Dundaga 6/1 to wełna czarodziejska. Bierze się ją w ręce i humor się natychmiast poprawia. Pierwszy niuch jej woni powoduje, że kobieta myśli: ale smród. Drugi już nie przeszkadza, trzeci jest witany z rozkoszą, coś jak arabski oud. Nie cukierkowy, nie słodki ale rozkoszny: owca, trawa, olej przędzalniczy. Coś pierwotnego, obiecującego trwały rezultat, atawistyczna woń.
Magię Świąt kupiłam we Włóczkach Warmii (dodatkowa atrakcja tej wełny polega na braku jakiejkolwiek numeracji, producent jej nie nazywa ani nie numeruje, w motku jest zawsze inna ilość metrów i gramów a kombinacje kolorystyczne bywają nieoczekiwane i niepowtarzalne. Freestyle że tak powiem, każdy sprzedawca nazywa ją jak chce). Ponieważ motki ostatnio zmalały, dawniej miały do 300 gram, teraz około 150 - 180 gram) ustrzeliłam dwa takie same. Kolor jeszcze nieuprany i nie nawinięty na zwijarce pokazywał że będzie pięknie. Pomyślałam sobie, że skoro mam ponad 300 gram tego cuda (500 metrów w 100 gramach a niektórzy twierdzą że 550) to mogę się pokusić o golf i o ryż. Ścieg ryżowy jest pożądany, bo Dundaga 6/1 jest singlem i w wyrobie dzierganym ściegiem pończoszniczym potrafi się skręcać. Kombinacja oczek lewych i prawych temu zapobiega. Ryż jest pożyteczny i ciepły w noszeniu, ale niestety włóczkożerny strasznie. I dłuuuugo się go robi. Mało przyrasta. I jeszcze jest dość nieprzewidywalny w którą stronę się wyciągnie po praniu. Robienie z niego próbek nie zawsze daje odpowiedź zwłaszcza w Dundadze 6/1, która po każdym praniu jest inna.
Robiłam dość freestylowo przez trzy tygodnie. Obejrzałam przy tym większość serialu Grimm. Robiłam codziennie po kilka godzin. Rosło powoli, żarło wełnę. Pierwszy raz uprałam sam golf, drugi raz uprałam rzecz na drucie po rozdzieleniu rękawów, bo dzwoniło mi w głowie, że tu pora na zaszewkę, a centymetr plótł głupoty. Wyrób uprany na drucie po wyschnięciu potwierdził, była pora na zaszewkę i zaszewka jest gdzie trzeba.
Na rękawy zostało teoretycznie tyle co powinno, ale za nic nie dało by się zrobić dwóch jednakowych. Za radą mdanki zrobiłam oba rękawy na raz ze stekami do przecięcia. Mam jednakowe rękawy z jednakowymi paskami i identycznej długości. Dałam sobie spokój z obszywaniem tego ręcznie, maszyna do szycia dała radę. Dundagę można śmiało ciąć, skłonna do prucia nie jest. Po prawdzie spuszczenie oczka o dwa rzędy żeby ten ryż poprawić jak się pomyliłam wcale nie było takie łatwe. To nie jest jedwab ani wiskoza, to czepliwa owca.
No dobra to teraz obrazki:
Muszka pilnuje wyrobu. Wyrób schnie po trzykrotnym praniu. Czyli golf zaliczył już 5 prań.
Szara zaszewka na biuście siedzi gdzie powinna i dodaje ponad 8 cm długości przodowi.
Z tyłu jeden zestaw rzędów skróconych ustawia szyję bardziej z przodu a nie jak korek na butelce, podkrój szyi ma 8 cm głębokości, ale się na szerokość rozlazł. Ryż!
Drugi zestaw rządów skróconych z tyłu kształtuje dolną linię swetra. Wszystkie podwójne oczka z tym związane schowały się w I-cordzie tworzącym dolny brzeg.
Miałam tu jeszcze swój traktat o zaszewkach umieścić, skrót wykładu na ten temat jaki ad hoc wygłosiłam na ostatnich szarotkach, ale chyba poczeka ten traktat aż wrócimy z Jastarni. Tam się bowiem udajemy. Chcemy zobaczyć wybrzeże bez ludzi. Znaczy jacyś ludzie mogą być, byle nie kilka milionów rodaków na plaży. Aparat już przygotowany, skarpetki na drogę do zrobienia też.





O, cudny! Miłego wyjazdu! ♥
OdpowiedzUsuńBardzo mi sie ten golfik podoba m.i. przez to, ze rekawy sa identyczne. I tak sobie mysle, ze chyba zrobilas oba rekawy jako jedna calosc a potem je nozyczkami ciachnelas i obszylas. Zgadza sie? Ja bym sie bala, ze po cieciu wszystkie oczka mi pospadaja.
OdpowiedzUsuńZazdroszcze wypadu nad morze, bo je uwielbiam. Milego wypoczynku!
I po co ja to wszystko pisałam, skoro i tak nie przeczytałaś? Owszem, tak zrobiłam z rękawami, Szorstka owca to nie jest gładki bambus ani płynny jedwab co zgubią oczka i sprują się natentychmiast. Można spokojnie ciąć.
UsuńPrzeczytałam, ale też nie zrozumiałam. Pewnie przez te "steki". Tego słowa nie znałam :) Ale pomysł fajny. Kudłata włóczka ładnie się zaczepi o siebie.
UsuńKasia
Kurcze, do takiego ciecia to chyba jednak trzeba odwagi...
UsuńNie odwagi a nożyczek. ;-P. No i czepliwego wełny w której oczka łatwo nie lecą.
UsuńSteki to dodatkowe narzucone oczka między częściami do rozcięcia, 8 oczek robionych zawsze gładko na prawo. Na drucie były po kolei: rękaw, stek, rękaw, stek. Jak się wykona rurę, to trzeba ją przeciąć, a części właściwe zeszyć. Nie przyjęte u nas a pożyteczne.
UsuńDziękuję za wyjaśniania. Leżą u mnie dawno kupione motki cieniowanej włóczki i chyba na nich wypróbuję te "steki" :)
UsuńKasia
Nie da sie powybrzydzac! :)
OdpowiedzUsuńKolory swetra zgraly sie idealnie z kolorami spodni, rekawy maja rowniutenkie paski, wszelkie dlugosci i szerokosci pasuja, ajajaj, jak ty to robisz?
Slonecznego urlopu zycze!!!
Gackowa, Ty to specjalistka jesteś :)
OdpowiedzUsuńJeden zestaw rzedów skróconych, to ile rzedów? Bo w koncu chce zaczac, jak mi czasu dojdzie, i przeczytam wszystkie ksiazki, i wyslucham wszystkie nowe audiobooki ;)
OdpowiedzUsuńTyle, ile wyjdzie z wyliczenia. Robisz próbkę i wiesz ile rzędów trzeba dorobić aby dekolt miał odpowiednią głębokość a zaszewka ogarnęła cycki. U mnie na biuście jest 26 rzędów dodatkowych.
UsuńPrzepięknisty jest :) i porcięta także!!!
OdpowiedzUsuń