Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Jet lag po zmianie czasu jeszcze nigdy mnie tak nie kopnął. Wieczorem nie mogę zasnąć, a rano mogę spać do południa. Tak nie można żyć!
A tu jeszcze świąteczna gorączka. Fakt, że uległam jej tylko na małą chwilkę i wyszorowałam kuchenne szafki poza normalnym programem sprzątającym.
Alicja już jest, czyli świętujemy jak zwykle. Pan Mąż chciał zagrać w "Ja Muszę Już Dziś Zjeść Tego Mazurka Co Go Masz W Szafce", ale został sromotnie pokonany. Po pierwsze dostał do zjedzenia dowolną ilość babek z Carrefoura i nie mógł odmówić, a potem w sprawę wmieszał się glukometr i sprawa mazurków, misek po koglu moglu i takich tam przedświątecznych pyszności upadła. Babka z Carrefoura w wersji oblanej ciemną czekoladą była bardzo ładna. Wersja z białą czekoladą na wierzchu trochę przypominała mizerną kaszankę. Alicja kupiła tych babek aż trzy bo jedną jej dali za friko.
Dwie kaczki w dwóch brytfankach nie chciały na raz wejść do pieca i będę kwitła przy nich do wieczora.
Poza kaczkami już tylko buraczki zostały do zrobienia.
Nie mam baziów ani żurku, za to kiełbasy jest pęto. Wspaniały wyrób wędliniarski z jakiejś niemal hobbystycznej wytwórni mi się trafił. Szynki też robią, bawią się z nimi tygodniami i... nikt ich tu nie chce kupować, bo dziwnie wyglądają. Wyglądają normalnie, jak peklowana szynka ale ludzie zapomnieli jak to powinno wyglądać. Mamy zatem i prawdziwą, dobrą szynkę. I mazurki (milcz glukometrze) i marcepan, i młodą kapustę ze skwarkami ( ach!) oraz snopki żółtych tulipanów i żonkili. I pełen barek. I miłych gości w programie. Niech się dzieje wola nieba, są Wielkanocne Święta. Wszystkim czytającym życzę pięknych Świąt.
radości i pogody ZAWSZE, nie tylko na weekend ♥
OdpowiedzUsuńa jak buraczki robisz? bo ja buraczki kocham namiętnie, ale nigdy jakoś nie miałam serca do preparacji, wchłaniam albo na surowo, albo lekko podgotowane :-D
Buraczki to prościzna: gotuję buraki w skórze do miękkości, schładzam. Obieram, trę w malakserze najukochańszym i czekają. W garnku robię zasmażkę z masła i mąki, za pomocą bulionu z kostki robię biały sos i wrzucam doń starte buraki. Pan Mąż twierdzi, że dobre. Nie wolno ich podgrzewać za długo ani pod przykrywką, bo brązowieją.
UsuńTen przepis odgapimy ;) my robimy z chrzanem na zimno. Gotowane, tarte, sól, chrzam. I do sloika. Milych i pysznych Swiat wam zycze :)
UsuńSpokoju i miłych świątecznych chwil w gronie najbliższych Ci Osób :))) i piesiorków oczywiście .
OdpowiedzUsuńw Święta można sobie troszkę pofolgować,w końcu raz się żyje
OdpowiedzUsuńNie można niestety. Cukier nam obojgu tak poszybował w górę, że jeszcze się ogarniamy.
UsuńJa poproszę o przepis na młodą kapustę ze skwarkami.Pozdrawiam poświątecznie.Ania.
OdpowiedzUsuńKapustę się szatkuje ( kochany malakser) i wrzuca do garnka z niewielką iloscią wody, soli i gotuje. W drugim garnku topimy skwarki ze słoninki. Jak już skwarki są rumiane, to wrzucamy je dziurkowaną łyżką do kapusty, a do gorącego smalcu sypiemy ze dwie łyżki mąki. Po minucie rozprowadzamy zasmażkę bulionem warzywnym, gotujemy mieszając sos i wkładamy go do kapusty. Teraz trzeba mieszać, bo to się lubi przypalić. Cały pęczek koperku siekamy i wrzucamy do kapusty, można dodać posiekaną cebulę, a do zakwaszenia albo posiekana szara reneta, albo troszkę octu winnego białego lub balsamico. Dosolić do smaku, kapusta lubi sól.
Usuńja mam ostatnio fazę na ćwikłę, chrzanu dowaliłam tak, że nos urywa ;D
OdpowiedzUsuńChrzan nie urywający nosa jest do niczego. Zatem ćwikła też.
Usuń