wtorek, 13 lutego 2018

W kołowrotku

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Ostatnie kilka miesięcy mieliśmy takie, jakby wór z jakimiś sprawami odciągającymi nas od naszego zwykłego, spokojnego życia się rozwiązał. Boże Narodzenie przemknęło niemal niezauważone między chorobami, operacjami, urzędowymi wizytami i absolutnie koniecznymi wyjazdami dajmy na to po buty. Marzę o spokoju, o takim spokoju, aby nie tylko dwie czy trzy spokojne godziny nastąpiły, ale kilka kolejnych dni, aby spokój w duszy zapanował. A tu wciąż nic z tego. Myślałam że już wszystko załatwiłam, a tu właśnie przed chwilą Pan Mąż położył przede mną formularz wymiany dowodu osobistego. Ponieważ jest rok wymiany dokumentów u sporego procenta populacji w urzędach dzieją się dantejskie sceny. Aby ich uniknąć trzeba tam dotrzeć o ósmej rano. Nie lubię nigdzie o tej porze docierać, ale jeszcze bardziej nie lubię czekać w ogonku na 70 osób.
Mimo tego młyna coś udało się w styczniu wykonać. Nie są to jakieś wielkie osiągnięcia, ale zawsze coś. 
#1

Skarpetki dla Misi z japońskim wzorkiem. Dwa motki norweskiej wełny z wiadomo kąd przerobiłam w serduszkowe warkoczyki. Skarpetki spotkały się z entuzjazmem obdarowanej.

#2

Chyba z piętnaście lat temu wyszykowałam mamie na gwiazdkę taki fotel. Fotel się tak podobał. że taśmy parciane pod siedzeniem porwały się w strzępy. Wymiana taśm zajęła godzinę, wymagała jedynie taśm i takera. Teraz mam fotel do dziergania z Netflixem. Może uszyję mu nowe pokrycie? Pierwotnie myślałam, żeby oskrobać go do gołego drewna i wymalować w kwiatuszki, ale teraz myślę, że złoty stencil mu wystarczy. Trochę się o niego z Franią kłócimy.


#3
Holst na bluzki leży w szufladzie i czeka aż go mole zeżrą. Cztery motki Supersoft w kolorze bakłażanowym przerobiłam na średnio udaną bluzkę. Bardzo mi się podobają projekty Jennifer Wood. Projektantka wszystko robi od góry stosując bardzo różne sposoby na wyrobienie karku, dekoltu i rękawów, używa cienkich włóczek i cienkich drutów, ma gust podobny do mojego jak chodzi o ilość zdobień ażurami czy warkoczami. Postanowiłam wypróbować kilka jej myków i zrobiłam tę bluzkę dokładnie stosując się do opisu Idrila. Zmieniłam warkocz na kratkę z japońskiego  słownika ściegów, od pach robiłam zupełnie prosto w dół, za to dodałam zaszewkę na biust. Wszystkie grzechy, o które podejrzewałam projekt okazały się być prawdziwe. Brzeg dekoltu na karku jest za szeroki. Mimo ze mam ramiona jak Otylia Jędrzejczak coś w ramionach jest tej bluzki za dużo. Pacha jest za głęboka, rękawy za szerokie. A próbka wyszła idealnie. Tak to jest robić coś co zaprojektował chudzielec bez biustu, który większe rozmiary zna z teorii. Albo samemu się sobie projektuje, abo kicha wychodzi.



Nie wiem czy ta poświata jest od smogu?

 Zbliżenie na smockowany ścieg i ściągacz. Zastosowałam się do rady Elizabeth Zimmerman, aby przed ściągaczem zredukować oczka o 10% i nie żałuję.



Się blokuje. Trzeba Holstowi przyznać, że po praniu układa się bajecznie, mięknie, a oczka robią się równiutkie. Mimo że z ilością surowca było dość krucho, zachowałam kłębuszek na naprawy. Ta wełna słynna jest z mechanicznej słabości. Czymś to cerować będzie trzeba, zwłaszcza że mimo braków bluzka jest bardzo miła w noszeniu.

#4
Trudno próbkę zaliczyć do wyrobów, ale taką próbkę można. Wykonaną tak jak Alice Starmore kazała: fair isle ma być wypróbowany w okrążeniach a nie na płasko.
Modliłam się latami do swetrów Alice Starmore i przyszła na jeden pora. Ale nie z kilkunastu różnych wełen tylko z dwóch! Luna od Liloppi zapewnia odpowiednią różnorodność barw. Nie będzie kanonicznie po szkocku, będzie po mojemu, ale będzie ładnie:




Jest próbka, są dwa kłęby kolorowej wełny, jest pomysł na kardigan, będzie robiony w kółko i przecinany z przodu, przy rękawach i na dekolcie. Pora nabrać na druty 3,5 równo 371 oczek i jechać dookolusieńka. Udajemy że nie wiemy, że ta wełna się kosi. 
#5
Nie byłabym sobą gdyby jakaś skarpetka po drugim planie się nie pętała. Tym razem pretekstem do skończenia pierwszej z parki dla Tomka był dar od koleżanki: dostałam mianowicie paczkę skarpetkowych Ergonomicsów od Prym. W słusznym rozmiarze 2,5; z kulkowymi końcówkami i trójkątnym cielskiem, białych i plastikowych.



