Frania jest pieskiem nieustraszonym: bez problemu sama z własnej woli wchodzi do łazienki i asystuje mi w ablucjach. Wszystkie inne psy okolice Strasznej I Upokarzającej Wanny wolały omijać.
Wzięcie z dobrej hodowli roczniaka, który miał być przeznaczony do rozrodu ale z jakichś ta powodów odpadł ma dobre strony, piesek umie chodzić na smyczy! Po jedenastu latach z niewyuczalną Kretką jest to ulga niesłychana. Przez kilka pierwszych dni siusiała w domu, ale gdy tylko zaczęła swobodniej węszyć na spacerach - znak że trochę już jest wyluzowana - przestała brudzić na dywanie. I bardzo dobrze. Udowodniła ze zawory ma mocne, ja jej też udowodniłam, że ogródek dostępny jest zawsze. Tyle że w śnieg lub deszcz idzie tam sama, beze mnie. Tylko z Muszką.
Frania nie ufa obcym psom i obcym ludziom, nie daje się tak od razu pogłaskać. Zaskoczyło mnie to bardzo, bo w hodowli powitała mnie bardzo serdecznie, dała buziaka w nos i w okulary i jak najbardziej dała się pogłaskać bez protestu.
Szybka jest wściekle, sprawna jak kot i bezszelestna. Trochę mnie to zaskakuje. Siedzę na przykład przy stole i czytam. Podnoszę wzrok i na przeciwległym krześle cichutko siedzi Frania. I się na mnie patrzy. Zaskoczyło mnie również że nowe imię pojęła po jednym dniu.
Ładna jest, nie można zaprzeczyć. Ale jak się nie nauczę trymowania to straci tę urodę i zrobi się jak snopek albo podłużny pomponik. Tak zaniedbanego cairn teriera z tej samej hodowli spotkałyśmy u veta. Jego właścicielka nie wpadła na pomysł nauczenia psa czegokolwiek ani pielęgnowania sierści. Miała tylko pretensję do hodowcy, że pies nie zachowuje się jak w opisie rasy.
Myślała, że to się samo robi. Jak oprogramowanie u Furby'ego.













Pierwsze koty za ploty, Frania sie rozruszala, Muszcze muchy w nosie przeszly. Ona faktycznie ciezki czas przeszla, dokladnie jak piszesz, nieobliczalni ludzie, i naraz taka zmiana :( Ciekawe, kiedy Frania zostanie przewodniczaca dwupsowego stada ;) Mój ojciec tez sie zdziwil, ze Frania bez smyczy juz biega, i taka posluszna. Dalej tak :))
OdpowiedzUsuńBez smyczy to albo za płotem SGGW gdzie maja 10 hektarów trawnika, albo na Dolinie albo w parku, między ludźmi i samochodami smycz konieczna.
UsuńTa sceptyczna mina Muszki na przedostatnim zdjeciu ;D
OdpowiedzUsuńOj tak, ona umie robić miny.
Usuńwhat a cute dog :)
OdpowiedzUsuńPrześliczna! I szczęściara, trafiła do takiego dobrego domu.Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńBardzo przyjemnie się czyta... miło spędziłam czas. Psiara i rękodzielniczka, piękne połączenie. Witam w klubie. Zal mi Twojego pieska, też niedawno pożegnałam przyjaciela... Pozostał mi jeszcze jeden. Smutne, ale pamiętamy o nich
OdpowiedzUsuńZapraszam Ciebie do siebie, mamy podobne zainteresowania http://domklary.com/
Frani domostwo się fajne trafiło,
OdpowiedzUsuńbo nie tylko pieszczochy-karmiciele
ale i swojskie, czworonożne amigo :)
Ach, jaka piękna Frania!
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie czyta się Twoje opisy psich spraw :)