niedziela, 26 maja 2024

Różowy podatek i bardzo mądry pies

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Majówkę spędziliśmy w Lanckoronie, było pięknie, było pysznie, zwentylowałam głowę i naprawdę odpoczęłam. Oj , było to potrzebne. Po powrocie wykonałam przegląd własnej garderoby. Jeszcze kilka lat temu robiłam to dwa razy do roku i usuwałam wszystkie nienoszone, niekochane i zniszczone sztuki. Ostatnio zaniechałam tego dobrego zwyczaju i zrobiło mi się w szafie mocno ciasno. Od pierwszego kopnięcia wyleciał pełniusi wór z IKEA, taki niebieski, różnych zużytych i niekochanych ubranek. Przy okazji przyjrzałam się moim dżinsom. Pan Mąż z regularnością zegarka namawia mnie na nowe, a ja twierdzę że mam i nie są mi nowe potrzebne. Odpoczynek sprawił cud i w końcu zauważyłam braki i niedomagania mojej podstawowej garderoby. Dziury kilkukrotnie łatane, przetarcia wcale nie designerskie, no ślady zużycia poważne. W dawnych czasach, kiedy dżinsy były jak blacha i całkiem bawełniane, można było znosić je do szczętu. Dziś niestety dość szybko zaczynają wyglądać szubrawo i nieszczęśnie. I trzeba je wymienić. Najulubieńsze były Lee Malone 34/32. Nie dość, że nogi w nich wyglądają fantastycznie (a nie obscenicznie) to jeszcze mają wielkie kieszenie do pół uda i nie sposób zgubić w nich ani kluczy, ani telefonu. Mieści się spokojnie duży iPhone. Lee Malone to spodnie męskie, takie typu męskie rajstopki, na mężczyznach wyglądają zabawnie, ale na mnie ok. Moje pozostałe dżinsy, damskie, może i opinają pupę jakoś inaczej, ale przede wszystkim mają bardzo płytkie kieszenie. Rekordowa para  Lee Cooper ma kieszenie o głębokości 2,5 cm. Pojechaliśmy do outletu w Piasecznie, wparowałam do Wranglera, poszorowałam prościutko do działu męskiego i znalazłam sobie ciemnogranatowe, wąskie portki z wielgaśnymi kieszeniami. Naturalnie próbowano mnie stamtąd przegonić, ale się nie dałam. Panna sprzedająca poddała się, gdy mnie w tych spodniach zobaczyła. Lee Luke, też męskie, z równie wielkimi kieszeniami również trafiły do mojej szafy. Kiedy zaczynałam nosić dżinsy można było mieć męskie albo żadne, damskich nie było. Zakochałam się w nich od pierwszej przymiarki, w takich blaszanych, twardych, wszystkoznoszących. Kupowało się spodnie ciemnogranatowe, jaśniały w miarę noszenia i prania. Jeśli ktoś miał talię osy, to dżinsów nie nosił, albo w pasek wciągał gumę. Damskie modele pojawiły się gdzieś na początku lat osiemdziesiątych i początkowo miały całkiem rozsądne kieszenie, ale to się wnet zmieniło. W damskich dżinsach trzeba było wyglądać a nie działać.

Te kieszenie w dżinsach to kolejna odsłona tzw różowego podatku. Za karę, że jesteś kobietą dostaniesz towar droższy ale za to gorszy. Różowe maszynki do golenia (Venus) początkowo były naprawdę drogie i świetnej jakości. Po pierwszym sezonie na rynku ich jakość zeszła na psy, a cena została dość wysoka.  Granatowy męski standard wytrzymuje więcej, a kosztuje mniej. Męskie dezodoranty działają wszystkie bez wyjątku, na damskich można się paskudnie naciąć. Męskie ubrania wykonane są staranniej i w porównaniu do damskich są tańsze. W dziale męskim nie znajdziecie takiej ilości poliestru i poliakrylu jak w damskim. 

