sobota, 9 czerwca 2018

Remonent

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

W słusznie minionych czasach nader często na zasmarowanej wapnem wystawowej szybie sklepu widniał wykonany palcem napis REMONT.  Równie często czytaliśmy nabazgrane na kartce w kratkę oświadczenie REMANENT. Dla klientów nie miało to znaczenia co się działo; po REMONCIE sklep był zazwyczaj tak samo brzydki jak przed nim, a po REMANENCIE towaru nie było więcej, był tylko spisany. Wywieszka oznaczała że jest zamknięte i nieczynne, a zasmarowane wapnem okna nie dawały podejrzeć co się w środku dzieje. Kiedyś zobaczyłam osobliwe połączenie obu wiadomości, gdzieś wykonywano REMONENT.
I takiż remonent odbędzie się niebawem u mnie w kuchni. Część remanentowa właśnie trwa: opróżniam po kolei szafki i szuflady i znaczna część dóbr ląduje w śmieciach.Nie potrzebuję ubijaczki do piany z wczesnych lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, aczkolwiek z wyrzuceniem noża, który dziadek przywiózł z obozu jenieckiego mam problem. Część remontowa nastąpi za chwilę. Kuchnia wtedy nie będzie wydawała przez jakiś czas.
My jako my, Tomek i ja zawsze mieszkaliśmy bez jakoś szczególnie urzadzonej kuchni. Owszem zawsze była gazowa kuchnia z piekarnikiem, zlewozmywak i szafki, ale żeby kafelki, gresy, pasujące do siebie szafki a to wszystko pasujące do nas, to się nie złożyło. Toteż kupiwszy ursynowskie mieszkanie strasznie się ucieszyliśmy, że tu kuchnia jest wyposażona, zrobiona i cała. Nawet się z moimi kobaltowymi skorupami pogodziła. Trochę ciemna, owszem, ale godna i nadobna. Modna w czasie kiedy to my ją powinniśmy montować, ale nie mieliśmy gdzie. Ukazuje w całej pełni gust poprzedniego właściciela usiłującego w mieszkaniu spółdzielczym dostępnymi środkami osiągnąć wygląd Luwru i pałacu w Windsorze na raz.



Po dziesięciu latach użytkowania mam jej dosyć. Drewniana mozaika na podłodze straciła byle jaki, akrylowy, wodny lakier mimo przykrywania jej dywanikami. Drewniane kawałeczki są nierówne, gdzieniegdzie odpadają i się o nie potykam. Alicja, która coś pociąga nogami tym bardziej. Nie przyzwyczaiłam się do glazury w grzybki i cebulki z czerwoną fugą. Dwa krany przy zlewie i jeszcze dwie dodatkowe wylewki dalej mi się nie podobają. Drzwi ponad dwudziestoletniej zmywarki spadają na nogi. Kuchnia firmy Amica w pierwszym czyszczeniu szyby piekarnika straciła plastikowy dynks trzymający tę szybę na miejscu, plastikowa szuflada jest krzywa i nie da się równo zamknąć, strażaki od palników chyba się zestarzały i czasem nie dopuszczają do gotowania w ogóle. Zawiasy szafek po kolei oddają ducha Panu i nic się nie domyka. Misia ogłosiła konieczność wyremontowania tego pomieszczenia. Pisnęłam że hm, czy to konieczne. Ona na to, że leczenie połamanych nóg będzie jeszcze mniej przyjemne a problemu nie załatwi.
Od dwóch tygodni jeździmy po sklepach i outletach AGD. Mamy już piekarnik do zabudowy, mikrofalówkę słusznych rozmiarów też do zabudowy i takąż zmywarkę. Oraz płytę gazową na blat, wyciąg pod szafkę, wesołe, kolorowe kafelki w patchwork bez grzybków i cebulek, gres o podwyższonej antypoślizgowości.



