wtorek, 16 sierpnia 2016

Świat oglądany nosem

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Jedni słuchają świata, inni go ogadają, a ja wącham. Zwykle nos mówi mi to co powinnam wiedzieć o ludziach, zwierzętach, jedzeniu, pogodzie, higienie itd.
Strasznie cierpiałam gdy przybyła do nas Muszka i śmierdziała jak jej zasikany i zasrany betonowy bunkier w schronie. Na ten smród niewiele pomogło kąpanie, Muszka wydawała okropny zapach przez mniej więcej miesiąc, aż ostatnia molekuła schronowego jedzenia nie opuściła jej ciałka. Poza że tak powiem całokształtem Muszce śmierdziało też z pyska. Zdjęłam z jej ząbeczków tyle twardego kamienia, że most można by wybudować, ale wiele to nie dało. Miała oddech rekina, od jej tchnienia muchy w locie mdlały. Jakoś nauczyliśmy się nie gadać z nią twarzą w twarz, zwłaszcza że nie nalegała. Nieśmiały pies nie lubi patrzenia w oczy, wydaje mu się że chcemy go zjeść i na niego polujemy. Poza tym twarz Muszki jest na wysokości moich łydek, a w łóżku pies lubi być  w nogach. Niemniej jednak z pyska śmierdziało. Przy okazji kretkowych przygód dentystycznych spytałam  czy jest na taki smród jakiś sposób. Pani doktor uprzejmie spytała, czy to zapach fekalny. No medycy to mają uprzejme, łacińskie określenia. Domowy pan profesor mówi, że jej śmierdzi z paszczy jak z dupy.
Pani doktor zaleciła nam to:
Jest to żel w anielsko błękitnym kolorze i do tego żelu wsypuje się białe kryształki z dołączonej tubki. Dwa razy dziennie bierze się kropelkę tego żelu na palec i smaruje psie dziąsła, aby wytłuc tym pokolenia beztlenowców kryjących się między zębiskami i w kieszonkach. Psy się przed tym szczególnie nie bronią, tylko zdegustowane mlaskają. Po kilku dniach psi oddech robi się bezwonny. Żel z wiekiem zmienia kolor, póki jest błękitny i zielony można go używać, gdy zbrązowieje trzeba go wyrzucić. Nadaje się dla psów i kotów, ale oczywiście wypróbowałam go na sobie. Ma prosty skład ale moje zęby rano nie były omszałe. Nie dałam rady zużyć na dwa psy jednej większej butelki. i 3/4 opakowania wyrzuciłam bo zbrązowiało. Polecam zatem mniejsze (tańsze!) opakowanie. 
Było to już dwa miesiące temu, a muszy oddech wciąż jest bezwonny i teraz buziak w nos nie jest traumą. Jeżeli psia paszcza jest w kiepskim stanie i planuje się jakieś zabiegi stomatologiczne, to dobrze jest tym przygotować zwierza do zabiegu, zmniejsza się niebezpieczeństwo zakażenia i nie trzeba antybiotyków stosować. Po zabiegach też wskazany. I jak widać działa dłużej a nie tylko przy ciągłym stosowaniu.
A jak chodzi o własne zapachy to zaczynam z wielką radością odkrywać pachnidła Arabii dostępne na iperfumach w nader miłych cenach. Spenetrowałam nosem i Sephory i Douglasy i wszelkie wyprzedaże w PolPharma i Rossmanie. Nudne jest jak wszyscy pachną tym samym. W związku z tym penetruję nowe możliwości. Bardzo przyjazne ceny są wielką zaletą tych preparatów. Jeżeli na polskiej stronie nie ma opisanego zapachu to na stronie producenta da się te braki w wiedzy uzupełnić. 
Prawda, że opis zapachu słowem jest zawsze niedoskonały. Ale ci, co świat odbierają nosem wiedzą czego nie tolerują, a co lubią. Poza tym są dostępne małe próbki wielu zapachów. jak na razie wszystkie cztery strzały okazały się bardzo trafione. I mam modny i jeszcze nie nadużywany w Europie oudh  w kilku wydaniach za bardziej niż rozsądne pieniądze. A jaki śliczne są flakony!

3 komentarze:

  1. Kotu Finkowi z paszczy smierdzialo bardziej niz z dupy, poniewaz z paszczy smierdzialo mu zawsze, a z dupy tylko, gdy sobie pierdnal. Ze kot czesto wypuszcza tajniaki, to juz inna sprawa. Czyszczenie zebów pod narkoza przy okazji usuniecia jednego dalo poprawe na jakies 2 tygodnie. Czyszczenie domowe nie wchodzilo w gre, bo nie chcialam miec rozerwanej twarzy i dziur w brzuchu. W pracy ostatnio czesto napatrze sie na rany zadane przez kota, to jest nieciekawe i wymaga hospitalizacji i dozylnego podawania antybiotyku.
    Mirka z paszczy nie zajezdza, ale ma nad nosem jedno niemile pachnace miejsce. od zawsze, do zawsze chyba. Zalatuje zgnilizno- rozkladem. Czuje sie jedynie, gdy wlozy sie w to nos, wiec nie udrecza nas ten fakt. Taka ciekawostka.
    Perfumy- w formie wody toaletowej- od lat X Limited von Etienne Aigner. Tak sie przypadkowo spotkalismy i pasujemy do siebie, co tez i blizni potwierdzaja.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaki śliczny tytuł tego posta! Pozdrawiam.Asia.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też poznaję świat nosem, i jeśli coś/ktoś nie pachnie pasująco, to jest niedobrze :( a czasem bardzo niedobrze.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.