma najwiecej do zaszczekania, no trafilo sie staruszce, niech ma te radosc, pies tez czlowiek.
    Chusta- naokolo podziwiam twoja cierpliwosc do takiej dlubaniny, efekt wspanialy, Moja jedzie nad Balaton.
    Skarpety rewelacja, w razie czego, resztek moge podeslac... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybacz, to co napiszę. Ale chyba przestanę zaglądać na Twojego bloga. Co rusz to coś extra zrobisz, napisz coś ciekawego, a ja zaczynam wpadać w kompleksy.Zawsze wydawało mi sie, że umiem robić na drutach, szydełku. Twoje prace skutecznie wyprowadziły mnie z błędu. Wygląda na to, że kiepsko, nawet bardzo kiepsko z tymi moimi "dziergałkami". No cóż, dobrze chociaż że jest ktos taki jak TY. Powodzenia w dalszych pracach i dużo nowych pomysłów by było co podpatrywać. - wrzosiec

    OdpowiedzUsuń
  4. Szal estoński nie ma sobie równych, nie podejrzewam bym kiedykolwiek za taką żmudną pracę się zabrała. Podziw!

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.