Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Pierwszą książkę podpowiedziało mi Bookdepository. Opis był obiecujący, a cena nie zabijała. Nawet dość szybko przyszła.
W środku znalazłam wiadomości niby znane, bo co nieznanego jest w ściegu pończoszniczym, francuskim, w ściągaczu czy paskach prawych i lewych oczek. No nic niby. Ale jak się do tego dorzuci wiedzę o projektowaniu, kształtowaniu dzianiny doborem ściegów a nie zmianą liczby oczek, doborze kolorów, farbowaniu, różnych włóknach a wszystkie zawarte projekty wykonane są drutami 3,5 z jednakowej wełny odpowiadającej z grubsza Dundadze 6/1 to sprawa robi się ciekawa.
Projekty Allison Ellen są charakterystyczne, absolutnie nie podążają za modą, bliżej im do Elizabeth Zimmermann niż do Stephena Westa, i po drugim przyjrzeniu się są czarujące. Już jeden z tych swetrów mam na drutach a na pewno nie ostatni.
Właśnie powstaje z dwóch Dundag, których nikt nie chciał. mdanka dołożyła mi jeszcze trzecią z własnych zapasów gdyby moich zabrakło.
Ten w muszelki będzie następny, nazwę go Panna Wodna, będzie szafirowo zielono, turkusowo żółty.
Oprócz projektów z modułów znalazłam fajny projekt na entrelac i zaczęłam drążyć kto to jest ta pani Ellen. Owszem, autorka jest na ravelry, ale tam jej projektów nie widać. No jakieś trzy czy cztery. Za to na Amazonie znalazłam jej drugą książkę w papierze poza moim zasięgiem, bo za 50 dolarów, natomiast na Kindla za dolarów 15. Książka miała takie recenzje, że się nie wahałam.
Amerykanki były sceptyczne, europejki zachwycone. Kupiłam i jestem oczarowana. Ponieważ jak wspomniałam na ravelry ani nigdzie indziej tych obrazków nie ma, są tylko na stronie autorki, to zamieszczam tu małe zrzuty z ekranu z aplikacji Kindle
szaliki, torby i imitacje roślin pomijam, tylko swetry, samo mięsko:
No taki entrelac to może być!
A to? Przedziwna konstrukcja a jaki efekt!
Projekty są doskonale opisane prawdziwym brytyjskim angielskim. Trzeba się nastawić. Każdy ubiór z modułów ma schemat łączenia ich w całość, rękawów też. Opis jest naprawdę staranny . Wszystkie te cudowne kolory są uzyskane w samodzielnym farbowaniu i podane jest stężenie barwnika kwasowego. Wszystkie barwy uzyskano bodaj z sześciu kolorów farbek.
Takie rustykalne, niekoniecznie bardzo modne ubiory bardzo mi odpowiadają. Może znajdą się tu jeszcze inne wielbicielki takiego stylu.




















Ciekawa jestem, który powyższych z projektów pierwszy wyskoczy na Twoje druty.
OdpowiedzUsuńNo przecież napisałam a nawet fotka jest ;-)
UsuńUpss... Pomroczność jasna. Przecież piszesz, który jest na drutach i który będzie następny. Muszę poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem🤭
Usuńprzepiękne,sama przynajmniej kilka z nich bym z chęcią nosiła,ten muszelkowy pierwszy,muszę poszukać tych książek,może znajdę po niemiecku,bo angielskiego ni w ząb,ale dla tych projektów warto nawet z translatorem siedzieć,wełny mam tylko natchnienia brakuje ,dziękuje za podrzucenie cudownych pomysłów
OdpowiedzUsuńChyba po angielsku tylko. Ale to nie jest trudne. Wejdź na jej stronę, przejrzyj galerię i zrób.
UsuńOch, ja na razie naciesze sie klasycznymi rzedami skróconymi, bo sie nauczylam w koncu... ;)
OdpowiedzUsuńskróconymi kończę dropsowy Winter Swagger (207-10)piękne swetroponczo bardzo ładnie się układa na moich słusznych gabarytach potem chyba będę próbować w ten muszelkowy
Usuń