czwartek, 13 marca 2025

Kubraczki i szczur

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Dorocie i Adze serdecznie dziękujemy za donację wełny, Vita poprosiła, by donieść, że paczka od Doroty dotarła bezpiecznie do paczkomatu.
A u nas spacerowo. Moje śliczne pieseczki-zabaweczki zaczęły sezon łowiecki na szczury. Wywęszyły szczurzą norę w korzeniach drzewa na SGGW. Tryb łowiecki można poznać po kręcących się jak wiatraczki ogonach.


Dotąd darły ziemię pazurami, szczekały i drapały, aż szczur wylazł z nory i umykał z piskiem i w podskokach. No i długo się nie męczył. Bajka odtańczyła na nim taniec zwycięstwa, 




Ale to Frania miała krew na mordzie. Frania ma lepszego cela, bo widzi dobrze obydwoma oczami. 




 Szczur miał głębokie rany na ciele, musiał mocno krwawić. Tym razem nie urwały mu głowy. Był to porządny, gruby szczur, ze 3/4 kilograma. Wiem, bo go do śmietnika za ogon wyniosłam. Studenci nie wiedzieli, gdzie oczy podziać.

Po uszyciu testowego kubraczka byłam gotowa na wykonanie wyrobu właściwego. Uprałam obie tkaniny pócienne na wierzch i spód oraz flanelkę na wypełnienie. Uprasowałam to wszystko na gładko i skroiłam. Wierzch z normalnymi zapasami ok 2 cm, flanelę większą i części wewnętrzne jeszcze większe. Zamierzałam pikować po wierzchu, więc nawet gdyby ząbki transportera mocno wdały podszewkę powinno się to dać uszyć. Wypikowałam w ukośną kratę. Zaczęłam od tyłu i ten tył zabrał mi caluśki dzień. Wymazałam go niebieską kredą w kratkę i pikowałam po znaczeniach. Już przy przodach przypomniałam sobie o istnieniu drucianego dystansera. Założony na stopkę daje się ustawić na dowolną od niej odległość i umożliwia dokładnie równoległe szycie. Zatem na przodach, rękawach i kieszeniach są tylko po dwie niebieskie linie pod kątem prostym, resztę załatwił ten druciany wihajster.
Szycie przebiegło bezproblemowo. Szwy wewnętrzne robiłam od razu z lamowaniem, prościej i nie są takie twarde, jak by były gdyby procedury rozdzielić. Plisa szerokości 4 cm wystarczyła najzupełniej, wszystko jest w niej grzecznie schowane.




Jeszcze nie zrobiłam zapięcia, i może wcale nie zrobię. Ogromne kieszenie pomieszczą i szkicownik i inne zabawki. Strasznie jestem dumna.
W poszukiwaniu sensownych tkanin spenetrowałam Allegro. Naszło mnie na żakiet, bo nie jestem fanką bluz dresowych. Owszem mam, ale używam raczej do spania w mrozy, czyli rzadko. Znalazłam na allegro świetny samodział wełniany w obłędnych kolorach. Z turkusowo granatowej jodełki będzie żakiet. Tkanina już poszła do krawcowej. Takie coś, wymagające usztywnień, podszewki, sprytnego fastrygowania, manekina, specyficznego przedmiotu czyli "szynki krawieckiej" i krawcowej umiejącej zdjąć miarę i nanieść po miarach poprawki nie da się zrobić samej w domu bez pomocy. Strasznie bym płakała po tej nietaniej wełnie, gdybym ją zmarnowała. Krawcowa mi się podoba, dogadałyśmy się w sekundę. Może te jedwabie ze skrzyni też do niej zanieść? Jedwab przy szyciu żyje własnym życiem, jeszcze szantung i tafta są do ogarnięcia, ale krepa i szyfon mnie przerastają.

15 komentarzy:

  1. Biedny szczur. Jak może Pani pozwalać psom na zadawanie cierpień i mordowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są specjaliści w tej dziedzinie. Nie bardzo można im tego zabronić. Umieją tłuc gryzonie same z siebie. Po to takie teriery wyhodowano. Plaga szczurów w Warszawie jest stwierdzona, obok każdego domu stoi kilka karmników deratyzacyjnych i zapewniam Nieznaną, że po spożyciu zatrutego ziarna szczur męczy się nieskończenie dłużej. Terier załatwia sprawę w sekundę i nie przedłuża cierpienia. Sama lubię szczury i kilka hodowałam w domu. Tyle, że to nie to samo co dziki, rozmnażający się bez opamiętania szczur. To ta sama kategoria co mole, karaluchy i pluskwy. Nie zwalcza Pani tych zwierzątek? Szczuty roznoszą choroby, polecam przeczytać Dżumę Camusa.

      Usuń
    2. nie, szczura mi nie żal, bo to szkodniki i są plagą, zastanawiałam się, patrząc na zdjęcie,czy to taki szczur miejski,smietnikowy- kanałowy,czy jakiś polny, nie tak ,,związany,, z ludzkimi siedzibami, czy po prostu szczur to szczur,no i jak bym za nic w swiecie go nie zaniosła do śmietnika, bo panicznie się boję takich gryzoni!

