poniedziałek, 21 września 2020

Koniec lata

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Nie dało się jednak tak zupełnie samotnie wysiedzieć na d.. Zaczęliśmy już na siebie szczekać, co jest w naszym wypadku dowodem już nie zmęczenia a wyczerpania. Podarowaliśmy sobie tydzień w Lanckoronie w połowie września. Dzieci wróciły już do szkoły, pensjonaty opustoszały i tacy jak my ( ktoś w Jastarni obrazowo się wyraził kiedyś "dziadowo przyjechało") odważyli się wychylić nos w pandemicznych okolicznościach i zażyć krótkich, okrojonych wakacji.

Tadeusz jest piękny jak zawsze, tylko nieco bardziej pusty. Tylko kilka osób mieszkało w dużym przecież pensjonacie, nie było tłoku.

Z powodu pandemii usunięto obrusy, aby można było po każdym posiłku dezynfekować stół w jadalni.


 


Panienkom się w Tadeuszu bardzo podobało. Zapoznały się zaraz z najmłodszym psem gospodarzy, Felkiem i razem dokazywali wokół domu. Staruszek Tofik czasem się pokazywał na zewnątrz, ale w gonitwach młodzieży nie uczestniczył, jest już głuchy jak pień i łaknie spokoju.


Po ścieżkach na Górze Lanckorońskiej też się wyspacerowały, niestety szybko nam udowodniły, że mają fantastyczny węch. Znalazły w try miga kuchenny śmietnik - gdzieś to w końcu trzeba wyrzucać, za zamczyskiem jest kompostownik- i obficie raczyły się odpadkami. Nic w tym wegetariańskim pożywieniu nie ma złego poza smrodem. Po dwukrotnym kąpaniu psów pod pompą zarobiły na smycz do końca pobytu. Tego zapachu nikt ze zdrowym nosem by nie zniósł po raz trzeci.

Jak zwykle zabrałam sobie za dużo zabawek. wełna, kredki, aparat fotograficzny, książki. Wszystko na jeden tydzień. Zrobiłam sobie czapkę i komin. pół czapki powstało jeszcze w samochodzie w drodze tam. Z powrotem dłubałam bez przekonania szarą skarpetę w zygzaki. Owszem, jestem przeciw homofobii, ale ten wybór kolorystyczny odpowiadał by mi w każdych okolicznościach politycznych. Jeśli ktoś ma coś przeciw tęczy to niech pertraktuje z Panem Bogiem, żeby ją usunął z nieba.


Lanckorona to naprawdę niewielka wioska z piękną architekturą. Ma poza tym niezwykłą jak na Polskę cechę: w Lancloronie jest ładnie. Po prostu ładnie. Przed ładnymi domami są ładne kwiaty, na ładnym rynku są ładne ławki i latarnie i nie widać tam nic paskudnego, plastikowo pokracznego i obmierzłego. Są tam aby dwa sklepy i chyba ze dwie czy trzy kawiarnie, żadnych budek z badziewiem, oczy odpoczywają po zjechaniu w bok z drogi na Bielsko Białą pełnej reklam, hurtowni i ogrodowych ozdób. 

Dwa warsztaty ceramiczne produkują ładne rzeźby, kubeczki, pamiątki.

Łoś na ścianie kawiarni Arka
Tego niedźwiedzia pilnującego miski z wodą Bajka bardzo się wystraszyła.
Oznaczenie toalety...

I wnętrze toalety. 

No i wróciliśmy. I dalej męczę Pannę Wodną, która zabrała mi niemal cztery miesiące ciągłego dłubania. Robienie dużej rzeczy z małych elementów jednak wymaga samozaparcia. Nie mogę się rozpędzić, bo co chwila albo odwracania albo koniec kwadracika. Za to nauczyłam się robić na drutach elementy bez odwracania robótki, w lewo i w prawo. W prawo robię "po angielsku" w prawo jestem thrower, w lewo picker. jeszcze trochę czasu muszę Pannie Wodnej poświęcić, ale już niedługo, jeszcze z sześćdziesiąt kwadratów i będzie.



I kończą mi się wybrane na nią Luny więc sukces już niedaleko. W kolejce czekają dwa pilne swetry dwa szale, getry i niekończąca się parada skarpet.



 

3 komentarze:

  1. Ale Panna Wodna jest mozolnym projektem🙆🏿‍♀️- ale choć jeszcze nieskończona, to już zapowiada się spektakularnie.
    Brykające "przedszkolaki" po śmietniku - nie dziwię się, że trafiły na smycz. Musiały być jednak trochę obrażone takim ograniczeniem swobody.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lanckorona przepiękna:-) aż mi się samej chce pojechać. Panna Wodna będzie niesamowita!
    Magdalenka

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja kocha Twojego bloga. Dzięki Tobie poznaję wiele ciekawych miejsc. Z powodu choroby męża jestem uziemiona, a i ta paskuda wirus też nie pomaga. Zastanawiam się skąd czerpiesz energię. Jesteś taki mały wulkan. Ostatnia praca budzi mój podziw. Czekam na efekt końcowy.Pozdrawiam serdecznie. - Izabela

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.