 W salonie rozpiera się zmywarka i piec, 



W sypialni panoszy się reszta sprzętu, gres i kafle siedzą w schowku 
pod tarasem. Zestarzeliśmy się od ostatnich kafli kładzionych w 2001 w łazience na Starym Mieście. Nie mogliśmy we dwoje podnieść jednej paczki gresu.
No bo proszę państwa ten remont najwyraźniej nosi cechy szykowania się na starość. Likwidujemy miejsca prawdopodobnych wypadków. Szafki wybrałam z szufladami na dole (żadnego nurkowania w głąb pólek) i niższe na górę (żadnego wspinania się po krzesłach po słoik czy miseczkę). Ma to wszystko cechy Wielkich przygotowań.
A co do Pikusia to osiągnęłam bardzo niebezpieczny etap kogoś, kto ma prawo jazdy, ma prawo wyjechać na drogę publiczną, umie uruchomić i zatankować samochód i nawet jedzie prosto i mieści się w zakrętach, ale wciąż dębieje gdy trzeba zmienić pas w ruchu, puścić autobus startujący z przystanku czy zauważyć w nocy czarny samochód, którego właściciel nie włączył świateł"bo ma do jazdy dziennej", studenta na nieoświetlonej elektrycznej hulajnodze, czy zdecydować kto tu pierwszy jedzie. Hamulec z gazem mi się już rzadko myli (!) ale ostatnio pokręciły mi się dwa obrazki. Zdecydowałam, że facet co na mnie trąbi jest we wstecznym lusterku,a był przede mną. Pocałunek kosztował mnie 120 zł za migacz zintegrowany z lampą. Uffff.
Kto się uczy ten skuczy. Amerykańskie prawo nakazujące jeździć przez rok w towarzystwie rodzica i zdawanie prawka dopiero po takim stażu nie jest głupie. Ja na rzie jestem bezradnym kaczątkiem po kursie. W zięciu, Tomku, instruktorze Cezarym cała nadzieja. Ale na starość przyszykować się trzeba.

7 komentarzy:

  1. Nu, nie zazdraszczam! Remonent w zamieszkiwanym mieszkaniu to jedna z gorszych katastrof mieszkaniowych. Ale to dobra okazja, żeby się pozbyć rzeczy zbędnych i zaplanować przestrzeń tak, jak rzeczywiście będzie wygodnie. W końcu trochę życia się w tej kuchni spędza ;-)
    Trzymam kciuki! :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Remont- ani się obejrzysz, a będzie za Wami. Pomyśl, jakie cudne chwile czekają Cię w nowej pięknej kuchni. Trzymam kciuki:)
    A co do jazdy autem, to trzymaj się zasady, żeby zawsze zachować bezpieczną odległość od tego auta z przodu. Wierzę, że prowadzisz wspaniale, a malutkie stłuczki zdarzają się każdemu, nie należy się tym przejmować:)
    Pozdrawiam i czekam na relacje z Remonentu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniało mi się opowiadanie mojego stryjka o takim remanencie.Otóż było to w latach powojennych,kiedy ludzie z wiosek zajmowali stanowiska tzw.umysłowe.Jedna z takich urzędniczek zawołała "Dawajta licydła bendzie RAMAMANT".Mało kto mógł wymówić to słowo.Teraz też zauważyłam,że są wyrazy,które pewnym osobom sprawiają trudność w wymówieniu,szczególnie,gdzie jest dużo spółgłosek.
    Radziłabym nie wyrzucać np.tego noża.Alicja Majewska śpiewała,żeby nie wyrzucać dawnych wzruszeń i tak się tego trzymajmy.Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
  4. Omatkojedyno, no nic, przezyjecie, i bedziecie mieli fajnie i wygodnie, jak tylko jeszcz epo wszystkim posprzatacie ;) trzymam kciuki i kibicuje! O, te stare meble nie byly jakies straszne, ale w tych rowkach i ozdobach chyba niezle sie zbieralo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zbiera się, zbiera. I zawiasy im padły i folia melaminowa gdzieniegdzie odłazi od drzwi. Niestety, są te meble ze sobą tak zespawane, ze jak się je ruszy do zmiany podłogi i kafli, to za nic się ich równo nie ustawi. Podłoże budynku wciąz pracuje (glina raz sucha raz mokra), więc pion i poziom jest hm, zmienny w czasie.

      Usuń
  5. Dawno mnie tutaj nie było, a tu dzieje się, że hej . Remont i wymiana sprzętów nie należy do najmilszych spraw, ale za to po nim ? będzie pieknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast ciemnej nory będzie jasno i wesoło. I nic nie będzie udawało czego innego. Z tej kuchni wychodzi się wprost do ogródka. Nie mogę się doczekać kafli na podłodze łatwych do zamiatania i umycia.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.