sobota, 4 kwietnia 2015

Jet Lag

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Jet lag po zmianie czasu jeszcze nigdy mnie tak nie kopnął. Wieczorem nie mogę zasnąć, a rano mogę spać do południa. Tak nie można żyć!
A tu jeszcze świąteczna gorączka. Fakt, że uległam jej tylko na małą chwilkę i wyszorowałam kuchenne szafki poza normalnym programem sprzątającym.
Alicja już jest, czyli świętujemy jak zwykle. Pan Mąż chciał zagrać w "Ja Muszę Już Dziś Zjeść Tego Mazurka Co Go Masz W Szafce", ale został sromotnie pokonany. Po pierwsze dostał do zjedzenia dowolną ilość babek z Carrefoura i nie mógł odmówić, a potem w sprawę wmieszał się glukometr i sprawa mazurków, misek po koglu moglu i takich tam przedświątecznych pyszności upadła. Babka z Carrefoura w wersji oblanej ciemną czekoladą była bardzo ładna. Wersja z białą czekoladą na wierzchu trochę przypominała mizerną kaszankę. Alicja kupiła tych babek aż trzy bo jedną jej dali za friko.
Dwie kaczki w dwóch brytfankach nie chciały na raz wejść do pieca i będę kwitła przy nich do wieczora.
Poza kaczkami już tylko buraczki zostały do zrobienia.
Nie mam baziów ani żurku, za to kiełbasy jest pęto. Wspaniały wyrób wędliniarski z jakiejś niemal hobbystycznej wytwórni mi się trafił. Szynki też robią, bawią się z nimi tygodniami i... nikt ich tu nie chce kupować, bo dziwnie wyglądają. Wyglądają normalnie, jak peklowana szynka ale ludzie zapomnieli jak to powinno wyglądać. Mamy zatem i prawdziwą, dobrą szynkę. I mazurki (milcz glukometrze) i marcepan, i młodą kapustę ze skwarkami ( ach!) oraz snopki żółtych tulipanów i żonkili. I pełen barek. I miłych gości w programie. Niech się dzieje wola nieba, są Wielkanocne Święta. Wszystkim czytającym życzę pięknych Świąt.

10 komentarzy:

  1. radości i pogody ZAWSZE, nie tylko na weekend ♥
    a jak buraczki robisz? bo ja buraczki kocham namiętnie, ale nigdy jakoś nie miałam serca do preparacji, wchłaniam albo na surowo, albo lekko podgotowane :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buraczki to prościzna: gotuję buraki w skórze do miękkości, schładzam. Obieram, trę w malakserze najukochańszym i czekają. W garnku robię zasmażkę z masła i mąki, za pomocą bulionu z kostki robię biały sos i wrzucam doń starte buraki. Pan Mąż twierdzi, że dobre. Nie wolno ich podgrzewać za długo ani pod przykrywką, bo brązowieją.

      Usuń
    2. Ten przepis odgapimy ;) my robimy z chrzanem na zimno. Gotowane, tarte, sól, chrzam. I do sloika. Milych i pysznych Swiat wam zycze :)

      Usuń
  2. Spokoju i miłych świątecznych chwil w gronie najbliższych Ci Osób :))) i piesiorków oczywiście .

    OdpowiedzUsuń
  3. w Święta można sobie troszkę pofolgować,w końcu raz się żyje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można niestety. Cukier nam obojgu tak poszybował w górę, że jeszcze się ogarniamy.

      Usuń
  4. Ja poproszę o przepis na młodą kapustę ze skwarkami.Pozdrawiam poświątecznie.Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapustę się szatkuje ( kochany malakser) i wrzuca do garnka z niewielką iloscią wody, soli i gotuje. W drugim garnku topimy skwarki ze słoninki. Jak już skwarki są rumiane, to wrzucamy je dziurkowaną łyżką do kapusty, a do gorącego smalcu sypiemy ze dwie łyżki mąki. Po minucie rozprowadzamy zasmażkę bulionem warzywnym, gotujemy mieszając sos i wkładamy go do kapusty. Teraz trzeba mieszać, bo to się lubi przypalić. Cały pęczek koperku siekamy i wrzucamy do kapusty, można dodać posiekaną cebulę, a do zakwaszenia albo posiekana szara reneta, albo troszkę octu winnego białego lub balsamico. Dosolić do smaku, kapusta lubi sól.

      Usuń
  5. ja mam ostatnio fazę na ćwikłę, chrzanu dowaliłam tak, że nos urywa ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrzan nie urywający nosa jest do niczego. Zatem ćwikła też.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.