Jeszcze w czerwcu Kretka się rozkaszlała. W zeszłym roku miała takie trzy napady kaszlu i za pierwszym razem pomogło pół Thiocodinu, za drugim tak samo, a za trzecim pomógł weterynarz. Tym razem po nieprzespanej nocy - bo kaszlący pies z potężnymi rezonatorami i bez kompleksów to nocka z głowy - poszłyśmy do mądrej doktor Biel na SGGW. Bo kaszel u psa to nie jest niestety banalna dolegliwość. Oglądanie długiego gardła przez jeszcze dłuższy pysk niewiele wnosi, a weterynarze typu "steryd i antybiotyk przez pięć dni w zastrzykach" są w stanie naciągnąć na takie leczenie nie wiadomo czego, bez bliższej diagnozy prawie każdego właściciela zwierzęcia. Tym czasem u młodziaka taki kaszel jaki miała Kretka to prawie zawsze kaszel kenelowy - bardzo poważna choroba zakaźna. Albo zapalenie płuc. A u starego psa kaszel zwykle zwiastuje problemy z sercem. Jakąś niedomykalność zastawek. Doktor Biel nienawykła leczyć czegokolwiek bez diagnozy. Zatem natychmiast po osłuchaniu pacjentki zleciła RTG płuc. Zapalenia płuc Kretka nie ma, serce ma zdrowe i szczelne, jedynie jakieś ślady po przebytych przeziębieniach było widać (po jakich przeziębieniach pytam się siebie cichutko, może to te w zeszłym roku?) Za to stawy barkowe pozostawiają wiele do życzenia. Nic dziwnego, że rano ma przednie łapy sztywne jak stołowe nogi. W dzień się trochę poprawia, a wieczorem prosi, żeby ją wsadzić na fotel i unika ruchu. Na kaszel dostał piesek syrop wykrztuśny i Teofilinę. Pomogło. A jak chodzi o barki to pomaga to samo, co pomaga na nadgarstki, kręgosłup i resztę. Mam zreumatyzowaną babcię i tak trzeba o nią dbać. Na dodatek Muszka też zaczyna kuleć na przednie łapy. Ale póki co chodzimy całą trójką bardzo sprawnie.
Ulubione miejsce kąpielowe z bardzo błotnistym dnem. Po takiej kąpieli wszystkie osiem łap jest jednolicie czarne bez znaczeń.
kaczki i młode łyski.
Muszka znalazła coś bardzo ciekawego.
A tu typowa poza. Oznacza "no chodźmy już do domu, ja wszystkie moje sprawy pozałatwiałam". Muszka lubi nasz dom i lubi do niego wracać. Kiedy Kretka gania jeszcze z piłeczką Muszka idzie w stronę domu, siada i czeka. Czasem obok kosza na śmiecie, czasem na rogu uliczki. Jedno ucho ma trochę bardziej niż drugie, wyraz twarzy oczekujący i jest bardzo cierpliwa.
Od pewnego czasu niektóre fragmenty lokalnej przyrody są koszone tylko dwa razy w roku. Jest to celowy zabieg mający powiększyć liczbę gatunków roślin w okolicy Kopy Cwila i Doliny. Jak widać zabieg ten jest skuteczny. Już dawno nie widziałam tylu kolorowych kwiatów na jednym trawniku.





Obie suczki są urocze, trochę podobne do mojego poprzedniego pieska. Moja obecna sunia ma ok. 13 lat (jest ze schroniska), ma dużą niedomykalność zastawki dwudzielnej, powiększenie lewej komory serca i na dodatek raka płuc. Guz jest na szczęście po rozpadzie komórek, więc na razie się nie powiększa i nie uciska serca bardziej niż na początku. Piszę o tym dlatego, że pomimo tego kaszel nie pojawił się nigdy dotychczas , z czego się bardzo cieszymy, bo jeszcze tego by brakował…
OdpowiedzUsuńStawy też oczywiście również nam dokuczają – akurat obu nam A co dajesz suczce na stawy ?
Zaciekawiło mnie miejsce z kaczkami, czyżby kanał służewiecki z jakimś zakolem, a może „wielka” woda koło Kopy Cwila, o której nie wiem ?
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Beata, w czasach naszych studiów S :)
Na stawy stosujemy co cztery miesiące serię zastrzyków z Cartrophenu, tam gdzie się da (nadgarstki) piękne ortezy z neoprenu własnej produkcji, ludzką glukozaminę z kolagenem (cena!), zimą sweterki, kubraki, poduszkę elektryczną, borowinę a w razie wielkiego bólu NLPZ. kaczki pływają w stawkach na Dolinie Służewieckiej w rejonie Potoku Służewieckiego. Potok jest ocementowany, stawki nie. To ulubione miejsce żab, trzciniaków i Muszki.
UsuńAgato kochana. Od paru miesięcy szleje jakiś wirus psich górnych dróg oddechowych. Mój wet powiedział, że to jakaś "odludzka" zaraza. Chorował Rysiek i niestety poczęstowaliśmy również psy rodziców.
UsuńDwa młodsze egzemplarze wylizały się szybko, bo było bez powikłań (5 dni rutinoscorbiny, syropu wykrztuśnego i 10 dni immunodolu). Niestety u starutkiej amstaficy poszło w oskrzela i musiała do przedstawionego zestawu leków brać jeszcze antybiotyk.
Muszka nie kaszle, Kretka też przestała, gorączki nie było. No i tobzeszłoroczne kasłanie było rok temu.
Usuńcałuję psie nosy, niech będą zdrowe te Twoje kruszynki ♥
OdpowiedzUsuńłączka piękna :-)