W podzięce za cuda jakie na mojej głowie - i od niedawna na głowie Pana Męża czyni mój fryzjer -obiecałam mu zrobić czapkę. Pan Sebastian strzyże tak, ze wszelkie braki w owłosieniu stają się sprawą drugorzędną, a ludzie na ulicy pytają, gdzie przyjmuje ten cudotwórca. Pani dermatolog lecząca mnie z nawracającej łysiny zapisała sobie skrzętnie jego telefon. Według niej ilość włosów na mojej głowie nie pozwala na taką fryzurę, a stylista jakoś sobie poradził. Pan Mąż ostrzyżony przez niego znów ma bardzo dużo włosów. Stylista zaznaczył, że czapka ma być z tych dłuższych. Zatem taka właśnie powstała.
Długo myślałam nad wyborem surowca. Padło na Malabrigo Lace brane potrójnie. Otok jest zrobiony na drutach 3,5, reszta na czwórkach. Kolor Paris Night w kłębkach wyglądał dość ponuro. Koleżanka zauważyła, że trochę ten kolor przypomina majtki gimnastyczne z naszych czasów wczesnoszkolnych. Może to i prawda, ale wzięta potrójnie nitka z trzech różnych motków pokazała urok idealnego indygo. Mam już jedną czapkę z tej włóczki i nie ma nic milszego pod słońcem. Ani się nie filcuje jak wieść gminna głosiła, jest leciutkie i miłe, ale w przeciwieństwie do angory nie gubi cieniutkich włosków, które przyczepiają się do nosa i drażnią straszliwie i to do trzeciego prania. Chyba sobie też taką czapkę zrobię. Wszystko wskazuje na to, ze utrzyma ciepłe uszy a nie zrujnuje fryzury, jaką w piątek wyczaruje mi pan Sebastian. Co do mojego wyłysienia, to szczęśliwie porastam włosem. Okazało się, że jest za nie odpowiedzialna statyna. Nie podobał mi się ten lek od dawna, nie skojarzyłam, że po odstawieniu go w ramach medycznej rebelii odzyskałam włosy. Tego lata, popędzona przez diabetyka byłam grzeczna i łykałam statynę jak dobra dziewczynka. Aż niemal wyłysiałam na czubku głowy. Trudno, może i kojfnę na serce ale z własnymi włosami. Zamiast statyny będą śledzie, pstrągi i łososie. No i makrele, halibuty i inne takie. Pani dermatolog mówi, że to bardzo rzadki skutek uboczny. Może i rzadki, ale cholernie niemiły.
pacz! ja w końcu też mam dobrego fryzjera :D mojemu obiecałąm sernik :D
OdpowiedzUsuńcium!
Wcale nie taki rzadki przypadek, bo i mnie dotknal po kilku miesiacach zazywania statyn. Dlugo nie kojarzylam tego faktu z lekiem na cholesterol, az jeszcze raz przeczytalam ulotke dolaczona do medykamentu i tam na samym, co prawda koncu, ale jednak bylo napisane, ze jednym ze skutkow ubocznych moze byc wypadanie wlosow. I tez wole strzelic w kalendarz na serce, ale owlosiona. Znajoma lekarka poradzila mi codzienne jadanie oleju lnianego (2 lyzki na dzien trzeba gdzies upchnac, ale tylko na ZIMNO)), tylko, ze on ma malo zachecajacy smak. Co do odzyskania czupryny zajrzyj na blogi wlosomaniaczek, moze cos dla siebie znajdziesz. Teresa
UsuńPrzeczytalam jeszcze raz Twoj ostatni wpis i mam pytanie, czy te rybki to w hurtowych ilosciach trzeba jesc, a czy wystarczy 2X/tydzien, no i czasem sledz w oliwie na kolacje albo sniadanie? Mnie pomogly wcierki z JANTARA i mam pierwsze baby hair, bo dopiero pod koniec lata skojarzylam wypadanie wlosow ze statynami. Teresa
UsuńŚledzie zamiast wędliny na kanapkach (albo jakieś inne pstrągi czy łososie) i z raz w tygodniu ryba na obiad. A można zamiast tego tran pić. Te ryby to muszą być morskie, płotki i karpie nic nie zdziałają. Wobec dzisiejszej jakości wędlin to nawet nie jest poświęcenie, bo ryby smaczniejsze.
UsuńNa statynach to przede wszystkim przemysl farmaceutyczny sie dorabia. Kurcze, ale zeby od razu taki skutek uboczny cie dopadl, to wiecej niz nieciekawe, dla kobiety :( Moja mama pare lat temu miala dosyc wysoki poziom cholesterolu, bez leków spadl jej na okolo 200, kwesttia diety, ryb jednak nie jada, bo nie cierpi. Powodzenia, i tobie sie ustabilizuje :)
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to jest, mnie do 200 jeszcze daleko, ale lekarze uparcie to przepisują. Raz mi nawet ten cholesterol do 120 zleciał, wtedy się opamiętali. Mam za to fatalny stosunek HDL do LDL i na to statyna nie pomaga. A wywiad rodzinny sugeruje że kipnę na zawał (albo na udar).
UsuńBiorąc statyny kipniesz na zawał nawet szybciej. Są bardzo niebezpieczne i absolutnie nie powinno się ich brać. Jest na temat zagrożeń przez nie powodowanych dużo w internecie, nie będę podawać linków, jak zechcesz to sama poszukasz. Dobrze, że to świństwo odstawiłaś. Swoją drogą, co to za lekarz, który na taki niski cholesterol już statyny przypisuje? Barbarzyństwo jakieś.
UsuńCzapka swietnie opada, ja póki co, kocham sie w myboshi.
OdpowiedzUsuńWitam,pisze Pani świetnie,ale do rzeczy,też jestem słodka kobieta.Na początek polecam książkę dr Jerzego Zięby "Ukryte terapie".Na temat włosów pozwolę sobie następnym razem.Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPS
Czytam wszystkie odcinki Pani bloga,jaki język.....
Pozdrawiam raz jeszcze Krystyna
Witam nową czytelniczkę serdecznie :-)
UsuńZdjęcie po wizycie u fryzjera zamawiamy :)
OdpowiedzUsuńOlej lniany ma działac przeciw wyłażeniu włosów? to może sobie tez popiję...
Olej lniany raczej nahipercholesterolemię niż na włosy.
UsuńCzapka świetna- też lubię tę włóczkę. A sweterek to zapewne włóczka NORO? We wcześniejszych wpisach coś o nim jest? Jestem Twoją "starą czytelniczką" jakby co :)) ale o sweterku chyba nic nie było?
OdpowiedzUsuńA poza tym korzystam z okazji aby pogratulować Ci bystrego oka
oraz niezwykle ciekawych komentarzy z życia wziętych ! (Mam na myśli całość bloga)
Powodzenia życzę,mając jednocześnie nadzieję na dalsze liczne, ciekawe wpisy
Pozdrawiam jowita2704
Owszem, sweter to Noro Kureyon Sock. Robiony od góry w jednym kawałku. Cztery motki na niego wyszły. Starczyły by i trzy, ale chciałam mieć na rękawach jednakowe paski.
UsuńCzapka ma przepiękny kolor, choć ja za takim fasonem nie przepadam ale wygląda super!
OdpowiedzUsuńobawiam się, że w tej czapie prezentujesz się
OdpowiedzUsuńfantastycznie - a to oznacza, że właśnie taką
do kolorowego sweterka musisz sobie dziergnąć :D