czwartek, 8 kwietnia 2021

Taras

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Nasz frontowy taras zdecydowanie wymagał remontu. Gres na nim był popękany, w fugach rosła trawa a czasem i jakaś mała brzózka, a na mokro był bardzo, bardzo śliski. Nawet psom rozjeżdżały się łapy. Rzuciłam przy drzwiach stary dywan, żeby wychodząc na papierosa zębów nie wybić, ale to nie było rozwiązanie na dłużej. Irek od dwóch lat mówił o konieczności remontu, rozważał warianty hydroizolacji, wylewek, poruszał koszty gresu i wykończeń, ale a to to, a to tamto, do konkretnych rozmów o terminach nie doszło. Mnie się wydawało, że skala inwestycji po prostu przekracza możliwości jednego człowieka. Lubię mojego zięcia i nie chcę go zamęczyć na śmierć.  To by musiało trwać i trwać. To ciężkie roboty budowlane.  

Sąsiadka ma firmę budowlano-remontową. Zapytałam o ewentualny remont. Obejrzała taras, , pokręciła głową i napomknęła coś o końcu lata, sierpień, może wrzesień. Przed domem drugiej, zaprzyjaźnionej pani dwóch młodych ludzi, na oko silnych, dobrze wyposażonych w sprzęt budowlany czystych i trzeźwych przycinało właśnie kamień na schodki.

Zagadałam o moim tarasie. Młody człowiek najwyraźniej dowodzący dwuosobową ekipą popatrzył na mnie z zainteresowaniem i powiedział, że później wpadną. I wpadli. Przedstawiono nas sobie. W ręku młodego szefa pojawił się kajet, miarka i długopis. Obejrzał wszystko od góry i od dołu, pokiwał głową, zawyrokował że potrzebna będzie hydroizolacja, dylatacja i nowe czapki na murku też by się przydały. Pisnęłam jeszcze o parapetach również ozdobionych wstrętnym gresem. Ok, parapety też. Narysował błyskiem plan, wymiary naniósł, odpytał co byśmy chcieli, powiedział że kamień będzie bezpieczniejszy niż gres i że zadzwoni wieczorem z kosztorysem. I zadzwonił. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że wobec skali robót cena kamiennych wykończeń niewiele przekracza cenę gresu. Każdy mokry gres będzie śliski, a opalany granit nie będzie śliski nigdy. Przystaliśmy na granit i wyczyściliśmy taras z wszystkich zbiorów.

Gdyby pogoda bardziej sprzyjała to z technologicznymi przerwami roboty skończyły by się w tydzień. Ponieważ padało, nie schło, rzecz cała potrwała dwa tygodnie. Zdjęto dwie warstwy kafli (!), zrobiono dylatację i hydroizolację. Kamień na taras przywiózł z południowego końca Polski tata mojego majstra i osobiście dowodził montażem i klejeniem kamiennych płyt na tarasie, tak aby było na styk, z odpowiednim upadkiem dla odpływu wody deszczowej i aby nikt z czteroosobowej ekipy nie stracił palców. Przy okazji moja najbliższa rodzina na cmentarzu dostała granitową, polerowaną płytę.

Przez cały ten czas nie musiałam się interesować gruzem, plamami, pyłem, ani żadnymi technikaliami. Panowie wiedzieli co mają robić i mój nadzór ani opowieści nie były im potrzebne. Potrzebny był im dostęp do energii elektrycznej i klucz do schowka pod tarasem.




 Owszem, obiad przyjęli z radością, liczne kawy i herbaty też. Jedno co zrobiłam ja to podbarwiłam tynk, żeby pasował do budynku. Budynek jest w ciepłej bieli, niemal beżu. A w sklepie był tynk biały albo szary. Za pomocą  akrylowych ochry i czerni dopasowałam kupną biel do zastanej ściany. Wyszło dobrze. Codziennie po sobie sprzątali, jestem nimi zachwycona i mam znajomą doskonałą ekipę remontową od różnych przypadków. Kontakt wpisany złotymi zgłoskami w kapowniku.

Widać palony granit i widać tynk kolorowany ochrą i czernią


Taras wypastowany jakimś śmierdzącym czymś, żeby się nie brudził. Zamiast masy fug jest tylko kilka spoin.

Czapki murku i parapety są polerowane. Napatrzeć się nie mogę.


Dziewczynkom się podoba.

No i na pytanie gdzie w tym roku na wakacje odpowiadamy: do El Tarasso


 

10 komentarzy:

  1. O, Kochana! Styl i szyk! Pięknie się udało, a ekipa samo złoto ♥ Cieszę się wraz z Tobą! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana Gackowo! Bardzo sie ciesze,ze ci sie udało i ze czasem takie zwykłe, oczywiste -zdawałoby sie - rzeczy, jak rzetelna, sprawna i nienajdroższa cenowo ekipa sie zdarzają. Ja niestety nie ma tyle szczęścia i juz od stycznia szukam ekipy, która zdubowałaby mi mały - do 35 m2- domek na działce. Dotąd nikogo nie znalazłam. A tez chciałaby spedzic wakacje w egzotycznej Casa Rural. Poza tym chciałabym miec tam kuchnie, by móc powiesic twój szkic kredkami na czaenym papierze z kapusta i innymi warzywami. Bardzo mi sie podoba i bardzo go lubię . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie!
    To się nazywa mieć szczęście trafić na taką ekipę! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Agato, na takim tarasie każdy chciałby spędzić urlop. Może to pomysł na biznes;) Oczywiście żartuję. Pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń
  5. W dzisiejszych czasach znaleźć taką ekipę budowlaną jak twoja, to jak wygrać w totolotka! Tak słyszałam. Zazdroszczę. Piękny kawał roboty zrobili.
    Nas po powrocie też czeka remont, aż boję się myśleć:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. No pięknie! naprawdę, robi wrażenie, widać, że porządnie zrobione i jaka to będzie przyjemność spędzać czas na takim eleganckim tarasie :) (a poza tym powierzchnia łatwa do sprzątania co jest zaletą nie do pogardzenia jak się ma dużo obowiązków domowych)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie! I jak miło w dzisiejszych czasach przeczytać coś pozytywnego. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie wygrałaś w totka, bo dobra ekipa budowlana to rzadki okaz. Taras bardzo mi się podoba. Świetny zakątek na leniwe spędzanie czasu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna miejscówka to El Tarasso ;)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.