Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Tych lalek awansem pofotografować.
Nie ma jak ani kiedy. Kilka pomysłów mam, ale takie zdjęcia wymagają porządnego pomysłu i wykonania, a tu jakby się worek z gośćmi i różnymi przyziemnymi sprawami rozwiązał. Zatem jak zrobię, to zamieszczę i tyle.
Pakujemy się. Jedziemy nad morze. Alicja zostanie na straży, będzie hulała po tarasach.
Życie zrobiło się tak interesujące, że głowa mała.
Cieszę się, że życie interesujące:)
OdpowiedzUsuńAlbowiem zbyt dobrze znam smak tego "nieinteresującego".
Dobrej pogody - i wszystkiego, czego tam sobie chcecie!
Nawet jak pogoda będzie piękna inaczej, to nic nie szkodzi.
UsuńBardzo dziękuję.
A kejtry zostają w domu ? czy jadą z Wami ? miłego pełnego wrażeń wywczasowywania się :)
OdpowiedzUsuńJadą naturalnie, bagaż mają ogromny: kołdra, kilka starych zasłon, żeby meble pensjonatowe przed kudłami ochronić, worek żarcia, skrzynkę leków i piłeczki, smycze, grzebienie, kagańce, jak z dziećmi Aniu, jak z prawdziwymi dziećmi. Tylko pieluch nie ma.
OdpowiedzUsuńMy nie szukamy wrażeń, tylko drzew, chmur, ciszy, morza i plaży z patykami.
Energia Cie rozpiera a świat zrobił się kolorowy. I niech tak trwa :-) Fajnych wakacji!
OdpowiedzUsuńOj, to pięknie, znaczy, że rodzina w komplecie :) noo prawie w komplecie.
OdpowiedzUsuń