Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Wczoraj senat uczelni Pana Męża zadecydował, że od pierwszego października Pan Mąż będzie piastował stanowisko profesora. Zatem ja zostanę w miejsce pani doktorowej panią profesorową. Dla uczczenia tej miłej wiadomości wykonałam dla Pana Męża bezę z bitą śmietaną i truskawkami. To zielone, to mięta z ogródka. Mięta rośnie bardzo szybko.
Bezę należy upiec samemu. Kupne bezy ostatnio są chyba robione z gipsu. Złą stroną tego deseru jest fakt, że nawet jak ma 80 cm średnicy, to i tak jest za mały. Nie umiem zrobić tego dla więcej niż czterech osób, próbowałam, ale nie jestem w stanie. Jedzący nie mają dość.
Taka miękka w środku beza źle znosi przechowywanie. Oblana śmietaną bezpośrednio po upieczeniu przemaka błyskawicznie. Kilka godzin odpoczynku między pieczeniem a ozdabianiem i jedzeniem daje jej właściwą spoistość. Natomiast przechowywana bez śmietany na drugi dzień jest suchym, gipsowym paskudztwem.

Ty od dawna jesteś dla mnie profesorką samą w sobie. Twoje matematyczne podejście do każdego tematu wprawia mnie w nieustanny podziw. Obok tego, że posiadasz bez wszelkiego wątpienia umysł ścisły, matematyczny i bardzo analityczny, to jeszcze masz duszę artystyczną, ta mieszanka powoduje, że jest co czytać i podziwiać u Ciebie i to w stopniu profesorskim. Beza smakowita i to bardzo. Gratulacje dla Twojego męża.
OdpowiedzUsuńŻerowanie na tytułach współmałżonka jest trochę śmieszne, trochę głupie i absolutnie passe, ale nie powiem, profesorowa Tomaszowa Aleksandrowiczowa brzmi lepiej niż kura domowa
Usuń:-)
Wracam do białego bzu, który przekwita jeszcze szybciej niż zakwita. I znów rok trzeba będzie czekać. Chciałam się wybrać po klapki do galerii, ale nawet z laską nie dobrnę do przystanku.
Gratulacje dla małżonka!
OdpowiedzUsuńW Krakowie na nagrobkach żon się pisze takie tytuły :)
Ten deser to tort Pavlova, wymyślony na cześć słynnej rosyjskiej primabaleriny Anny Pavlovej.
Robię go wg przepisu z Kwestii Smaku, mojego ulubionego blogu kulinarnego :
http://www.kwestiasmaku.com/desery/bezy/pavlova/przepis.html
Dawno temu nazywało się to tort hiszpański i robiłam go z gotowych plackow bezowych. Teraz robię sama z jajek, cukru i śmietanki według wskazówek i proporcji Nigelli Lawson. jest lepszy!
UsuńTrzeba będzie umrzeć w Krakowie. Wtedy nagrobek będzie wyglądał koncertowo:
Profesorowa Tomaszowa Aleksandrowiczowa
de domo Agata Obrocka
primo voto doktorowa XXXXXXXowa.
Ha.
Super! A jak kobieta tytuł posiada to małżonkowi nie piszą na nagrobku doktorowy (?), profesorowy (?) :-)
UsuńGratulacje dla Wszystkich! Bezy zazdroszczę, wygląda smakowicie.
A wiesz? To zagadka lingwistyczna, ale gramatyka historyczna jej nie rozwiąże. Beza jest bardzo łatwa w przygotowaniu, a za to dużo łatwiejsza w spożywaniu niż cukierniane torty.
UsuńWarto jej chwilę uwagi poświęcić.
Jeszcze byś mogła login z netu dodać :)
UsuńTomkowi gratulacje posyłam! A bezy kocham od maleńkości, z tym, że nigdy sama nie zrobiłam dobrze, zawsze mi się usmażyły i capiły jajami.
Gratulacje dla Pana Męża. A Ty jesteś PANI DOMU a nie kura domowa :)
OdpowiedzUsuńCo do bezy z bitą śmietaną, to całkowicie się zgadzam, że jakiej dużej by nie zrobić, to wciąż za mało. Gdyby jednak coś zostało, to należy włożyć do zamrażalnika i na drugi dzień mamy pyszne lody :) Mniam, mniam.
