Zobaczyłam go dawno, dawno temu na Ravelry. I przepadłam. Taaaaki był piękny i koniecznie go chciałam. Koniecznie. Łatwo nie było, najpierw trzeba było poczekać na reprint angielskiego wydania i jego dostępność w naszej strefie polityczno ekonomicznej. Na żadnym pirackim portalu wzór nie był dostępny. Oj, poczekałam długo. Jak się doczekałam, to się okazało, że rzeczony żakiet jest na mnie za mały. Największy rozmiar opublikowany w ksiązce absolutnie i ani trochę mnie nie obejmował. Tam gdzie ja mam cukrzycowy brzuch, żakiet ma wcięcie. On jest zaprojektowany dla kobiet z talią. W zeszłym roku schudłam potężnie, po 10 cm spadło mi z każdego obwodu, ale to nie znaczy że nie mam brzucha. Mam go dalej, jeno mniejszy. Pokombinowałam ze wzorem, w talii dodałam tu i tam trochę oczek. Niegłupio zrobiłam.
Przekopując się kolejny raz przez stasia w tapczanie zauważyłam surowiec, którego jakoś wcześniej nie kojarzyłam mentalnie w jeden wyrób. Policzyłam ile go jest, porównałam z zaleceniami projektantki, to, czego było za mało dokupiłam w SklepI-Ku u Intensywnie Kreatywnej, dobrałam kolory uzupełniające, i byłam gotowa zaczynać.
Do ogromnego wazonu rodem z Włocławka, odziedziczonego po Alicji wrzuciłam dwa ciasteczka z niebieskiej Aade Long 8/2, dwa motki jasnoszarej Teksreny i motek bordowej Teksreny, który dostałam w spadku po koleżance z Szarotek Kalinie. Kalinie by się ten projekt podobał. Druty 3,5
Zaczęłam dziergać w niedzielę wyborczą 16 października. Tułów robiłam do końca listopada, czyli przez 6 tygodni, codziennie dłubiąc kilka rzędów. W grudniu nastąpiła przerwa w robocie, a to to, a to tamto, jakaś czapka i dwie pary skarpetek, lekarze, zakupy, zmarła Alicja, smutne święta. Pierwszego stycznia zasiadłam do rękawów i 17 stycznia rzecz była gotowa. Sama się zdziwiłam, bo znając siebie przypuszczałam, że to ze trzy lata mi zajmie, a tu proszę 8 tygodni po trzy godziny dziennie z przerwą miesięczną i jest.
W Kokonkach zamówiłam już norweskie zapinki, będą zamiast guzików z pętelkami. Jutro przyszyję.
Oryginalny wzór nakazuje teraz cały żakiet bogato wyhaftować, wyhaftowałam ile chciałam i na razie więcej nie chcę. Jego obecna kolorystyka, podobna do talerza z Delft albo angielskiego porcelitu malowanego podszkliwnie bardzo mi odpowiada, jak jest dobrze nie trza psuć, jak mawiał pan Hrabia. To ma być żakiet do noszenia a nie do leżenia w szafie, ma mi do moich dżinsów i bluzek pasować. Owszem, dokupiłam mu dziś do towarzystwa dwa cieniuskie golfy, jeden szary a drugi niebieski. Oba pasują.
Jestem tak zmęczona i tak smutna, że nawet ucieszyć się z niego porządnie nie mogę.
Przy okazji koleżanka główna księgowa biegła w takich kalkulacjach policzyła z grubsza z cieńsza ile warta jest taka robocizna liczona według najniższej stawki godzinowej i wyszło jej że licząc te 80-90 godzin po 50 procentowych kosztach uzyskania to około 3,5 do 4 tysięcy złotych bez materiału naturalnie. Koleżanki dziewiarki macie tu argument do użycia w pospolitych rozmowach typu "nie bądź taka, zrób mi taki sweter, zapłacę ci, no nie 50 złotych przecież, no zrób..."
Te piękne zdjęcia zrobiła mi Grażyna Tatomir-Derfla, bardzo dziękuję!






Ależ misterna, chciałoby się rzec koronkowa robota, choć to przecież żakard. Zapewne jesteś dumna ze swojej pracy i słusznie. Niech się dobrze nosi i cieszy oko Twoje i wszystkich dookoła.
OdpowiedzUsuńDzieło sztuki!
Nie mam siły na dumę, ale podoba mi się. Ta robota nie jest koronkowa a naprawdę gruba ;-) Gackowa - nie mogę się tu zalogować.
UsuńSweter śliczny . A Ty w nim przepięknie wyglądasz. Sweter jak ta lala a lala jak ten sweter. A mi też smutno. Zmarła moja mama a mnie czeka ciężka operacja.
OdpowiedzUsuńFantastycznie wyglądasz! Udzierg obłędny! <3
OdpowiedzUsuńNo, ja zawsze powtarzam: "nie stać cię" ;-) jak ktoś bardzo próbuje "zrób mi" zapodać. Na pytanie "jak to?" odpowiadam, że zwykły prosty sweter to u mnie 8 stówek + koszt wełny. A w ogóle, to mój czas wolny jest bezcenny, bo mam go teraz bardzo mało.
Za to jak proponuję, że nauczę i za jakiś czas sobie sami zrobią, to już w ogóle obraza majestatu ;-)
Trzymaj się!
Przecudnej urody ci wyszedł, dużo ładniejszy niż ten z książki!!! I do Ciebie pasuje. Zazdroszczę okropnie, chyba coś machnę z tego, co mi od wieków chodzi po głowie. A Kalina by była zachwycona :)))) Łada
OdpowiedzUsuńPorwanie się na dzierganie takiego żakietu to istne szaleństwo, a wydzierganie go w takim czasie to już mistrzostwo ! Przepiękny, fantastycznie w nim wyglądasz. Ba, powiem Ci, że dużo bardziej podoba mi się Twoja wersja kolorystyczna, niż te z ravelry.
