sobota, 19 listopada 2016

Nowe oblicze dwupsa

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Muszka jest świetnym składnikiem dwupsa, ale jako mój jedyny pies się nie sprawdza. Jest ponura, niekontaktowa, nie umie się bawić ani śmiać. Równie dobrze mogła bym mieć wypchanego pieska na kółeczkach. Kretka złamała nam serce umierając. Oboje mamy różne psychofizyczne dolegliwości i mądrze było zadbać, aby te dolegliwości zanadto się nie rozhulały. Zadzwoniłam zatem do hodowli terierów i w środę przywieźliśmy z krainy pszenicy i buraków cukrowych Franię Misiołek. Misiołkiem nazwał ją pewien profesor widząc to pierwsze zdjęcie. Grzech nie skorzystać z takiego imienia. Krystyna Sienkiewicz mogła mieć Janulkę Fizdejko, ja będę miała Franię Misiołek.




W rodzinnym domy Frani trwa cekolowy remont, więc po przyjeździe do nas Frania trafiła do wanny, nasiusiała na dywan, znalazła gumową świnię i przebiegła się po meblach. Spała już z nami. Pan Mąż jest zachwycony Franią, choć wolał mieć górnolotną Freję, ale to jednak mój pies, ze mną będzie cały czas i już wie, że jest Franią.
W dzianinach też się dzieje, powstały trzy pary mitenek:




Oraz sukienka z tęczowej artystycznej Aade Long 8/2. Na całą kieckę zrobioną wzorem Still Light Tunic w rozmiarze XS wyszły dwa motki pięknej tęczy i kawalątek trzeciego, ale tylko dlatego że uparłam się przy konsekwentnej sekwencji kolorów na rękawach, bez tego zostało by jeszcze z drugiego motka całkiem sporo. Jeden taki kłąb starcza zupełnie na korpus zwykłego swetra bez rękawów. Kieszenie są może zbyt nisko, ale długość mi odpowiada bo w tyłek ciepło i do rajstop też się to da nosić. Wełna 8/2 jest znacznie grubsza niż skarpecianka i dropsowa alpaka dla której wzór napisano, stąd ten śmieszny jak dla mnie rozmiar i odstępstwa od oryginalnej długości. 



 Zrobiona przed laty chusta z tej samej wełny w pojedynczej grubości nadaje się jak najbardziej jako uzupełnienie.



Frania pozuje ze mną.  Na zdjęciach widać mój zabity i pogryziony kapeć. Idziemy zaraz po skórzaną kość do żucia.
Możemy mieć niezłą niespodziankę jak znajdziemy miejsce gdzie Frania sika i robi kupę, trzy razy zrobiła na dywan i ją zbeształam to teraz się chowa. Pewnie robi gdzieś w kącie, bo na dworze jej na tym nie przyłapałam.

15 komentarzy:

  1. Fajna Frania :-D
    ale tęczowy udzierg! uuuuuuu! pożądam! namiętnie! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale naprawde fajny z niej Misiolek! Teraz dopiero widze ja w porównaniu do Ciebie, to calkiem przyzwoity rozmiarem pies. Tez jestem ciekawa tajemniczego miejsca Franciszki ;) Z Miroslawa mialam po paru tygodniach jej mieszkania raz niespodzianke w piwnicy na mate. Akurat nadala sie na szybki sik. Za kazdym razem przechodzac obok z Mirka, powtarzalam jak mantre i pokazywalam palcem: tutaj- sikac- nie- wolno. W koncu Mirka spojrzala na mnie znuzonym wzrokiem, kobieto wyluzuj, tutaj w ogóle nikt nie sika. Zycze Ci powodzenia w dlaszym ksztalceniu, w koncu Frania zalapie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna ta teczowa tuniko-sukienka. Fantastyczne kolory.
    A Frania urocza. Super psinka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Energetyczna Gackowa- tak jak lubię :) piękna!!!; a poza tym piesek śmieszny,pewnie rozrabiaka :) a i jeszcze dodam,że trzecia para mitenek,to zupełnie mnie zachwyciła, nie mówiąc,że dłonie również piękne. Pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To córciowe mitenki i córciowe rączki. Kupiło sobie dziecko palto z rękawami 3/4 i było: mamo, pomóż.

      Usuń
  5. Witaj Franiu w blogowym świecie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Frania przesłodka - te oczęta rozrabiary!!!
    tęczowe wdzianko ma fantastyczne kieszenie
    (i zagadka dłoni wyjaśniona, ha!) i nagapić
    się nie mogę - jak Ci teraz kolorowo i cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. O, jaka fajna Frania, i ile zamieszania w Waszym domu od razu wprowadziła, ale takiego pozytywnego. Tęczowa sukienka cudowna, bardzo w moim stylu, i na pogodę jak dzisiaj idealna. Muszę się nauczyć robić mitenki, bo zazdroszczę coraz bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kraina pszenicy i buraków cukrowych?? prawie jak u mnie ;D

    poszczęściło się Misiołkowi :)

    ściskam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo blisko było ;-), buraki w stertach leżały przy drodze, pszenicy o tej porze nie widać.

      Usuń
  9. Frania Misiołek przepiękna! Ale powiedz, że z tym rozmiarem XS to żartowałaś, bo się zasugeruję;-) I schudnę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może S, ale nie żartuję, moja wełna jest grubsza niż oryginalna i stąd przesunięcie w rozmiarze. Zrobiłam M jak mi z próbki wynikło, po przymiarkę sprułam do S.

      Usuń
  10. Mądra decyzja, by nie dać się skopać cierpieniu , po odejściu Kretki. Frana jak widać, absorbuje Waszą uwagę , więc zadanie spełnia na 6. Agata, ja już różne Twoje fantastyczne prace, podziwiałam. Jednak tą suknią ? normalnie mnie powaliłaś. Piękna, a Ty bosko w niej wyglądasz .

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakim cudem w kółko otwierał mi się poprzedni wpis? No nie wiem. Czytałam i dumałam. Traktuję to osobiście, bo się mierzę. Nie wiem, czy będę tak mądra, obiecuję sobie, że tak, ale nie wiem.
    Frania Misiołek nazywa się cudnie i ma śliczne spojrzenie. Wiem, że jest grzeczne, ale wygląda na rozrabiarę, wygląda i już.
    Kiedy mój Kropek przyjechał do nas, uznałam, że to wesoły pies i nie przeżywa zmiany domu, dopiero po kilku dniach zrozumiałam, że był smutny. Radosny rozniósł dom na kawałki i trudno go było opanować. Ale to był smarkacz.
    Może jednak Franciszka dyskretnie załatwia swoje potrzeby gdzieś w ogrodzie na uboczu, przecież byś poczuła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frania siusia na dworze. Kupę też robi na zenątrz. Jest młoda, śmieszna i jak to młodziak czasem porozrabia. Wszystko do ogarnięcia. Co do poprzedniego wpisu... Nikt lepiej niż właściciel nie wie kiedy pora za tęczowy most. Jak chorobę da się leczyć, jak nie boli to trzeba leczyć i cieszyć się własnym towarzystwem. Ale jak boli tak, że ciśnienie spada do pięt, z bólu się już nie siusia, nie je i ledwo oddycha to można przyjacielowi wyświadczyć grzeczność a własną rozpaczą zająć się w drugiej kolejności. To był nasz drugi raz i byliśmy o jedno doświadczenie mądrzejsi. Muszka trochę pomogła. I wiedziałam co będzie po Kretce. Jakby dla nas w hodowli czekała Frania.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.