niedziela, 23 lutego 2025

Trzeba pilnować obu stron

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy



Kolejna psia notka. O tym, że pies ma dwie strony i obu trzeba pilnować. Mam dwie dziewczynki i każda ma że tak powiem problem z innej strony. Frania z przodu, a Bajka z tyłu.  Frania jeśli o żywienie chodzi wydawała się wręcz bezproblemowa. Jadła jak trzeba, nie za łapczywie, bez wielkiego wybrzydzania. Rąbała suche bobki dobrej jakości i nie miała gastrycznych problemów do czasu paskudnego zatrucia. Coś się po tym zatruciu zmieniło. Czasami smutniała, ogon pokazywał marne samopoczucie. Ten ogon u Frani to od dziecka do góry nie chciał stać. Firmowy Cairn ogonem mniej więcej godzinę jedenastą ma wskazywać. Ogon Frani pokazywał szóstą. Zmiany zaobserwowaliśmy po obu operacjach bioder. Biodra musiały boleć przeraźliwie, skoro po kostnej operacji od razu było widać na mordzie ulgę. Morda też musiała boleć, skoro ogon zaczął unosić się powyżej godziny trzeciej po wyrwaniu zębów i sanacji jamy ustnej (?) - nie wiem jak to określają weterynarze, jama gębowa? jama mordowa?
Tyle że ten ogon bywał w górze a nie był na stałe. Co jakiś czas Frania pokasływała. Dawałam jej tabletkę na robaki i zwykle pokasływanie przechodziło. Nasze obesrane trawniki są wszak obsrywane przez psy odrobaczane i nieodrobaczane. Frania ryjąca nory w poszukiwaniu myszy ma tysiące okazji do zarażenia się glizdami, a cykl rozwojowy glizdy jest jaki jest i w jego trakcie można chrząkać i pokasływać. Tyle, że odrobaczanie czasem działało, a czasem nie.
Wykonane podczas tego paskudnego zatrucia USG wykazało poza zmianami w narządach miąższowych, czyli w wątrobie i nerkach, także zapalenie żołądka. Podostre, czyli trwające już od jakiegoś czasu. Zaordynowano antybiotyk, dietę miękką dla wątrobiarza, leki osłonowe, siemię do karmy i jakoś ją z tego wyciągnęliśmy. Tyle, że ten osłonowy lek, dawniej zwany Balsamem Szostakowskiego, a dziś Avilinem Gastro to straszna, klejąca niemożliwie substancja. Tego nie da się podać łyżeczką, nabranie do strzykawki tego gęstego gluta jest niemożliwe. Nie da się tego nijak zmyć. Łyknięcie tego, nawet przez bardzo zmotywowanego zgagą dorosłego jest naprawdę bardzo trudne. Wytłumacz  teraz psu, że musi - nie wytłumaczysz. A po aplikacji, podczas której zwierzak się wyrywa i wychodzą mu oczy wszystko wokół i sam pies umazany jest niezmywalnym, klejącym, obrzydliwym świństwem. Rozpacz.
Zapalenie żołądka ma tendencję do nawrotów. Trzeba być czujnym, obserwować i co jakiś czas weta odwiedzać. Tyle, że do weta się idzie, jak naprawdę już zwierzak nie chce jeść. Przy dzisiejszych cenach konsultacji trudno się tam wybrać z byle kaszlnięciem. A tu Frania niby je, a kaszle. No ma już 9 lat, pokasływanie może być związane ze stanem serca, u psów z wiekiem często występują wady zastawkowe, Pestka nabawiła się tego mając lat 8 i do końca długiego życia leki nasercowe przyjmowała. Poszłyśmy do kardiologa, który stwierdził po echu serca, że ten narząd ma Frania zdrowy, ale żebyśmy za trzy miesiące przyszły. Nie przyszłyśmy, za to moje trybiki w głowie zaczęły się kręcić. 
Jedna z koleżanek z Górki długo szukała przyczyny swojego pokasływania. Latami całymi. Okazało się, że to... refluks. Połączyłam kropki. Pokasływanie, oblizywanie nosa, chlapanie jęzorem, po tym nosie, aż klaskało, zapalenia żołądka. Druga z koleżanek poleciła dostępny bez recepty Gastrotuss. Ponoć świetny osłonowo. Sprawdziłam, kupiłam, podaję. Pierwsze próby były jeszcze z pluciem i wybałuszaniem oczu, chodziła Frania z różowymi plamami na śliniaku i mordce, ale po kilku razach się nauczyła i teraz gdy zaczyna pokasływać przychodzi do mnie i gapi się znacząco. Trzeba saszetkę syropu wcisnąć do mordy i następuje koniec pokasływania, a ogon znów pokazuje godzinę 11. Gastrotuss nie jest tani, ale tańszy niż USG i Echo serca. Życie bez palenia w przełyku jest zdecydowanie przyjemniejsze.
I w końcu wiem, po co jest ten największy gar w zestawie. Trybowane indycze uda pocięte w kawałki, marchewka, kilka ziemniaków, szpinak z zamrażarkowych zapasów i trochę ryżu. Próby dodawania do tej zupy soczewicy czy kaszy nie kończyły się szczęśliwie, makaron też nie sprostał oczekiwaniom. Bez przypraw, bez dodatków. Nikt nie dostaje ani sraczki ani rzygania. Obie strony psów mają się świetnie. A suche bobki zostawimy sobie na wakacje, gdzie nie ma warunków na wielki gar z indyczymi udkami.
Szukanie w sieci i w księgarni przepisów na psią zupę mija się z celem. Opisy są tak niejasne, zawikłane, wymagają obliczeń procentowych i dodatków, po których panie są bardzo smutne. Lepiej zapytać koleżankę, po której psie widać, że jest dobrze żywiony.




