Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Idzie straszne lato, a na lato najlepszy jest len i jedwab. Nęcące wzory na poliestrowych sukienkach już od dawna nie robią na mnie wrażenia, lniane ciuchy wróciły na wieszaki w szafie, dwie pary męskich, lnianych wygodnych spodni mam. No a co z jedwabiem? W Biferno zaopatrzyłam się w jedwabne przędze, wedle sprzedawczyni dwa motki jedwabiu Celesse na letnią bluzkę powinny wystarczyć. Wzięłam dwa niebieskie i dwa białawe motki. Jak zaczęłam to dłubać na drutach 2,5, to wymiękłam. Planowałam jakieś greckie biało niebieskie meandry, ale rzecz mnie przerosła. I zrobiłam melanż w stylu mojej babci na drutach 4. I dobrze wyszło, nitki sporo zostało. Planując udzierg luźno wzorowałam się na jakiejś bluzce Petite Knits, niezbyt dokładnie, bo żaden z tego oversize a wykańczanie zupełnie nieelastycznej dzianiny I cordem jakoś nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Zamiast tego z nabranych na dekolcie, rękawach i na dole oczek zrobiłam po prostu plisę z lewych oczek, które się elegancko zawinęły pod spód. Niebiesko kremowy melanż bardzo mi pasuje.
Drugi jedwab upolowałam w Biferno zaraz po jego przybyciu do sklepu. Aż coś we mnie zaśpiewało na jego widok: gruby singiel wyfarbowany jak klejnoty maharadży. Próbka ściegiem poń czoszniczym pokazała, że się okropnie kosi nawet robiony na płasko. Zatem kopnięty ściągacz 2x2.Jest już prawie zrobiony, tym razem dekolt obrzuciłam tylko oczkami rakowymi, brak mu jeszcze rękawów, rękawoza to straszna choroba. I się dowiedziałam że na drutach 4,5 zużywa się znacznie mniej włoczki niż na 2,5. `zaopatrzyłam się w tego Opusa obficie, bo jasne byłó, że dokupić to może się w Indiach u producenta da. I teraz mam a mam tego surowca, będą jedwabne szaliki na zimę.
Po zmoczeniu ciuch się rozluźni i nie będzie ani trochę ściągaczem, raczej oversize się zrobi. Pooling na tym zrobionym częściowo rękawie nic a nic mi nie przeszkadza.
Strasznie dawno niczego nie uszyłam. Przy okazji wyprawy na bazar wlazłyśmy z koleżanką do pewnego zdecydowanie za drogiego butiku w Landzie. Ciuchy są tam włoskie, z fajnych tkanin i strasznie byle jak uszyte, no rozpacz. Sukienki jednorazowego użytku, za to mające proste, dobre kroje. Koleżance oczy rozbłysły jak dziecku w sklepie z zabawkami, mnie naturalny kolor lnu przesadnie nie pasuje, nie podoba mi się również szycie zmiękczonego lnu na overlocku ściegiem o długości 7 mm, odszycie dekoltu pliską skośną o szerokości 5 mm i kieszenie, w których mieszczą się tylko palce u dłoni. Za to uznałam, że ten krój ma potencjał. Zabrałam dawcę wykroju ze sobą. Był w niby obniżonej, mimo to absurdalnej cenie. Najdroższy wykrój w historii!
Jakim cudem udało mi się to zrobić? Ano się udało, bo dostałam leki na ADHD. I życie stało się znacznie prostsze. Znacznie. Nawet nie przypuszczałam w ilu dziedzinach i w jaki sposób ta neuroatypowość utrudnia mi życie. Od rozmów z ludźmi, niecierpliwości, przez zaniki koncentracji, ciągłą zmianę zainteresowań, coraz to nowe zabawki, napady aktywnosci i napady zmęczenia nie do przezwyciężenia. Szyjąc tę sukienkę poczułam, kiedy lek przestał działać: natychmiast stebnówki zaczęły tańczyć zamiast być do siebie równoległe. Nie mogłam utrzymać uwagi na prostym prowadzeniu tkaniny pod stopką.




Jeszcze nigdy nie zrobiłam, sobie (albo komuś) czegoś z jedwabiu. Serio? Chłodzi, a nie grzeje w upały? Proszę o opinię doświadczonej dziewiarki, bo szkoda mi wydać kasę, potem poświęcić dziesiątki godzin na dzierganie, żeby na końcu stwierdzić, że się tym ciuchu ugotuję i go nie nosić.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba sukienka, którą uszyłaś. Jest bardzo, bardzo w moim stylu.
Bokasiu, jeszcze nie wiem. Ponoć jedwab jest jak len, w lecie chłodny, w zimie grzeje. W melanżowym nitka jest cienka i nie ma w niej dużo kieszonek powietrza, to nie powinno być ciepłe. Gruba, puchata dość nitka kolorowego może być użyteczna zimą. Jak się zrobią upały to wypróbuję i opiszę tu wyniki tych prób.
OdpowiedzUsuńKolorowa bluzka mnie urzekła. Lubię takie. Sukienka odlotowa. Żałuję ogromnie, że nie potrafię szyć. Może kiedyś.
OdpowiedzUsuńKlejnoty maharadży piękne kolory.
OdpowiedzUsuńSukienka przypomina mi baaardzo te, w której obie na ślubach dzieci byłyśmy, ach, to była świetna, letnia kreacja. Takie sukienki po prostu lubię.
Ja siedzę w prawdziwych, podgryzujacych welnach- kończę dla siebie raglan od gory- plus oczywiście skarpeteczki dla Fiony, wyrabiam resztki welen po skarpetkach dla dorosłych.
Tak, to sukienka bardzo podobna i z tego samego butiku. Wykrój jest bardzo prosty, żadnych zaszewek, zakładek, nic. Dekolt leży świetnie. Gackowa
UsuńPiękne bluzeczki i piękna sukienka. Mam kilka bluzeczek z jedwabiu o różnej strukturze, aktualnie przerabiam ITO kinu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSweter odlotowy, zrobisz furorę pod Kopą i nie tylko! Ale: wygląda, że trafiłaś w mój problem, mam cienką wełnę, która okropnie się kosi, już dwa razy prułam ale zaparłam się. Może "kopnięty ściągacz" byłby ratunkiem. Wiem, że kiedyś o nim pisałaś, ale nie zapamiętałam, jak przesuwać oczka. Poratujesz przepisem? Magda R.
OdpowiedzUsuńdwa prawe, dwa lewe, tak cały rząd w następnym rzędzie przesuwasz to o jedno oczko, czyli 1 lewe, dwa prawe , dwa lewe. I tak w kółko. Rezultat jest taki, że masz kolumnę ryżu, kolumnę prawych, kolumnę ryżu i kolumnę lewych. Narysuj to sobie na kartce w kratkę, łatwiej robić niż opisać. I przybliż to zdjęcie próbki.
UsuńDziękuję, wychodzi dobrze, może włóczka ocaleje. Magda R.
Usuń