wtorek, 14 lipca 2015

Psie życie

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Jeszcze w czerwcu Kretka się rozkaszlała.  W zeszłym roku miała takie trzy napady kaszlu i za pierwszym razem pomogło pół Thiocodinu, za drugim tak samo, a za trzecim pomógł weterynarz. Tym razem po nieprzespanej nocy - bo kaszlący pies z potężnymi rezonatorami i bez kompleksów to nocka z głowy - poszłyśmy do mądrej doktor Biel na SGGW. Bo kaszel u psa to nie jest niestety banalna dolegliwość. Oglądanie długiego gardła przez jeszcze dłuższy pysk niewiele wnosi, a weterynarze typu "steryd i antybiotyk przez pięć dni w zastrzykach" są w stanie naciągnąć na takie leczenie nie wiadomo czego, bez bliższej diagnozy prawie każdego właściciela zwierzęcia. Tym czasem u młodziaka taki kaszel jaki miała Kretka to prawie zawsze kaszel kenelowy - bardzo poważna choroba zakaźna. Albo zapalenie płuc. A u starego psa kaszel zwykle zwiastuje problemy z sercem. Jakąś niedomykalność zastawek. Doktor Biel nienawykła leczyć czegokolwiek bez diagnozy. Zatem natychmiast po osłuchaniu pacjentki zleciła RTG płuc. Zapalenia płuc Kretka nie ma, serce ma zdrowe i szczelne, jedynie jakieś ślady po przebytych przeziębieniach było widać (po jakich przeziębieniach pytam się siebie cichutko, może to te w zeszłym roku?) Za to stawy barkowe pozostawiają wiele do życzenia. Nic dziwnego, że rano ma przednie łapy sztywne jak stołowe nogi. W dzień się trochę poprawia, a wieczorem prosi, żeby ją wsadzić na fotel i unika ruchu. Na kaszel dostał piesek syrop wykrztuśny i Teofilinę. Pomogło. A jak chodzi o barki to pomaga to samo, co pomaga na nadgarstki, kręgosłup i resztę. Mam zreumatyzowaną babcię i tak trzeba o nią dbać. Na dodatek Muszka też zaczyna kuleć na przednie łapy. Ale póki co chodzimy całą trójką bardzo sprawnie.


Ulubione miejsce kąpielowe z bardzo błotnistym dnem. Po takiej kąpieli wszystkie osiem łap jest jednolicie czarne bez znaczeń.


kaczki i młode łyski.


Muszka znalazła coś bardzo ciekawego.


A tu typowa poza. Oznacza "no chodźmy już do domu, ja wszystkie moje sprawy pozałatwiałam". Muszka lubi nasz dom i lubi do niego wracać. Kiedy Kretka gania jeszcze z piłeczką Muszka idzie w stronę domu, siada i czeka. Czasem obok kosza na śmiecie, czasem na rogu uliczki. Jedno ucho ma trochę bardziej niż drugie, wyraz twarzy oczekujący i jest bardzo cierpliwa.


Od pewnego czasu niektóre fragmenty lokalnej przyrody są koszone tylko dwa razy w roku. Jest to celowy zabieg mający powiększyć liczbę gatunków roślin w okolicy Kopy Cwila i Doliny. Jak widać zabieg ten jest skuteczny. Już dawno nie widziałam tylu kolorowych kwiatów na jednym trawniku. 

6 komentarzy:

  1. Obie suczki są urocze, trochę podobne do mojego poprzedniego pieska. Moja obecna sunia ma ok. 13 lat (jest ze schroniska), ma dużą niedomykalność zastawki dwudzielnej, powiększenie lewej komory serca i na dodatek raka płuc. Guz jest na szczęście po rozpadzie komórek, więc na razie się nie powiększa i nie uciska serca bardziej niż na początku. Piszę o tym dlatego, że pomimo tego kaszel nie pojawił się nigdy dotychczas , z czego się bardzo cieszymy, bo jeszcze tego by brakował…
    Stawy też oczywiście również nam dokuczają – akurat obu nam  A co dajesz suczce na stawy ?
    Zaciekawiło mnie miejsce z kaczkami, czyżby kanał służewiecki z jakimś zakolem, a może „wielka” woda koło Kopy Cwila, o której nie wiem ?
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Beata, w czasach naszych studiów S :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stawy stosujemy co cztery miesiące serię zastrzyków z Cartrophenu, tam gdzie się da (nadgarstki) piękne ortezy z neoprenu własnej produkcji, ludzką glukozaminę z kolagenem (cena!), zimą sweterki, kubraki, poduszkę elektryczną, borowinę a w razie wielkiego bólu NLPZ. kaczki pływają w stawkach na Dolinie Służewieckiej w rejonie Potoku Służewieckiego. Potok jest ocementowany, stawki nie. To ulubione miejsce żab, trzciniaków i Muszki.

      Usuń
    2. Samotna matka kundla Ryśka17 lipca 2015 10:11

      Agato kochana. Od paru miesięcy szleje jakiś wirus psich górnych dróg oddechowych. Mój wet powiedział, że to jakaś "odludzka" zaraza. Chorował Rysiek i niestety poczęstowaliśmy również psy rodziców.
      Dwa młodsze egzemplarze wylizały się szybko, bo było bez powikłań (5 dni rutinoscorbiny, syropu wykrztuśnego i 10 dni immunodolu). Niestety u starutkiej amstaficy poszło w oskrzela i musiała do przedstawionego zestawu leków brać jeszcze antybiotyk.

      Usuń
    3. Muszka nie kaszle, Kretka też przestała, gorączki nie było. No i tobzeszłoroczne kasłanie było rok temu.

      Usuń
  2. całuję psie nosy, niech będą zdrowe te Twoje kruszynki ♥
    łączka piękna :-)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.