piątek, 10 kwietnia 2020

Wielki Piątek ad 2020

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Pierwszy raz kroją się nam takie Święta,o jakich sobie zawsze tylko pomarzyć było można. Sami. Bez gości, bez świątecznego gotowania i z ulubionymi zabawkami jedynie. Z rodziną można pogadać przez telefon i nic więcej.
Trochę kłopotliwie wyprowadza się psy przy zakazie korzystania z parków i bulwarów, ale jak się wcześniej wyjdzie, to strażnicy miejscy i żandarmi chyba jeszcze śpią, albo robią co innego. W parkach pojawiają się około jedenastej, pilnując jednocześnie segregacji wiekowej w sklepach. 
Aż dziwne, jak łatwo się teraz robi zakupy, jakby nagle wszyscy przestali jeść. Możliwe, że trzy tygodnie gotowania w domu pokazało ludziom ich realne możliwości jako zjadaczy dóbr wszelakich. Ogonków wielkich nie widziałam nigdzie.
Odzyskałam nieco spokoju ducha przez lekturę nieoczekiwaną. Wzięłam mianowicie w ręce najgrubszą książkę w domu, Tragedie I Kroniki Szekspira w tłumaczeniu Barańczaka i nacieszyć sie nie mogę. Tłumaczenie jest zrozumiałe! Frywolności czytelne! Każdy wers nadaje się na cytat z jakiejś okazji. I fakt, że zna się zakończenie intrygi wiele nie zmienia w tej frajdzie.
Porobię sobie na drutach, poczytam tego Szekspira i nie obeżrę się bez opamiętania. Wydusiłam tylko z brata przepis na jajka faszerowane, bo robi je braciszek pyszne. Ma być dużo natki pietruszki i masła w farszu. No to będzie.
To teraz spam fotograficzny dla celów dokumentacyjnych. Chusta Calla, w dwóch wykonaniach z Dundagi 6/1:



Słodkie pastele dla pani doktór, która przeszła na emeryturę. W podzięce za 20 lat ratowania z opresji.


bardziej zdecydowane barwy dla dobrej sąsiadki.

Stadko skarpetek przeciwko zimnym stopom. Już dawno poszły do ludzi:


 W produkcji tych powyżej bardzo pomagała Bajka. Najpierw rozciągnęła motek włóczki na pól mieszkania, a później poprawiła po mnie gotową skarpetkę. Jakoś udało się wybrnąć z obu opresji. Skarpetki były bardzo ważne, bo do szpitala dla kochanego bardzo szwagra. Szwagier zrobił w listopadzie tomografię płuc i z miejsca dostał najstraszliwszą diagnozę. Zaczęłam dłubać te skarpetki czarując ile się dało. Po zrobieniu PET po pierwszej skarpetce z dwóch guzów zrobił się jeden. Po drugiej skarpetce nastąpiła operacja i się okazało, że to gruźlicza pamiątka z dzieciństwa a nie żaden rak. W dzierganiu skarpet nadzieja!

Wspomniany poprzednio sweter dla Misi, boxy jaki sobie wymarzyła. Musi jej się naprawdę podobać, bo chodzi w nim cały czas. Z ręcznie farbowanego merynoska (Mirella z Włóczek Warmii).



A na ścinie w salonie rozgościł się chyba na zawsze widoczek z ulicy Lubelskiej w Kazimierzu nad Wisłą malowany  za Ślewińskim:


Zajmuje kawał ściany, ale nie przeszkadza, w oczy nie kole, to niech wisi. W tym roku pewnie wystawy nie będzie, to widoczek dostanie ramę i zostanie gdzie jest.

A obok mnie zawsze i wszędzie kręcą się dwa puchate stworzonka. Moje kochane towarzyszki, coraz milsze i mądrzejsze z każdym dniem.



Puściutki, wirusowy kampus SGGW. Już nas stamtąd wypędzili.

 Rośnie futerko na buzi.
 A Frani już dawno urosło!


Śpi się w łóżku, dziewczynki wiedzą gdzie się idzie wieczorem.
 

I tak się na mnie gapi przy kolacji.
 

Typowa pozycja cairna.
 
 Futro głośno woła: gromera!

 Przed piekarnią.
 Frania
 Bajka
I znów Frania
Wesołych Świąt wszystkim!

7 komentarzy:

  1. Moja Nelcia też wie gdzie się śpi - u mnie w nogach😀
    Ale grzecznie suczki czekają przed piekarnią. Świetny sweterek boxy dla Córki - nie dziwię się ciągle go nosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweterek się udał, bo miałam wielką próbkę: mój boxy z tej samej wełny w innym kolorze. Zaufałam centymetrowi, jak widać słusznie. Psy zostawiam przed sklepem tylko wtedy, gdy je widzę przez szybę ze środka.Bajka początkowo strasznie biadoliła tak przywiązana, ale już wie co i jak.

      Usuń
  2. To moja Mirka tez jest cairnem, bo zak lezy na kanapach i w trawie 😏
    Nadziergalas przednie! Ja nadal siedze w skarpetach dla Emilki, ale Mirkę to jakos wcale nie interesuje juz... A bywaly czasy, ze i druty pożarła 😎
    Fajny ten luzny sweterek Misi, chyba wezme na liste rzeczy planowanych. Ale jakos najpierw otulacz mi sie marzy.
    Wbrew wszystkim poprzednim znakom, moje swieta tez zapowiadają sie pozytywnie, i nie ma śladu osamotnienia, pomimo, ze dzieciaki jeszcze w samo nałożonej kwarantannie posiedzą. Mam Emilkę, sąsiadów, znajomych aktualnie jedynie interaktywnie, a przedtem przy podlewaniu pogawędziłam z Emily, to taka mala, no juz nie mala, bo metr 40, sasiadka, niezwykle towarzyska dziewczynka.
    Bedzie dobrze, myślę. A czas na czytanie i dzierganie tez znajdę 💪
    Zdrowych świąt wam życzę 🐣

    OdpowiedzUsuń
  3. U mojego taty było tak samo! Tyle że udało się zweryfikować diagnozę przed operacją. Kolejki były jednak, musisz chodzić w szczególne miejsca. Mnie jest smutno bez rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Drutowo byłaś bardzo zajęta ostatnimi czasy. Mnóstwo świetnych projektów powstało. Widzę, że też lubisz dawać ręcznie robione prezenty.
    Nasz pies Barnaba, był bardzo mądrym psem, szybko się uczył. Jednak my nie nauczyliśmy go grzecznie czekać pod sklepem. Nie mogłam go zostawić, bo urządzał histerie na pół osiedla. Krzyczałam do ekspedientki co chcę, wynosiła mi zakupy, płaciłam i z ulgą mogłam wrócić do domu. Z zazdrością patrze na grzecznie czekające psiaki. Z kolejnym psem nie popełnimy juz takiego błędu.
    Pozdrawiam świątecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. To wspaniale, ze czary przy skarpetkach podzialaly!
    A i pozostale udziergi czarujace.
    Pogodnych Swiat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te dzierganki, prawdziwie magiczne. Myślę, że i pozostałym obdarowanym przyniosą samo dobro. <3

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.