niedziela, 12 maja 2013

Pan profesor

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Wczoraj senat uczelni Pana Męża zadecydował, że od pierwszego października Pan Mąż będzie piastował stanowisko profesora. Zatem ja zostanę w miejsce pani doktorowej panią profesorową. Dla uczczenia tej miłej wiadomości wykonałam dla Pana Męża bezę z bitą śmietaną i truskawkami. To zielone, to mięta z ogródka. Mięta rośnie bardzo szybko.




Bezę należy upiec samemu. Kupne bezy ostatnio są chyba robione z gipsu. Złą stroną tego deseru jest fakt, że nawet jak ma 80 cm średnicy, to i tak jest za mały. Nie umiem zrobić tego dla więcej niż czterech osób, próbowałam, ale nie jestem w stanie. Jedzący nie mają dość.
Taka miękka w środku beza źle znosi przechowywanie. Oblana śmietaną bezpośrednio po upieczeniu przemaka błyskawicznie. Kilka godzin odpoczynku między pieczeniem a ozdabianiem i jedzeniem daje jej właściwą spoistość. Natomiast przechowywana bez śmietany na drugi dzień jest suchym, gipsowym paskudztwem.

24 komentarze:

  1. Ty od dawna jesteś dla mnie profesorką samą w sobie. Twoje matematyczne podejście do każdego tematu wprawia mnie w nieustanny podziw. Obok tego, że posiadasz bez wszelkiego wątpienia umysł ścisły, matematyczny i bardzo analityczny, to jeszcze masz duszę artystyczną, ta mieszanka powoduje, że jest co czytać i podziwiać u Ciebie i to w stopniu profesorskim. Beza smakowita i to bardzo. Gratulacje dla Twojego męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żerowanie na tytułach współmałżonka jest trochę śmieszne, trochę głupie i absolutnie passe, ale nie powiem, profesorowa Tomaszowa Aleksandrowiczowa brzmi lepiej niż kura domowa
      :-)
      Wracam do białego bzu, który przekwita jeszcze szybciej niż zakwita. I znów rok trzeba będzie czekać. Chciałam się wybrać po klapki do galerii, ale nawet z laską nie dobrnę do przystanku.

      Usuń
  2. Gratulacje dla małżonka!
    W Krakowie na nagrobkach żon się pisze takie tytuły :)
    Ten deser to tort Pavlova, wymyślony na cześć słynnej rosyjskiej primabaleriny Anny Pavlovej.
    Robię go wg przepisu z Kwestii Smaku, mojego ulubionego blogu kulinarnego :
    http://www.kwestiasmaku.com/desery/bezy/pavlova/przepis.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno temu nazywało się to tort hiszpański i robiłam go z gotowych plackow bezowych. Teraz robię sama z jajek, cukru i śmietanki według wskazówek i proporcji Nigelli Lawson. jest lepszy!
      Trzeba będzie umrzeć w Krakowie. Wtedy nagrobek będzie wyglądał koncertowo:
      Profesorowa Tomaszowa Aleksandrowiczowa
      de domo Agata Obrocka
      primo voto doktorowa XXXXXXXowa.
      Ha.

      Usuń
    2. Super! A jak kobieta tytuł posiada to małżonkowi nie piszą na nagrobku doktorowy (?), profesorowy (?) :-)

      Gratulacje dla Wszystkich! Bezy zazdroszczę, wygląda smakowicie.

      Usuń
    3. A wiesz? To zagadka lingwistyczna, ale gramatyka historyczna jej nie rozwiąże. Beza jest bardzo łatwa w przygotowaniu, a za to dużo łatwiejsza w spożywaniu niż cukierniane torty.
      Warto jej chwilę uwagi poświęcić.

      Usuń
    4. Jeszcze byś mogła login z netu dodać :)

      Tomkowi gratulacje posyłam! A bezy kocham od maleńkości, z tym, że nigdy sama nie zrobiłam dobrze, zawsze mi się usmażyły i capiły jajami.