OdpowiedzUsuńPotwierdzam, Twoja wersja kolorystyczna ładniejsza niż ta z ravelry!
UsuńŁadny błękit z bielą/ jasną szarością to tak piękny zestaw, że mu już nic nie trzeba więcej do ozdoby. Ponoć w Japonii jest jakiś sklep, gdzie sprzedają wszystko wyłącznie biało niebieskie. A jeszcze jak te kolory są wielowymiarowe, nie całkiem jednolite, to robi się cud malina.
UsuńPiękny sweter i świetnie w nim Pani wygląda! Kasia
OdpowiedzUsuńPrzepiękne ubranie. Szkoda, że nie zrobiłaś zbliżeń. Fajnie byłoby zobaczyć żakiet z bliska. Fakturę i strukturę.
OdpowiedzUsuńNie było Ci zimno w czasie pozowania? Znaczy w głowę i dekolt, bo żakiet wygląda na ciepły.
A jeśli chodzi o te koszty produkcji, to ja kiedyś rysowałam filmy animowane ( swoje ) i żeby dostać dofinansowanie, trzeba było zrobić kosztorys. Jak podstawę obliczeń robocizny brałam swoją stawkę godzinową pani od sprzątania, bo niższej stawki nie mogłam znaleźć, a i tak wychodziły sumy z kosmosu ( jak dla mnie ) bo jednak4 do 12 rysunków na sekundę to trocha dużo rysunków nawet na film, który trwa 3 minuty. Tak więc praca typu rzemiosło artystyczne intensywne nigdy się w zasadzie nie opłaca. Bo jak się da cenę zgodnie z włożonym nakładem pracy, to prawie nikogo nie będzie stać na zakup.
I tyle.
Jeszcze raz tu napiszę, że piękne to dzieło.
Zdjęcia się powiększają. Można i fakturę i strukturę zobaczyć.
UsuńJednak nie. Spróbowałam.
UsuńJaki pięęęęękny!!!! *^O^*~~~~ Rzuciłam okiem na Ravelry i Twoja kolorystyka najbardziej mi się podoba, jest idealny!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję Joasiu. Za nic nie mogę się zalogować ani tu ani u Ciebie. Czytam Cię zawsze i skomentować nie mogę. Jakiś konflikt sprzętowo platformowy.
UsuńWiesz co, po 10 cm z obwodów, to musiałaś nieźle schudnąć, tylko pozazdrościć. Sweter przepięknie wygląda, szczególnie na Twojej nowej figurze. Uśmiechaj się jak najczęściej:).
OdpowiedzUsuńW ogrodzie mam kalinę, jak ją podlewam, myślę o Kalinie.
Piękny żakiet i piękna Pani w żakiecie. Życzę zdrowia i powrotu pozytywnej energii!
OdpowiedzUsuńWyglądasz obłędnie, bo i sweter cudowny i modelka w nowej wadze niczego sobie ;-))) Przepraszam za ocenę modelki, ale aż się prosiłaś pokazując się na takich ślicznych zdjęciach.
OdpowiedzUsuńmiłego weekendu Basia
O matko i córko! Piękny. Podziwiam cierpliwość w dzierganiu czegoś tak żakardowego. I zazdroszczę, bo mi żakard za nic nie chce tak ładnie wyjść
OdpowiedzUsuńto nie sweter tylko dzielo sztuki !juz poprzednie udziergi(panna wodna i drugi kolorowy)spowodowaly u mnie opad szczeki,ale ten to arcydzilo,tez dziergam ale to nie ten poziom.Pozdrawiam serdecznie z Nordenham Germany,Grazyna
OdpowiedzUsuńAle mega !, super żakiet , osiągnięty efekt wynagradza poniesiony nakład pracy. Jola
OdpowiedzUsuńWspaniały udzierg! Chylę czoła. Nie potrafię sobie tylko wyobrazić tych haftów i chętnie bym zbliżenie zobaczyła. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWspaniały udzierg. Ja jestem na etapie worków z kwadratów i prostokątów, a i tak moje prace rozdaję, a nie sprzedaję. NIKT nie jest w stanie rozumieć ile dana rzecz musiałaby kosztować. Ja traktuję robótkowanie jako terapię, więc nie szkoda mi prac rozdawać (osobom bliskim i ważnym dla mnie). Figury zazdroszczę, jako świeży cukrzyk walczę z wagą i brzuchem, ale idzie mi baaaaardzo opornie. Wprowadziłam żywienie coś w stylu low carb plus dużo ruchu (teraz głównie rower stacjonarny) i efekty nie są spektakularne. Może obwody odrobinę, ale waga jakiś smętne 5 kilogramów w trzy miesiące. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBoże, jaki piękny! Dużo ładniejszy niż oryginał.
OdpowiedzUsuńOd razu o Tobie pomyślałam, że też byś sobie z nim poradziła!
UsuńKrystynkaR
Zgadzam się z przedmówczyniami - to dzieło sztuki. I pięknie Ci w nim!
UsuńPodziwiam panią i pani prace
OdpowiedzUsuńIwona
Podziwiam panią i pani prace.
OdpowiedzUsuńIwona
Bardzo pracochłonny ale wart wysiłku i tak jak Tonka uważam, że pobił oryginał :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, E-wełenko, nic u Ciebie nie mogę skomentować. Nic. Nie mogę się skutecznie do googla zalogować z tej platformy.
UsuńZa darmo można i trzeba robić dla ważnych dla nas osób. Gackowa.
OdpowiedzUsuń