Bajka jest bardzo mądrym psem. Kiedyś dawno temu koleżanka kynolog powiedziała mi, że mądre zwierzę to utrapienie dla człowieka. Teraz mam okazję się przekonać jak to działa. bajka jest faktycznie najmądrzejsza spośród wszystkich psów jakie ze mną mieszkały. Zna sporo słów, błyskawicznie wnioskuje z kontekstu co i jak,  niczego nie zapomina. Jako dziecko była rozbrykana ale niezbyt psotna, teraz to zaczyna być pani w średnim wieku, dobiega pięciu lat. Na spacerze potrafi się zmęczyć, zaczynają ją boleć stawy w łapkach, ma już zmiany zwyrodnieniowe w paliczkach. Bajka nie toleruje żadnych przykrości wykonanych wobec niej z premedytacją. W końcu mi wytłumaczyła, że nie będę jej trymowała. Nie i koniec. Owszem, mogę ją ostrzyc, nie ma nic przeciwko. Grzecznie stoi i czeka aż wytnę co trzeba na łapkach, na pupie czy przy oczach. Natomiast żadnego obdzierania ręcznie z futra. Franię można, Bajki nie można.

Bajka kocha jeść. Wszystko co jest lub było jej zdaniem jadalne. I żeby było duuuużo. Najlepiej bez granic i bez końca. Karmy przy niej nie można zostawić, zeżre tyle, że pęknie. Dobre są rzodkiewki, ogórki, jabłka, no może pomidory i szczypiorek to nie, ale papryka jest ok. Chleb, nawet stary i zapleśniały, ten znaleziony w parku niby dla kaczek, mysie zwłoki, złapany własnoręcznie kret, i zamokłe siano na trawniku też.  Bajka jest również bardzo sprawnym i doświadczonym złodziejem żarcia. W parku ludzie czasem robią grila. Można ich prosić i ostrzegać, nigdy nie dopilnują swoich kiełbas i kaszanek, ona je potrafi z ognia wyciągnąć. Muszę przyznać, że nim ukradnie to najpierw grzecznie prosi, ale jak nie dostanie to sobie sama weźmie. Skutkiem tej diety jest nadwaga. Bajka ma malutką miseczkę, jeść dostaje mniej niż Frania a jest znacznie od niej grubsza. Koleżanka kynolog zaordynowała kaganiec. Mamy kaganiec, bo to konieczne wyposażenie psa, można nie używać, ale mieć trzeba. Kaganiec Baskerville, pies może w nim pić, dyszeć ale nie może nic zeżreć. Kupiłam go cztery lata temu i na dwie minuty założyłam psom. Frania podeszła do sprawy filozoficznie, Bajka zaś buntowniczo. Zdjęłam kagańce z psów i schowałam w szufladzie. Teraz wyjęłam. Bajka spojrzała i znikła na dwie godziny. Nie założysz mi tego i koniec. Mądre zwierze jak niegrzeczna dziewczynka idzie tam, gdzie chce.

4 komentarze:

  1. ha ha ja też mam taką mądralę, Fionka się nazywa, czasem prawdziwe utrapienie, wie lepiej kogo złapać za nogawkę, jak zagonić kota na drzewo, ile powinien trwać spacer . Pies z charakterem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie opisujesz swoje pieski. Ja mam dwa kocury, przygarnięte z programu "Bezdomne". Wypisz wymaluj jak Frania i Bajka. Mój Monte to Frania, a mój Carlo to Bajka :). Dwa odmienne charaktery, wszystko kręci się wokół nich.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoje psiny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tekst o kieszeniach przypomniał mi film Kasi Gandor która bardzo rzeczowo podeszła do tematu i zaczęła swoją osobistą walkę o głebokość damskich kieszeni w spodniach. Polecam poszukać na YT. Sama natomiast zupełnie przypadkiem kupiłam ostatnio męskie jeansy na wyprzedaży i dopiero zrozumiałam o co całe zamieszanie. Do damskich raczej nie wrócę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W męskich też już bywają kieszenie na pół dłoni.

      Marzena

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.