Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Dostałam w prezencie przepiękną książkę, z której nacieszyć się nie mogę. Wszystko w niej mi się podoba: i treść i obrazki i hojność wzorów (ponad sześćdziesiąt!) i papier i zapach. No cud miód. Ofiarodawczyni jestem wdzięczna niesłychanie, bo oprócz rzetelnie opisanych skarpet do zrobienia jest tu masa technicznych rad i sposobów, których się byle gdzie nie znajdzie. Ot choćby jak nabrać oczka na drut tworząc jednocześnie estoński warkoczyk w dwóch kolorach. Nigdzie tego nie widziałam.
Jeszcze w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku, czyli nie tak znów dawno większość skarpetek powstawała na pięciu lub czterech drutach skarpetkowych, od góry do dołu jak tradycja kazała, od ściągacza do palców. A dziś wygląda to zupełnie inaczej. Czy metodą Magic Loop, czy na dwóch drutach z żyłką, czy tradycyjnie na pięciu drutach do skarpet, czy od góry czy od dołu, czy też zaczęte gdzieś pośrodku, czy z elementów, czy enterlackiem, skarpetki da się robić na bardzo wiele różnych sposobów. Twórcze kobiety mając do dyspozycji coraz ciekawsze i piękniejsze wełny z prozy życia wyczarowują poezję uroczą z nietuzinkowymi sposobami wykonania.
Noszę to dzieło za sobę po mieszkaniu bardzo zadowolona i wciąż je kartkuję, już pierwszy projekt okazał się inspirujący. Bo kto powiedział że skarpetki w jednej parze mają być jednakowe? Muszą mieć ze sobą coś wspólnego, choćby jakość włóczki ale żeby kolor i wzór też? Niekoniecznie. Te przykładowe są jedna różowa, druga zielona. Z dość grubej ręcznie farbowanej wełny. Moje będą jedna różowa, druga zielona z ręcznie farbowanej alpaki z jedwabiem z lumpeksu!
Ofiarodawczyni bardzo, bardzo dziękuję i cieszę się bardzo bardzo bardzo. I z reszty przesyłki też się cieszymy,bronimy czekoladek i ciasteczek przed zakusami rodzinnego łakomczucha, ale ta książka to posłuży bardzo długo.
pokazuj i końcowe efekty obcowania z książką
OdpowiedzUsuńale i środek samej książki - lubię oglądać
książki o rękodziełach - choć w życiu nawet
pół skarpetki nie zrobiłam...
ja absolutnie platonicznie od lat oglądam sobie
co jakiś czas książkę o hafcie wstążeczkowym,
nabyła ją tylko do oglądania - ma tyle w sobie
cudowności, jeszcze mi się gapienie nie znudziło :)
Już nie mogę się doczekać na pierwsze udziergi! :-D łaaaaaaał! fantastyczny prezent! ♥
OdpowiedzUsuńprezent fantastyczny zazdraszczam :-) czekam na udziergi z projektów tam zawartych
OdpowiedzUsuńJuz na widok okladki zakrecilo mi sie w glowie 8)
OdpowiedzUsuńJa potrzebuje jeszcze prostych form, nieskomplikowanych wzorów, czegos, przy czym nie musze myslec. Inaczej niz w pracy ;)
Trzymam kciuki za pierwsze szalone skarpety z tej ksiazki! :D
Okładka wygląda super. I juz mi w głowie kołatała myśl, że pójde do księgarni i kupię, ale przyjrzałam się uważnie i mój zapał znacznie ostygł. Nie znam angielskiego, a wygląda, że to książka anglojęzyczna. No i po radości. Czekam jednak na Twoje udziergi, zawsze czekam i oglądam z ciekawością i podziwem. Lubię tez Twoje wpisy. Dla mnie to takie lekarstwo na chandrę. Pozdrawiam serdecznie i nowo-rocznie. Joana
OdpowiedzUsuńI anglojęzyczna i w naszych księgarniach nieobecna. Trzeba sprowadzać albo można dostać w prezencie.
UsuńNie mam Twoich zdolności to i tak nic by z czytania i opisu nie wyszło. Pozdrowienia. Joana
OdpowiedzUsuńGackowa wdzięcznie pamiętając o prezentach od ciebie, cieszę się, że dobro w przyrodzie krąży i że do ciebie też trafiają udane prezenty :)))
OdpowiedzUsuń