Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Wszystko wskazuje na to, że na czas nieokreślony zostałam wykolegowana z mojego pokoju. Teraz jestem jak moja własna babcia: w dużym, czteropokojowym mieszkaniu mam do dyspozycji dla siebie kawałek kanapy i stół w kuchni. W moim rodzinnym mieszkaniu w kuchni nie było stołu, był stół w salonie zajęty od rana do nocy posiłkami. Taka różnica. W pobliżu tej kanapy i stołu w kuchni zaczynają się piętrzyć moje książki, przybory dziewiarskie i wszystko to co do szycia, rysowania i dziergania potrzebne. Po godzinie 22, kiedy Alicja dostanie już pół ukochanej tabletki lepiej do byłego buduaru nie wchodzić, nie budzić smoka. Teściowa jest przytomna i komunikatywna, i bardzo miła, od jakiejś jedenastej rano, kiedy dobrze wytrzeźwieje do mniej więcej osiemnastej, gdy zaczyna tęsknić za następną działką. Ponieważ już nie ogarnia cyfr i liczb, chyba zegar niewiele jej mówi, zatem żyjemy w rytmie jej uzależnienia.
Udało się wyrwać jej ząb. Do odległej o 200 metrów kliniki trzeba było zawieźć ją samochodem. Nad pokonaniem siedmiu stopni myślała tydzień. Nie chce się rozstać z chodzikiem na rzecz laski. Chodzik wyrywa nam klepki z podłogi. Wymiana podłóg i wybudowanych na nich szaf Komandor jakoś mnie nie cieszy.
Zatem wykorzystując dostępne możliwości troszkę nas obszyłam w najniezbędniejsze odzienie.
W Outlecie Tkanin znalazłam błękitny dżersej bawełniany wydrukowany w prześmieszne sowy. Kolor Tomka, a co do sów, to długo mówiłam do niego Puchaczu Uszko. Puchacz Uszko to postać ze Żwirka i Muchomorka, trzymał w pazurach zegar krasnali jak swoją puchaczową. Śmialiśmy się z tego do rozpuku. Poza tym te sowy jakieś mi się do nas podobne wydały, w okularach, z nieprzytomnym wejrzeniem. Cudne. Miła sprzedawczyni była chyba zaskoczona, że Pan Profesor będzie spał w takim czymś. Resztka z beli miała 4 metry. Na piżamkę to sporo, ale pomyślałam, że z resztki jeszcze sobie coś do spania zrobię. No i zonk. Jeśli na całej piżamce sowy miały siedzieć głowami do góry a nogami w dół i miał być zachowany raport, to zostało aby na podkoszulek dla Misi i to obcisły. Tak się dzieje z piżamkami dla długonogich we wzorek. Pan Mąż zażyczył sobie gumek w nogawkach, żeby te się w nocy do kolan nie podciągały. Takie życzenia można spełniać. Wszystko co dla niego robię Tomasz porywa mi wprost spod stopki do maszyny albo z drutów. Piżamkę porwał w dwóch częściach najpierw powyższe spodnie.
Już chyba pisałam, że leginsy z wykroju Ottobre są bardzo wygodne. Mają przewidziane miejsce na mięśnie przywodziciele nóg, zatem nie wydrę tam natychmiast dziur i nie piją w kroku, co jak wiadomo jest okropne. Ponoć już widać na tym zdjęciu, że jakby mnie mniej. Od listopada zostawiłam gdzieś siedem kilo, drugi podbródek, garb wielbłąda i łapy niedźwiedzia. W spodniach też nieco luźniej się zrobiło. Jeszcze parę kilo i co ja z ubraniem zrobię.
Druga część piżamki w sowy. nałożył na wszystko co miał na sobie.
A tu modelka Alicja prezentuje mój płaszczyk z parzonej wełny. Na widok tego koloru i bardzo przyjaznej ceny nie mogłam się pohamować.Płaszczyk jest leciusieńki ale nieźle grzeje mimo braku podszewek i ocieplin. Płaszczyk na wiosnę!
Zapinany na zatrzaski, wykończony kolorową skośną pliską. Bardzo mi się podoba. Właśnie dłubię mu czapkę do towarzystwa.
A to mój obecny gabinet.






Ooo! Widzę, że mamy ten sam numer Ottobre, Ella ma taki samy płaszczyk jak szanowna Alicja tylko w kolorze szmaragdowym. W tym tygodniu otworzyli szkoły i Ella zadaje szyku, panie nauczycielki komplementują płaszczyk w kolorach służbowo-szkolnych a Ella 'Mama mi uszyła' - dobre dziecko jest :)
OdpowiedzUsuńW moich Ottobre nie ma modeli dziecięcych, a ten byłby dla Elli zbyt duży. Ale Ottobre wygnało z serca matkę Burdę z jej ciętymi sukienkami i niechęcią do codziennej, noszalnej odzieży.
UsuńAleż jesteś spokojna w tej mało komfortowej sytuacji. I jaka twórcza! Aż mi się wstyd zrobiło, że narzekam, że mam za mało miejsca na swoje wybryki:). Trzymaj się jakoś....
OdpowiedzUsuńO mój spokój zadbał psychiatra bo było niewesoło. Psy, joga i medytacja też pomagają. Minie wiosna i będzie dobrze do jesieni bo taka już moja natura.Walcz o miejsce na swoją twórczość.
UsuńNarzekam, bo mi ubyło wolności, ale w gruncie rzeczy tylko malowanie mi całkiem odpadło, resztė da się jakoś uprawiać
Pizama genialna ,tez chcialabym takie sowy w niebieskociach. U nas niby tez pomieszczen sporo, ale nie mam swojego kata. Jak sie dziecko wyprowadzi, to zajmuje jego pokoj, to juz postanowione. Na razie przerzucam swoje bambetle z jednego kata w drugi kat. Nie mam tez gdzie upychac tych dobroci, ktorych ciagle przybywa.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Kochana! ;-*
OdpowiedzUsuńA jakby co, to wiesz!
W ogóle to bym chciał Cię przekupić, żebyś mi gacie uszyła ;-)
ja też mam gabinet w kuchni, zawsze tak było gdy była pełna chata, a teraz dzieciątka wyjechane, pan mąż już nie ogląda telewizji, więc dwa pokoje wolne, a ja z przyzwyczajenia dalej w tej kuchni siedzę :D
OdpowiedzUsuńBardzo lubię twoją kuchnię- to jest wspaniałe acz niedoceniane pomieszczenie ( blisko do kawy !!!). Płaszczyk jest super!!!!! Piżama w sowy urocza!
OdpowiedzUsuńKażdy ma chyba swój ulubiony kątek. Piękne rzeczy uszylas. Moja maszyna stoi i czeka na swój czas 😁
OdpowiedzUsuńOj dzieje sie, dzieje u Was...
OdpowiedzUsuńAle uszytki piekne, ciekawe, kedy ja sie zabiore, bo póki co, tylko reperacje ;)
I druty. Czasami.
Spokojnego świętowania 😁
OdpowiedzUsuńHej, hej!