środa, 13 sierpnia 2025

Już połowa sierpnia, lecą Perseidy

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Czerwony sweter dla Pana Męża dłubałam cierpliwie, aż wydłubałam. Tym razem projekt Alice Starmore zabrał mi trzy miesiące, a nie trzy lata jak St. Brigid. Robienie warkoczy bez drutu pomocniczego bardzo przyspiesza robotę. Sweter został opryskany Vigonezem z permetryną na mole i czeka na zimę.





Teraz przerabiam kłębki - sierotki na czapki. Powstały już trzy, dwie poszły do nowych nosicielek, a trzecia, z bardzo szlachetnego Feelinga od Biferno, będzie moja. Bodaj pierwszy raz udało mi się zrobić czapkę jak ze sklepu, tyle że jest z nadzwyczaj szlachetnego surowca. Kolejne resztki włóczek w ilościach niewystarczających na co innego kłębią się w kolejce.
Pojechaliśmy na tydzień do hotelu Port Bogaczewo. Wolno tam z psami mieszkać, jest niezwykle wygodnie pomijając poduszki o kształcie piłki lekarskiej. Ale to nic, od lat poduszki nadające się do spania wozimy ze sobą. Tygodniowy pobyt w bardzo eleganckim hotelu, z basenem za to ze śniadaniem i obiadokolacją przekonał nas, że nie dla nas już takie rozkosze. My mamy mieć trzy posiłki dziennie, żadne tam obiadokolacje o szóstej wieczorem. Za to było pięknie.


I spotkaliśmy przy brzegu jeziora bobrowe dziecko. Z godnością poszło do nory na widok dwóch półterierów półdiabłów.


Trzydzieści lat temu dostałam w prezencie od szwagierki kupon milanowskiego jedwabiu. Nie miałam pomysłu na pocięcie go i czekał. Zaniosłam w końcu kupon do krawcowej, a krawcowa wiedziała jak go nie zniszczyć a przerobić na użyteczną rzecz. Tyle że na bale to jak za bardzo nie chodzę...





Jak zwykle o tej porze balkon mam zarośnięty i żadnych zasłon w sypialni nie potrzebujemy. I jak zwykle mało co kwitnie. Za to przyduszone zimowym mrokiem rośliny nadrabiają jak mogą.


To Asarina. Wysiałam dwa opakowania nasion, nawet wzeszło sporo i jak zwykle wszystkie poza tą jedynaczką dostały nogi na etapie siewki. Ta jedynaczka okazała się porządna i ma kwiatki różowe, a nie białe. W tym roku muszę zebrać z niej nasiona, bo 10 sztuk kosztuje 5 zł, a potem i tak figa z tego wychodzi
Podpisy się pokręciły, trudno, już z tego nie wybrnę.



Frania zaliczyła kolejny zabieg chirurgiczny, dziś wyoperowano jej z ostatniej jeszcze nietkniętej skalpelem łapki wielkiego tłuszczakowłókniaka. Drań owinął się wokół ścięgna zginaczy palców i aż wlazł pod okoliczny mięsień. Oprócz tego przeszła gastroskopię i czyszczenie zębów. Gastroskopia była wskazana, bowiem co jakiś czas Frania cierpi na zapalenie żołądka. Z moich obserwacji wynika, że zwykle wyzwalaczem cierpienia jest jakaś sytuacja stresowa. Na przykład brutalna pielęgnacja. Takie teriery powinno się trymować, czyli rwać żywcem włos z psa. Depilacja brazylijska na całym ciele, tylko po ty by się człowiekowi podobało. Żarłoczna i łakoma Bajka pożera wszystko ze swojej miseczki w dwie sekundy i zaczyna się gapić molestująco na Franię. Czasem Frania ma tego dość, boi się i zapada na zdrowiu. Mam dziecko specjalnej troski, tyle że łowne. Obie psiny mają strasznie wysoki poziom fosforu w surowicy. Gdyby miał się taki utrzymywać, to bieda, zwiastuje to niewydolność nerek.  Być może ten stan spowodowany jest pożeraniem schwytanych myszy, bowiem sezon na myszy zaczął się już zdecydowanie. Nie wiem ile i co złapały i pożarły. Ostatniego kreta zabrałam z mordy, ale co było przed kretem? Powtórzyliśmy badanie i trzymamy palce. Bajka, niedawno szczeniaczek, też jakaś zbolała. Od lekarza panienki jechały karocą zaprzężoną w Tomka. Pchanie wózeczka bardzo mu się podobało. Komentarze o psiecku proszę sobie darować. Młode ssaki są na ogół zdrowe, stare, bywa, chorują. Prościej takiego pozszywańca i kulawca wieźć wózkiem, niż taszczyć na plecach.


Google sam z siebie wstawia teraz linki, hm.

2 komentarze:

  1. Sweter jest świetny, precyzyjny i ten obłędny kolor - cudo :)
    Piękna suknia z jedwabiu, krój podkleśla urodę ręcznego malowania, a całość świetnie się układa - urocza kreacja.
    Współczuję psiakom dolegliwości, tak to już jest, że seniorzy wymagają więcej opieki i zaangażowania. Pomysł z wózkiem dla psiaka po zabiegu jest super, tachanie na ręku nawet 5 kilo jest wyzwaniem na dłuższa metę, a pewnie Frania jest cięższa.
    Zarośnięty balkon wygląda niesamowicie, bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem za wożeniem w wózkach wszelkich istot, którym chodzenie na łapkach/nóżkach przysparza cierpienia. Komentarze niech każdy zostawi dla siebie:).
    Sukienka- ostatnie dni nad morzem były takie upalne, że nosiłam tylko jedwab, i plułam sobie w brodę, bo w szafie leżą co najmniej dwa kupony szlachetnej tkaniny, a ja nic jeszcze z nich nie uszyłam. Na następne lato przygotuję się solidniej.
    Czerwony sweter dla Męża- wyjątkowo udany, no i "przystojnemu to i w rondlu do twarzy", więc całość super :).
    Psiny- ja mam dwa koty, którym czasem też coś dolega. Szanuję wszystkich ludzi, którzy dbają o swoje zwierzaczki jak o siebie samych, albo i lepiej.
    Życzę wszystkim Wam zdrowia i pięknego końca lata.
    PS O balkonie nie wspomnę, bo mam spory ogród, a tam trudno palec wsadzić, wiosną sadziłam "ile wlezie" i teraz mam: pomidorki ponad ogórkami, buraczki z marchewką, wszystko przykryte baldachami kopru i liśćmi cukinii, pomiędzy tym truskawki, pietruszka, pory i selery. Ale jest plan na zmianę warzywnika, trzymajcie kciuki, amen.
    Wasza Ela

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.