Smacznego. Ola.
Nie pisz mi tu o jakiejś kurze domowej. Pamiętaj, to do czego dochodzi mężczyzna to zasługa w pewnym stopniu kobiety i jej dbałości o swojego mężczyznę. Jest takie przyłowie "żona - męża korona". I sio mi z tekstami o kurach grrrr...
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, beze mnie stoczył by się niechybnie.
Usuńgratulacje!! :-)
OdpowiedzUsuńoddam się za taką bezę :-P
Uwielbiam bezy, ale kupuję gotowce i baaaardzo mi smakują! Tyle, że trzeba wiedzieć, jaka firma, bo nie każda robi dobre. Gratulacje dla Pana Męża i dla Ciebie oczywiście też! :)BBM
OdpowiedzUsuńgratulacje dla Tomka i dla Ciebie kochana cieszę się razem z Wami :-)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńGratulacje dla Pana Profesora. A pavlova wygląda super! Mniam.
OdpowiedzUsuńu mnie ostatnio też bezy..raz moja mama kocha bezy (ale nie chce jej się robić) więc ćwiczę i trenuję w wytwarzaniu blatów bezowych, bezików i wczoraj babeczek z bezą póki co mama ( i korzystająca z mojego kuchennego szału reszta rodziny) jest zadowolona :D
OdpowiedzUsuńJak deser zwał tak zwał, wg jakiego przepisu by nie robił (ja wg. Moich Wypieków - dorotus), faktem jest że pyszny jest i ament. W kwestii przerw technologicznych pieczenie-strojenie do spożycia również. Co do proporcji deseru do ilości gości to zauważyłam że niezależnie od tego czy zrobię ten deser dla 4 czy dla 12 osób znika w okamgnieniu. Nie wiem po jakim czasie śmietanka rozpuszcza bezę bo zawsze nakładam ją bezpośrednio przed podaniem na stół, a na stole dłużej niż 30 minut nigdy nie stała.
OdpowiedzUsuńPani Profesorowo gratuluję i proszę pogratulować Szanownemu Małżonkowi!
Gratuluję Profesorostwu! :-)
OdpowiedzUsuńA nie podałabyś krok po kroku przepisu na ten bezowy przysmak, tak kusząco wyglądający na zdjęciu? Może bym rodzinę zadziwiła ;-)
to Pavlova Nigelli Lawson, jest na jej stronie.
Usuńgratulacje dla Pani Profesorowej :) I dla Profesora oczywiście też. Zawsze w czasach szkolnych podobało mi się słowo profesor - chociaż z perspektywy wieku (!) śmieszy mnie to w kontekście nauczyciela w podstawówce który obok profesora nawet nie siedział :)
OdpowiedzUsuńNa Pavlovą Nigelli czaję się od jakiegoś czasu - chyba najwyższa pora wziąć ją na tapetę :)
W podstawówce nigdy nie mówiło się do nauczycieli panie profesorze. W gimnazjum też nie. Zwyczajowo zwraca się tak do nauczycieli w szkole średniej, zwanej w tej chwili ponadgimnazjalną. I każdy z tych nauczycieli siedział obok profesora, bo każdy nauczyciel obecnie zatrudniony ma skończone studia. A przynajmniej powinien, bo wiadomo - zawsze jakiś krewny albo znajomy króliczka się znajdzie. W tej chwili rodzice coraz częściej zwracają się do nauczycieli "Pani Krysiu", a za nimi młodzież. I to mi się niekoniecznie podoba.
UsuńGratulacje dla Męża.
Homolek
Cóż, ja też niechętnie byłam na wywiadówkach panią Agatką. Radziłam sobie odbijając natychmiast piłeczkę: zezując w dziennik czytałam jak dobrze wychowana mama (lub tata ) ma na imię i tym samym tekstem waliłam w rozmówcę.
UsuńPomagało na chwilę.
Gratuluje Panu Profesorowi i Pani Profesorowej :)))
OdpowiedzUsuńPiekne osiagniecie!
Beza bezdyskusyjna, troche podlapuje twoich uwag co do tricków kuchennych ;)