niedziela, 12 grudnia 2021

Na to trzeba żelaznych nerwów

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Prognozuję ożycie wielu zapomnianych blogów. Prognozuję wręcz zmartwychwstanie blogowego życia. Kto jest na FB, a jeszcze po wprowadzeniu wersji Meta nie reinstalował systemu, nie zmieniał komputera albo nie zignorował informacji o próbie logowania na konto z nieznanej przeglądarki i z miejsca gdzie nas na pewno nie ma ten nie wie co to są emocje. Wcale nie wie. Wczoraj zniszczyłam sobie cztery godziny z coraz krótszej dostępnej mi puli czasu bo nie zignorowałam takiego powiadomienia i korzystając z podanego przez FB linka zresetowałam hasło.

O ja głupia, już lepiej było tego nie dotykać. Jakoś jestem zalogowana na laptopie i telefonie, ale nie wiem jakie mam hasło, bo za każdym urządzeniem trzeba było wymyślić nowe i potwierdzić kodem. Na tablecie mogę tam wejść przez google a dalszych urządzeń wolę z Fejsikiem w obecnej wersji nie zapoznawać. W tych procedurach pomagali mi: młodsza ode mnie koleżanka z Jaworzna i jej córka, Pan Mąż, koleżanka z Fb  i jakieś forum internetowe. Zaskoczyło mnie że w menu Fb łatwiej teraz znaleźć opcję "Co ma się stać z moim kontem po mojej śmierci" niż "usuń konto". Cierpliwa koleżanka od psich spacerów znalazła tę opcję i jej użyła. Niestety, jej konto nie znikło. Tyle, że straciła do niego dostęp. Inna koleżanka po reinstalacji systemu nigdy już się do swojego FB nie dostała. Za jaki czas dolegliwości dotkną tyle osób, że Zukerberg sam będzie oglądał swoje reklamy i coś z tym zrobi. Ale na razie nie wiem, jakie mam hasło.

Cóż , dowiedziałam się wiele o sobie, że na przykład potrafię się rozpłakać ze złości i przeklinać jak furman, z ruska, brzydko.

Dziś Goodreads zaproponował mi zalogowanie się za pomocą Fejsbuczka, wyniośle to zignorowałam i jak jakiś prostak wybrałam opcję "zapomniałam hasła". I zresetowałam i już. Tyle tylko, że niebawem zamiast książek będę miała na półkach szwadrony notesów z hasłami do rozmaitych stron. Dzięki Bogu podsłuchałam kiedyś w berlińskim metrze dwóch informatyków, którzy dyskutowali o tworzeniu haseł i stosuję ich sposób, jest wydajny, nie ma ograniczeń i nie trzeba być poetą aby działał. Tyle, że od dawna nie jestem w stanie tych haseł zapamiętać, więc zapisuję jak jakiś sklerotyczny leszcz. Nie przyklejam kartki z hasłem na laptopie, bo się nie da, to się robią grube książki powoli.

Zatem wracamy do blogów przynajmniej do czasu gdy inni giganci nie wprowadzą wersji Meta i nigdzie się nie będzie można zalogować.

4 komentarze:

  1. Nie chcę się zbytnio wymądrzać bo mnie syn wyratował z podobnej sytuacji ale są takie programy (ja używam darmowego Biwarden), które ułatwiają życie w tej kwestii. Taki program instaluje się na wszystkich urządzeniach, z których korzystam i tylko pamiętam jedno hasło właśnie do niego resztę pamięta program.
    Do tego generuje nowe hasła do wszelakich "niezbędnych" stron, które są nam potrzebne (z bankami tego nie robimy). Jeśli mam zainstalowany program w przeglądarce na kompie i zainstaluję go na komórce to zyskuję po zalogowaniu dostęp do wszystkich haseł z przeglądarki komputerowej. Nie wiem czy jasno to ujęłam ale to odgruzowuje mózg i szuflady z karteczek :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co obcy program, masz to samo w Google (menedżer haseł).

      Usuń
    2. Moja wiedza komputerowa jest znikoma ale ten obcy program jest właśnie po to by przy aktualizacji sytemu, stawianiu sytemu na nowo, kiedy się wszystko resetuje (menadżer haseł w Google też) nie posiłkować się tymi karteczkami :)

      Usuń
  2. Unikaty to Google/Facebook/Outlook. Prenumeraty jeden unikat. Poza tym wszędzie mam jedno hasło. Banki to osobny rozdział. A i tak co jakiś czas system się wali. A niech Pegazują. Trudno. Wesołych, Spokojnych Świąt. A w Nowym Roku zdrowia i nie tylko powrotu nie tylko do blogów, ale do tamtego spokoju w życiu społecznym. Chociaż to już się chyba nie vrati. ps. Pimpioszka też przewiduje renesans blogów

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.