Poszukując letniego żakietu doznałam wielu upokorzeń. Rozmiarówka w powszechnie znanych sklepach mnie u góry nie ogarnia i jeśli nawet mieszczą mi się w żakiecie ramiona, to już ani cycki, ani brzuszysko niestety nie. Jedynie M&S robi takie rozmiary, ale z poliestru. Nie wyobrażam sobie noszenia poliestrowego żakietu w lecie. W zimie jakoś można się od niego odizolować, ale latem? Smród, klejąca skóra i obrzydliwość. W Peek&Cloppenburg są owszem na mnie żakiety, w Hexeline i Royal Collection też są ale Pan Mąż widząc ceny syczy i się krzywi. Szyć mi się zdecydowanie nie chce. Lalkom to lalkom, sobie - nie.
Awansowałam rozmiarowo na babę w swetrze. Sweter sobie dowolnej wielkości mogę wykonać. I wszystko się w nim mieści.
Tym razem osiem kłębków felted tweedu od Rowana przerobiłam na Ginny projektu słynnej Km H.
Zmieniłam rękawy z ogromnych, napompowanych, baloniastych na zwykle i proste. Guziki od jakiegoś lumpkowego ciucha nabytego dla tychże właśnie guzików.
Zapewniam, że sweter jest naprawdę duży a felted tweed jest bardzo wydajną włóczką.
Fajne myki są w tym projekcie. Po pierwsze wszystkie ściegi są proste nadzwyczajnie. Można dziergać i gapić się na film. Po drugie przy plisach przodu zebrane są aby po cztery oczka. Dało to prostą i elegancką linię plis. Resztę oczek potrzebnych dla wyrobienia dekoltu zebrałam pod tym pasiastym karczkiem robiąc dziesięć razy k2tog (dwa razem na prawo) co pięknie zebrało 20 oczek przodu i dało miejsce na moje dumne 80 E.
Osiągnęłam już taką wprawę w dzierganiu ściegiem pończoszniczym, że ręce na autopilocie same wiedzą jak robić równo rzędy prawe i lewe. Dzianina wygląda jak maszynowa. Żadnych grządek po lewej stronie!
fajny sweter, mi ciężko dojść do jakiekolwiek wprawy w drutach
OdpowiedzUsuńja chcę taki! :-D ale szybko to nie nastąpi, mam dość swetrów na rok ;-)
OdpowiedzUsuńNo i pięknie :-)))))) a sweter ładny i myki też :-) Szkoda że nie ma fotki jak na właścicielce leży...
OdpowiedzUsuńJa staram się dodawać oczka pod biustem, coby uzyskać różnicę w obwodach (acz mój alfabet nie aż tak dumny :P) - tylko potem i tak trzeba je gdzieś zgubić.
Przy odpowiednio skręconej włóczce można na drutach robić nawet praktycznie po ciemku :)
Wolałabym moje dawne 70 B i dawna talię, też mniej dumną w centymetrach, niestety, jest jak jest i to co jest trzeba przyoblec w odzież...
UsuńNa taka talię jak Twoja to rozkosz oczka gubić.
Sweter wygląda bardzo przystojnie i może z powodzeniem udawać żakiet. A kolor cudowny.
OdpowiedzUsuńDasz na ludziu? Podoba mi się i kolor i krój i sobie myślę, że w tym fasonie byłoby mi nieźle. Musiałabym tylko dopasować ( u mnie góra dwa rozmiary mniejsza od dołu, wrrrrrrrr...), ale to nie będzie problem. Jaką inną wełnę oprócz Rowana poleciłbyś na ten słiterek?
OdpowiedzUsuńNie dam na ludziu, jest użyteczny, mieści mnie w całości, ale talię ma tam, gdzie ludzie mieć talię powinni, a nie gdzie ja jestem najwęższa. Zmieniłam rękawy, bo z tymi balonami nie byłoby wcale prześwitu miedzy rękami a korpusem, jak bałwan czerwony bym wyglądała. Dzięki baskince ten model jest fantastyczna propozycją dla szerszych u dołu właśnie. Może jak się stosownie ubiorę i Pan Mąż się wykaże...
OdpowiedzUsuńTen sweter był zaprojektowany właśnie dla felted tweed i doskonale z niej się go robiło. Włóczka jest urocza w robocie i fantastycznie się łączy końcówki nici filcując je w dłoniach. Wychodzi w robocie około 20 oczek na 10 cm, ale włoczka nie może być zbyt mięsista, Lima odpada.
Ok - dzięki stokrotne!
UsuńŚwietny jest ten sweterek i faktycznie przypomina wdzianko w formie żakietu. Ja też chciałabym zobaczyć go na Tobie.
OdpowiedzUsuńMizianko dla moich ulubionych suczek :*
Podoba mi sie bardzo, z pewnoscia swietnie w nim wygladasz!
OdpowiedzUsuńKretka i Muszka po forsownym treningu uprawiają jeszcze jedną dyscyplinę-leżenie synchroniczne ;)
OdpowiedzUsuńPodziwiam za to wczesne wstawanie.
Pozdrawiam
Anka
Żakiecik już na plaskacza wygląda ślicznie! Bardzo mi się podoba!
OdpowiedzUsuńA kokietki niech biegają, potem na pewno cudnie śpią, ze snami!