9 komentarzy:

  1. Ja mam westy. Już trzeciego w sumie. Od zawsze karmię gotowaną karmą - ryż, warzywa i najlepiej wołowina, czasem wieprzowina albo indyk. Na kurczaka moje zawsze miały alergię. Z warzyw ulubione to marchew, dynia i cukinia w dużych ilościach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam sunię 8 letnią, kiedyś skorzystałam z Pani przepisu na zupę. Zachorowała w sobotę . Była na spacerze z synem, który za późno się zreflektował no i niestety zjadła. Nie chciała wyjść z domu ani jeść . Skorzystałam z Pani przepisu, ugotowałam , troszkę zjadła a w poniedziałek do weta. Pani doktor pochwaliła dietę. Wiem, że do indyka dodałam kaszę jaglaną i batata. Odrobina oliwy z oliwek. Smakowała bo mordką umyła podłogę. Jak dobrze, że Pani pisze, dzieli się wiedzą, tak szczególną. Życzę zdrówka. Pańcia Zoji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zachodu z tym gotowaniem, ale jak trzeba, to trzeba.
    Ja moją przygarniętą Nelkę chciałam karmić gotowanym mięskiem z warzywami i ryżem, ale tak mi zaczęła wymiotować, że wystraszyłam się ,odpuściłam i zapomniałam. Po roku powtórzyłam próbę nie pamiętając o sensacjach i... Powtórka z rozrywki. Chyba mój "francuski piesek" nie toleruje ryżu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może tak być. Zamiast ryżu daję kartofle. W składach pasz premium występują bardzo często. A jak jej idzie dojadanie po Was? Moim świetnie. Jak im dodałam do zupy kryla i algi takie dla psów, to rzygały. Ogony z moich krewetek i resztki sushi z algami żrą bez żadnych atrakcji. Teraz dołożę utarte w moździerzu skorupy z jajek i żółtka. Skorupy z jajek są fantastycznym źródłem wapnia, znacznie tańszym niż apteczne wapno z muszli czy inne takie. A to taki sam węglan wapnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe - czy człowieki jak pokasłują lub chrząkają to też mogą mieć robale?
    I jak się ma Twoja nóżka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak człowieki chrząkają i pokasłuję to mogą być glizdy, oczywiście. Cykl rozwojowy glizdy jest niezależny od nosiciela. O nóżce w następnej notce będzie.

      Usuń
  6. Zikusiu, napisz proszę do mnie na maila. Twój komentarz niechcący wysłałam w niebyt, przepraszam. Maila masz w zakładce „o mnie”

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, sporo zamieszania z tym gotowaniem, ale wiadomo, że najważniejsze jest dobre samopoczucie futrzastych pociech. Grunt, że ogonki znów są na godzinie jedenastej ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gackowo, próbuję się dopytać mailowo o kontakt do Vity w sprawie włóczki na skarpety, ale chyba moje maile wpadają do spamu. Dorota D

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.