Wydawało mi się że już w dziedzinie drutów 2,5 mam wszystko, ale nie doceniałam tego wynalazku. Druty trzymam lekko więc ich nie wyginam. Są idealne do robienia metodą bezwzrokową, z kulkowego końca nitka nie spada. Drut nawet jak upadnie to nie ucieka daleko. Fajne są bardzo. Koleżance bardzo, bardzo dziękuję!

Skutek tego młyna ostatniego jest taki, ze Frania się zbiesiła. JUż doszłam z pieskiem do porozumienia, a tu zwierzak doszedł do wniosku że go porzucam i ufać mi nie można. I znów rzuca mi kose spojrzenia, nie przychodzi wołana i trzeba ją przywabiać podłymi metodami, ech, stubborn cairn.

13 komentarzy:

  1. Ej, no robót a robót! A ta próbka cudoooooooowna! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Wniosek o wymianę dowodu osobistego można złożyć przez internet. Wtedy stoi się tylko w ogonku po odbiór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się bez ogonka złożyć wnioski. Na Ursynowie rano ludzie są w pracy a nie w urzędzie.

      Usuń
  3. Tak, te ostatnie święta u mnie też były jakieś dziwne. I zawsze kiedy wydaje mi się, że już nastał czas spokoju..leci z rumorem problem za problemem. czytam Twoje wpisy, podziwiam prace i...chyba przestane zaglądać na Twojego bloga. Przestanę, bo jak czytam, oglądam, podziwiam to dochodzę do smutnego wniosku, że nic nie umiem. Bo to i jakieś skarpetki i modne bluzeczki, jakieś wymyślne wzory i wzorku, szykuje extra fotele... Wychodzi mi na to, że nieudacznik jestem. :(( Pozdrawiam serdecznie pracowita i bardzo zdolną twórczynie tego bloga. - wrzosiec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzoścu, zaglądaj tu, to przecież autokreacja i nie pisze się o tym, co wyszło źle i głupio. Z rozmysłem nie pokazuję ostatniej fryzury Frani z tego właśnie powodu.

      Usuń
    2. Napisałam, bo napisałam, ale jak widzisz zaglądam, czytam i podziwiam. No i jednak zawsze czegoś się nowego nauczę. Pozdrawiam serdecznie. Do nowego wpisu :)) - wrzosiec

      Usuń
  4. jak na małą ilość czasu,to ilość projektów imponująca !!!
    szczególnie zachwyca mnie wydajność holsta;)
    i ta próbeczka cudnej urody i fotel,no i wszystko :)
    zdrowia i spokoju na kolejne tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne rzeczy zobilas/zapowiadaja sie. Z tym cietym sweterkiem na okraglo, z koszacej sie wloczki... wlozysz w niego duzo pracy, a ciecie wyjdzie Ci albo pionowo= ciecie wzoru po skosie, albo ciete po wzorze, a zapiecie po skosie... zrobisz, jak uwazasz, ale znajac wlasciwosci wloczki zrobilabym z niej cos, czemu koszenie nie zaszkodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam. Rozkręcam co chwila przekręconego singla. Może dam radę. W każdym razie zyskam wprawę w wyrabianiu wzorków! Mam tych Lun jeszcze sporo, więc są szanse na inne wyroby.

      Usuń
  6. Niezly kolowrotek, w koncu musi nadejsc chwila ciszy... czesto tak mysle, ale czasami jakos nie chce przestac sie krecic, szczególnie w pracy. No cóz.
    Zbliza mi sie urlop, welenek przemieciutkich i slicznych u mnie ci w brór, Creativa czeka (bilety juz mam), trzeba bedzie mi sie wiecej odprezac przy netfliksie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Netflix jest OK, dziecko podpowiedziało mi Mindhunters, o powstawaniu jednostki profilerów w FBI.

      Usuń
  7. Beata.

    Witam sweterek jest piękny. Wzorowi i projektantce się już przyglądałam .Ale czy ten wzór można kupić pojedyńczo nie mogę się rozeznać, czy tylko w książce?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba osobno nie występuje. Sam żakard jest tylko w tamtym wydaniu, w późniejszych już go nie ma. sama zaprojektowałam sobie kardigan z tym żakardem od góry do dołu.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.