      Usuń
    3. Opis polowania mrozi krew, ale szczurow nie lubie i nie uwazam, ze powinny zyc z ludzmi. Nusia znalazla tego zamarznietego szczura w parku, na Starowce. Ohyda. Wczesniej mieszkalam w miejscu gdzie sa stawy i tam tez byla plaga szczurow. No i w piwnicach. Szczury tak niszcza, ze przegryzaly gruba, betonowa wylewke bloku mieszkalnego i ucztowaly w piwnicach. Jak tylko udalo sie je usunac, za niedlugi czas byly znowu. Smrod, brod, znieszczczenia i choroby. Nic dobrego, dla ludzi.

      Przepiekny kubraczek! I przepieknie mieszkacie! Zainspirowana jestem i mam nadzieje po remontach tez miec ladnie :)
      Aga

      Usuń
    4. Szczur to szczur. Może być śniady lub wędrowny, tzw rasy szczurów to pokłosie hodowli laboratoryjnej zwierząt do doświadczeń. Te trzymane w domu jako zwierzęta towarzyszące też pochodzą z hodowli laboratoryjnych, są zwykle wolne od chorób wirusowych i bakteryjnych, co nie znaczy, że nie mogą się czymś zakazić. Bardzo łatwo się oswajają, są mądre, łatwo się uczą i są bardzo miłymi towarzyszami. jednakże dzikie szczury zamieszkujące milionami miasta, nie rzucające się na ogól w oczy to nic fajnego. W zeszłym roku wymiotłam z mojej piwnicy wiadro (!) szczurzych odchodów. Śmietnik jest niedaleko, śmietnik ludzki jest dla gryzoni karmnikiem. A w ciepłej piwnicy można się rozmnażać, gryźć co popadnie, sikać i brudzić do woli.

      Usuń
  2. Pięknie odszyte.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No patrzaj, kubrak! Nie umiałam tego nazwać :) będę takie coś szyła z kwadracików cudnych japońskich materiałów, będzie kolorowo, tylko lamówki jakieś kontrastowe jednokolorowe.
    Potrzebuję takiego kubraczka do poniewierania się po domu, a bawełna będzie jak znalazl!

    A pies mojej córki "prawie jamnik" poluje na myszy w moim ogrodzie. Potrafi godzinę siedzieć bez ruchu przy norze i potem błysk! I mysz bez głowy :(

    Pozdrawiam wiosennie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczywszy się pikować na flaneli też myślę o kubraczku typu patchwork. Mam masę gałganków niby dla lalek, ale nic z nimi nie robię, to może by patchwora dzikusa strzelić? ten pomysł muszę wyhodować, to masę roboty.

      Usuń
  4. Aż nie chce się wierzyć, że w takich słodziakach drzemie mordercza moc.
    Podziwiam krawieckie zdolności, dla mnie to raczej chińszczyzna, choć w dawnych zamierzchłych czasach mojej młodości coś tam kombinowałam z szyciem i nawet w niektórych ciuchach chodziłam. Pomagały wykroje z Burdy. Teraz to już pieśń przeszłości, zapomniałam jak to się robi i w ogóle nie ciągnie mnie do przypominania sobie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bokasiu, jakoś tak jest, że za słodkie i urocze uważamy drapieżniki. Kotki, pieski, wilki i orły wydają nam się godne, urocze i fajne. Trawożercy zaś, jak krowy owce i kozy mniej nam się podobają. Jak o ludzkie charaktery chodzi jest podobnie, hardzi zdobywcy ponoć maja urok, a dobrotliwe ciapy jakoś bliźnich mniej kręcą.

      Usuń
    2. "Słodkość" drapieżników, a nie roślinożernych może mieć związek z tym, że drapieżników ludzie raczej nie jedzą. Koniny też raczej nie, więc konie są śliczne i szlachetne. A "głupie" krowy czy świnie można zjeść z czystym sumieniem.

      Fanturia

      Usuń
  5. Cudowny kubraczek! Czekam na żakiet, bo mam w oczach te kolory i chcę je na Tobie koniecznie obejrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krew na mordzie po spacerku, no to byłoby coś dla Tobiego 😱
    My na psią, znaczy Mirkową mordę, mówimy dziób, i ona tylko tak to zna. Ma Schnabel i już 😄
    Jak to dobrze, że już możesz z pieskami spacerować, po tylu tygodniach w domu to objawienie. Zdążyłaś przed wiosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zima mi umknęła i nie dałam rady zrobić w tym roku orła na prawdziwym, puchatym śniegu, co spadł w mróz. Mogłam go tylko z okna zobaczyć. orła tej zimy zrobiłam w mokrym, topiącym się paskudztwie, ale zaliczyłam. Póki robię orła w śniegu nie jestem jeszcze bardzo stara.

      Usuń
  7. Kubraczek pięknie odszyty, bardzo mię się widzi. I na właścicielce piknie leży.
    Krew na mordzie zdecydowanie pobudziła moją wyobraźnię :D
    Pieseły tak codziennie kopią i gryzą? Mam w ogrodzie nornice, nie mogę się ich pozbyć...

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.