      Usuń
  3. Gratulacje dla Pana Męża. A Ty jesteś PANI DOMU a nie kura domowa :)
    Co do bezy z bitą śmietaną, to całkowicie się zgadzam, że jakiej dużej by nie zrobić, to wciąż za mało. Gdyby jednak coś zostało, to należy włożyć do zamrażalnika i na drugi dzień mamy pyszne lody :) Mniam, mniam.
    Smacznego. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pisz mi tu o jakiejś kurze domowej. Pamiętaj, to do czego dochodzi mężczyzna to zasługa w pewnym stopniu kobiety i jej dbałości o swojego mężczyznę. Jest takie przyłowie "żona - męża korona". I sio mi z tekstami o kurach grrrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, beze mnie stoczył by się niechybnie.

      Usuń
  5. gratulacje!! :-)
    oddam się za taką bezę :-P

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam bezy, ale kupuję gotowce i baaaardzo mi smakują! Tyle, że trzeba wiedzieć, jaka firma, bo nie każda robi dobre. Gratulacje dla Pana Męża i dla Ciebie oczywiście też! :)BBM

    OdpowiedzUsuń
  7. gratulacje dla Tomka i dla Ciebie kochana cieszę się razem z Wami :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje dla Pana Profesora. A pavlova wygląda super! Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie ostatnio też bezy..raz moja mama kocha bezy (ale nie chce jej się robić) więc ćwiczę i trenuję w wytwarzaniu blatów bezowych, bezików i wczoraj babeczek z bezą póki co mama ( i korzystająca z mojego kuchennego szału reszta rodziny) jest zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak deser zwał tak zwał, wg jakiego przepisu by nie robił (ja wg. Moich Wypieków - dorotus), faktem jest że pyszny jest i ament. W kwestii przerw technologicznych pieczenie-strojenie do spożycia również. Co do proporcji deseru do ilości gości to zauważyłam że niezależnie od tego czy zrobię ten deser dla 4 czy dla 12 osób znika w okamgnieniu. Nie wiem po jakim czasie śmietanka rozpuszcza bezę bo zawsze nakładam ją bezpośrednio przed podaniem na stół, a na stole dłużej niż 30 minut nigdy nie stała.
    Pani Profesorowo gratuluję i proszę pogratulować Szanownemu Małżonkowi!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję Profesorostwu! :-)

    A nie podałabyś krok po kroku przepisu na ten bezowy przysmak, tak kusząco wyglądający na zdjęciu? Może bym rodzinę zadziwiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to Pavlova Nigelli Lawson, jest na jej stronie.

      Usuń
  13. gratulacje dla Pani Profesorowej :) I dla Profesora oczywiście też. Zawsze w czasach szkolnych podobało mi się słowo profesor - chociaż z perspektywy wieku (!) śmieszy mnie to w kontekście nauczyciela w podstawówce który obok profesora nawet nie siedział :)

    Na Pavlovą Nigelli czaję się od jakiegoś czasu - chyba najwyższa pora wziąć ją na tapetę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W podstawówce nigdy nie mówiło się do nauczycieli panie profesorze. W gimnazjum też nie. Zwyczajowo zwraca się tak do nauczycieli w szkole średniej, zwanej w tej chwili ponadgimnazjalną. I każdy z tych nauczycieli siedział obok profesora, bo każdy nauczyciel obecnie zatrudniony ma skończone studia. A przynajmniej powinien, bo wiadomo - zawsze jakiś krewny albo znajomy króliczka się znajdzie. W tej chwili rodzice coraz częściej zwracają się do nauczycieli "Pani Krysiu", a za nimi młodzież. I to mi się niekoniecznie podoba.
      Gratulacje dla Męża.
      Homolek

      Usuń
    2. Cóż, ja też niechętnie byłam na wywiadówkach panią Agatką. Radziłam sobie odbijając natychmiast piłeczkę: zezując w dziennik czytałam jak dobrze wychowana mama (lub tata ) ma na imię i tym samym tekstem waliłam w rozmówcę.
      Pomagało na chwilę.

      Usuń
  14. Gratuluje Panu Profesorowi i Pani Profesorowej :)))
    Piekne osiagniecie!
    Beza bezdyskusyjna, troche podlapuje twoich uwag co do tricków kuchennych ;)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.