niedziela, 17 października 2021

Jesienne wojaże

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

W połowie września pojechaliśmy na 10 dni do Jastarni. Jako że to już po wysokim sezonie, ceny w Hotelu Jastarnia były do przełknięcia. Nieobecność młodzieży szkolnej i tłumów wczasowiczów też Jastarni dobrze robi na wygląd. Można spacerować do woli. A że nie ma na plaży zagród z parawanów to tylko benefit. Na plaży można robić znacznie więcej niż tylko leżeć. 




Szczególne trzeba mieć upodobania, żeby spać w takich warunkach. Ale Kit surferzy to lubią.




W hotelu było wygodniej niż w wynajętym pokoju. Po pierwsze dawali wielkie, pyszne śniadanie spokojnie wystarczające do popołudnia.  Po drugie w łóżku mieściliśmy się wszyscy. No i widok z drugiego piętra na port i Zatokę Pucką...



A w lesie i na plaży trzeba było uważać. Dzików jest dużo i się nie ukrywają.



Budy z pamiątkami już się zamknęły, ale sklepy surferów wciąż działały, w każdym sprzedawano gumowe klapki i bardzo grube czapki. Obejrzałam sobie te czapki, zrobione grubaśnym szydłem  zwykłymi półsłupkami z kilku akrylowych nitek, wielkie, obwisłe i miłe w dotyku. Ot takie worki na głowę. Postanowiłam taką sama odtworzyć. Tyle że z tego co lezy w szufladach, co mogę na pewno powiedzieć, to że zaczynać należy od góry. Kto zacznie od dolnego łańcuszka będzie miał kłopot z nieelastycznym brzegiem. I się okazało, że nie umiem robić szydełkiem odpowiednio luźno. Moja imitacja czapki surfera jest zbita, ciepła i naprawdę wiatrochronna, szydełko nr 9 nic tu nie pomogło.

Ta jest robiona szydełkiem. Z motka znalezionego w lumpeksie i z resztek wełny na skarpetki.


Tę też najpierw zrobiłam szydełkiem, ale sprułam. Druty to jednak druty. Znalazł w niej zastosowanie pewien szalony motek merino superwash kupiony na ostatnim Drutozlocie. Sam w sobie był śliczny i niesłychanie kolorowy. Jednak dzianina z niego solo wychodziła tak ordynarnie pstra, że nawet do cyrku by się nie nadawała. Zatem motek dostał spokojniejsze towarzystwo niebieskiego Oniona  (wełna z pokrzywą). Czapka już u właściwego nosiciela.

A ja sobie jeszcze raz w tym roku śmignęłam na tydzień z koleżanką do Lanckorony. Pogoda była przepiękna, w pensjonacie było czworo gości i cztery psy. Dbano o nas jak zwykle doskonale i karmiono do rozpuku.

Bajka z Felkiem bawią się przy kominku. Takie życie to pies rozumie!



Same w ogrodzie. Rozkosz.


Cały Tadeusz nasz!


Zwiedzanie ruin zamku na Górze Lanckorońskiej.



Ponieważ najwyraźniej coś się we mnie zmieniło zrobiłam sobie zielony sweter. Najbardziej zielony jak się tylko dało z Dundagi oczywiście. Ramiona robione sposobem Cocoknits, rozpinany z kieszeniami. Oba rękawy robiłam na raz. W Lanckoronie prawie się skończył, w domu dorobiłam plisę i kieszenie.
Nieregularność pasków na przedzie to wyrobione zaszewki. Zaszewki muszą być, wtedy przód nie wyje.


Wyszłam z mojej kolorystycznej strefy komfortu, ale mam go z czym nosić. Będzie często używany, schudłam, ale nie na tyle, żeby bezboleśnie w sklepie kupić sobie sweter. Druty mi nie zardzewieją. W kolejce do wykonania czeka siedem swetrów w tym dwa pilne. Trzy ostatnie duże udziergi dowiodły, że luz w biuście ok 10 cm daje najbardziej komfortową formę swetra. Obcisłe, przymałe swetrusie pokazują bezlitośnie prawdziwą wielkość osoby w środku. Nieco dyskretniejsza forma bardziej mi odpowiada.


8 komentarzy:

  1. Zaletą mieszkania w centralnej Polsce jest podobna odległość zarówno nad morze jak i w góry - można skoczyć na urlop i tam i tu;-) Zaletą emerytury jest to, że można skorzystać z tych miejsc po sezonie - jest taniej i kameralniej.Lekko zazdroszczę;-)
    Intrygują mnie zaszewki, które wyrabiasz w swoich swetrowych projektach. Czy mogłabyś, kiedyś bardziej szczegółowo o nich napisać? Wystające biusty i brzuszki niekorzystnie wpływają na układanie się dzianiny. Zaszewki niwelują problem, ale nie wiem jak się do nich zabrać... Będę wdzięczna za wskazówki;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Zmierz długość przodu do talii i długość tylu do talii. Różnica między nimi to tyle centymetrów ile musisz wyrobić rzędami skróconymi. Policz z próbki. 2. Ustal centymetrem gdzie jest szczyt biustu. Ja wszystko robię od góry więc mierzę to od ramienia w dół. Policz ile to rzędów.mCentymetrem zmierz odległość piersi od siebie, przelicz to na oczka, zaznacz na przodach markerami. 3. Jak dojdziesz w dzierganiu do szczytu biustu z wyliczeń zaczynasz rzędy skrócone. W swetrze wciąganemu jedziesz między szczytami wydłużając rzędy skrócone aż dotrzesz do szwów bocznych. I zrobione.

      Usuń
    2. https://weisefrau.blogspot.com/2019/01/zaszewka-na-biust-w-dzianinie.html
      Tu masz detalicznego tutka z rysunkami

      Usuń
    3. Stukrotne dzięki:-) Zapisuję sobie linka, wrócę do posta w potrzebie.

      Usuń
  2. 'po sezonie' to moja absolutnie ulubiona pora roku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku Lanckorona i Willa Tadeusz ach zazdroszcze.Byłam tam ostatni raz z rocznym synkiem ,tam uczył się chodzić.Nie wierze ze to juz 42 lata minęły.Tylko tam magicznie czas stanął w miejscu.Podziwiam zawsze Twój talent i cierpliwość do drutów i szydelka.Mnie juz nie ciągnie do robótek.Pozdrawiam Marta uk

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, jak zazdroszczę!!! Tak pięknie , słonecznie i odludnie:-)
    A sweter bardzo fajny wyszedł.
    Magdalenka

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekny urlop, ze wszelkimi aspektami, i morze, i slonce, i spokój w Tadeuszu, i mozliwosc dziergania, a i zapewnie czytania?
    Codziennie próbuje robic sobie troche urlopu w domu, zwykle wychodzi. Na marginesie: dokanczam sluchac Ksiegi Jakubowe ;)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.