sobota, 11 sierpnia 2018

Lato z drutami

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy


Tak wyglądała Frania bezpośrednio po operacji. Kupka nieszczęścia i rozpacz czarna. Dobrze, że miałam sporo Tramalu w lodówce. Tramal nieco koił ból i rozpacz.


A tak wyglądał jej pośladek. Klosz z głowy został szybko zdjęty, bo Franię szwy nic a nic nie obchodziły, a z kloszem nie mogła się poruszać.


Teraz uczymy się chodzić na czterech nogach. Nauka wciąż trwa, choć w bieżni już nie ma problemu.


 A tu Frania w polu magnetycznym. Pole magnetyczne jest fajne.



Wieczorne pieszczoszki, masowanie brzuszków, czesanie futerka i buziaki.



A to Frania i jej kochana kość, skarb nadzwyczajny godzien schowania pod poduszką Pana. Fryzura Frani jest moim dziełem.



Te skarpetki już dawno poszły do ludzi, umieszczam je tu aby o nich nie zapomnieć. Z kronikarskiego obowiązku.


 Te to parka dla mnie z pięknej tęczowej wełny. Niby miała to być parka, ale coś rozmiary nie pasują. Tyle, że sprawdziłam że nie lubię entrelaca.
  

Chusta z wełny estońskiej ( Luna 430 od Liloppi) dla koleżanki na imieniny. Wełny było dużo, więc choć to zwykły ścieg francuski, chusta zabrała mi pół czerwca i pół lipca. I z całą pewnością dokumentnie owinie koleżankę. Po upraniu kolory zaspiewały i pokazały, że to nie żadne spadające gwiazdy, a piękny zachód słońca nad morzem.



Kupionego w Biferno Sugara przerobiłam na bluzkę Summer. Robione to jest od góry w kółko z masą rzędów skróconych. Krój dość niecodzienny, ale do zaakceptowania. I włóczka na upały doskonała.  




Skarpetki dla Tomka. Pan Mąż lubi wzór Argyle, więc natknąwszy się na tę kratkę w słowniku ściegów szybko ją wykorzystałam.  Dodatkowo mnie cieszy, że nie będę się już natykała na ten kłębek w mojej szufladzie z wełenkami na skarpetki. Ten kolor cenię jedynie w homeopatycznych ilościach w akwareli. W mojej odzieży nie występuje.




Z 2 nitek malabrigo lace w kolorze Bobble Blue powstał komin. Wzór to darmowy Wolkig. Mam świadomość, że malabrigo się nieco sfilcuje, ale i wtedy będzie mięciusieńkie jak angorka.



Robótka aktualna to Victoria od Woodhouse Knits. W końcu opracowałam sobie system podążania za ażurem. Po zrobieniu elementu przy własciwym numerze rządka powstaje kropka. Dwie kropki to dwa rękawy ozdobione danym rządkiem. Sprawdza się. Kółeczka oznaczają rzędy z dodawaniem oczek. Bo to rzecz jasna raglan od góry robiony. Wełna to Mirella z Włóczek Warmii. Robi się z niej świetnie, kolory nie tworzą jeziorek i plam.



A to ostatnie, ostatniusie skarpetki dla Tomka. Jemu nigdy dość. Doskonale pamięta, że w Biferno kupił sobie pięć motków wełny na skarpetki, zrobiłam z tego dwie pary dopiero, więc będzie mnie dusił, aż wszystkie pięć par zachomikuje w swojej komodzie. Ta włóczka żadnego wzorka nie wymagała.


I tak mi mija lato: zakupy, gotowanie, namawianie niejadków do jedzenia, czasem krótki wyjazd biednym, poobijanym Pikusiem i miliony oczek na ogół prawych. O bardziej wyrafinowanych zajęciach póki co nie ma mowy. Owszem, coś tam czytam w przelocie, ale wielki stos książek do przeczytania ruszę chyba jak się szpital w domu zamknie. 

4 komentarze:

  1. Z przyjemnością, zainteresowaniem i nie małym podziwem, przeczytałam i oglądnełam wszystko. Zdrówka dla Frani przede wszystkim no i niech wraca do pełnej sprawności. Skarpety, chusta, komin i Twoja bluzka, wszystko jest, najwyższych "lotów". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bylas niezwykle pracowita na drutach, nie zapominajmy o remoncie kuchni w miedzyczasie!
    A jakie plany na dalsze wykacje? Dzierganie czy raczej czytanie?
    Ja koncze mój Wolkig. Ile cm dlugosci ma Twój? Ja wykorzystam po prostu cale malabrigo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na drutach owszem, byłam pracowita, ale intelekt leży odłogiem, papier do malowania żółknie, nic mądrego nie robię, nawet nie słucham bo przeszkadza zdrowiejącym. I nie bardzo mam się gdzie z majdanem podziać. Może chociaż w Jastarni trochę poszkicuję. Perspektywa (odręczna, malarska) namolnie o sobie przypomina.

      Usuń
  3. hej zapomniałaś dodać że było Jaworzno w stolicy i spedziłyśmy super dzień :-) buziaki dla Ciebie , a urobek imponujący , ciekawa jestem efektu końcowego mirelki zapowiada się bombastycznie

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.