niedziela, 13 listopada 2016

Żegnaj maleńka

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Byłaś taka malutka i przerażona, a my smutni i spłakani po śmierci Pestusi. Trochę trwało nim się nawzajem pokochaliśmy.



Szybko stałaś się kochanym, miłym, kontaktowym psem.




 Gadałaś z nami całkiem zrozumiale.


Spałaś na nas albo obok nas.
 Kaleczyłaś łapki w fosie.
Dotrzymywałaś towarzystwa Alicji


Mnie pilnowałaś jak oka w głowie.
Wolno ci było spać w łóżku.
Strasznie się bałaś burzy, huku i rac.
Miałaś przyjaciółkę od serca i od spacerów.
 Byłaś workiem z chorobami. Leczyliśmy cię.
 Byłaś śliczna.

Nie dałaś nam poleżeć na plaży, trzeba było wciąż uganiać się z piłeczkami. 



Wychowałaś Zazulkę, pilnie pracowałaś u Sw. Mikołaja rozdając chorym dzieciom misie na gwiazdkę. Byłaś cierpliwa, dobra, zrównoważona i dzielna.

Żołądek miałaś bez dna.

Poczekaj na nas za tęczowym mostem. Żegnaj.


25 komentarzy:

  1. Jedno oko płacze, drugie się śmieje przy czytaniu... Ta wspaniałą rola Kretki jako renifer, to niezapomniany obrazek. Odpoczywaj po paskudnych, bolesnych choróbskach, wspaniała piesko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj smutno... Ale też renifera pamiętam i się uśmiecham. Kochany pies...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam Cię Kretusiu na fotce i w mojej satynowej pościeli i zawsze będziesz w mym serduchu, łzy leją się cicho. Nie zapomnę. I na święta znów będziesz ze swą panią na rysunku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, ale wpis....jakbym się z nią zapoznała i szybko straciła.......chlip, chlip....

    OdpowiedzUsuń
  5. smutno , współczuję bardzo

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak przykro. Wiem co przeżywasz, bardzo współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niech biega szczęśliwie za tęczowym mostem.:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj jak ja Ciebie rozumiem...:( Tym bardziej mi przykro:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Agata, to co napiszę, nie umniejszy Twojego bólu, z tego zdaję sobie sprawę. Jednakże pomyśl w ten sposób, że podarowałaś Kretce najwspanialsze życie jakie może wieść pies, u boku swojej pani i pana. Kretka była szczęśliwa, zadbana, odkarmiona, spała sobie w łóżeczku i biegała za piłeczką na dłuuugich spacerach. Każdy kiedyś musi odejść z tego łez padołu. Ja wiem, jak boli odejście psa, każdego ze swoich opłakałam, do dzisiaj jak widzę boksery na spacerach, w moim sercu następuje lekkie ukłucie żalu , ale i uśmiech na twarzy. Moje dwa biegają pewnie za Tęczowym Mostem. I teraz do tych psiaków dołączyła Kretusia, szczęśliwa, bo wolna od cierpienia. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytuje bloga stale i wpisy odnosnie psow byly szczegolnie wspaniale. Zwierzeta staja sie czlonkami rodziny i tak je zegnamy. Wspolczuje Wam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam ten ból.Kochane,niezapomniane psinki.Teraz mamy"nowego" pieska,który nas sobie upatrzył przy pracach na działce (piesek bezdomny był taki "działkowy")i też mu wolno spać w pościeli,niech się pogrzeje ,bo nigdy nie znał takiego ciepełka.Też się martwię,bo już jest "wiekowy".Ale ile radości wniósł do naszego domu ze sobą,to aż nie do wiary.Mimo,że się zarzekałam,że już żadnego psa więcej po naszym poprzednim piesku nie wezmę.Szkoda,że takie krótkie jest ich życie.Znałam taką legendę o tym,dlaczego pies tak krótko żyje i dla człowieka jest przyjacielem.Ale to innym razem napiszę.Marta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przykro mi.
    Wiem, jak to boli, niedawno minął rok od odejścia mojej psiny...

    Przytulam.
    Niech Twoje cierpienie dopali się do cna...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej! Bardzo Wam współczuję...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo Wam współczuję, Kretusia biega teraz wolna od bólu za tęczowym mostem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Współprzeżywam, bo pożegnałam rok temu moje dwa koty - w dość krótkim odstępie czasu, Wszystko było im wolno - jak Twojej Kretce: spać z nami, spacerować po blatach i stołach - ku zgorszeniu rodziny, przyjaciół i znajomych, kontrolować wszelkie zakupy, uczestniczyć w imprezach. My je uczłowieczyliśmy i kochaliśmy tak jak naszego syna - a może nawet bardziej, bo nie pyskowały. Mamy dwa kolejne koty, bo nie wyobrażałabym sobie życia bez tych cudnych - taktownych jednak - zwierząt. Już wiem, że masz nową dziewczynę do kochania - piękną Franię. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dopiero teraz przeczytałam. Nie dałam rady utrzymać oczu na wodzy i kapią...

    Bardzo współczuję. Jak już napisała osoba przede mną: piękne życie miała psinka z Wami i to najważniejsze. Bo przecież wszyscy przemijamy, ale nie wszyscy mamy szczęście żyć szczęśliwie... .

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.